KONTAKTSTATYSTYKIcennik: REKLAM, OGŁOSZEŃ DROBNYCH
 
AKTUALNOŚCI
CELESTYNÓW gm.
JÓZEFÓW
KARCZEW, gm.
KOŁBIEL gm.
ŁUGI
OTWOCK pow.
OSIECK
SOBIENIE-JEZ.
WAWER
WIĄZOWNA
STAŁE DZIAŁY
FELIETONY
GOŚĆ LINII
KULTURA
LINIA GOSP.
LINIA MŁODYCH
KORESPONDENCJA
MOTORYZACJA
PRZYRODA
REPORTAŻ
ROZMAITOŚCI
SPORT
TRADYCJA
WOKÓŁ NAS


GRA POWIATOWA

KSIĘGA GOŚCI
LINKI

STARE ARCHIWUM


Kultura pogrzebu



Strona główna / AKTUALNOSCI # Wawer   2010-07-23
 
Alternatywa dla multipleksów
 
KINOkawiarnia „Stacja Falenica” to nowe i bardzo wyjątkowe miejsce na mapie kulturalnej Wawra. Działa od maja i zaprasza nie tylko na seanse filmowe, ale i koncerty, wystawy, warsztaty, do księgarni. Ambicje właścicieli sięgają jeszcze dalej
 
 
 
Przedsięwzięcie, prowadzone przez Ewę Jaskólską, mieszkankę pobliskiej Radości, choć bardzo świeże, wzbudza już wielkie emocje. Wyremontowany przez nią i zaadaptowany na kino przedwojenny dworzec, z niszczejącej rudery zamienił się w wizytówkę Falenicy, miejsce modne i ściągające kinomanów nie tylko z najbliższej okolicy, ale i Otwocka, Józefowa, a nawet odległych dzielnic Warszawy. Stawia jednak na lokalność.
O kulisach całego przedsięwzięcia, jakim jest „Stacja Falenica”, jego przygotowaniach i planach na przyszłość, EWA JASKÓLSKA opowiada w rozmowie z Przemkiem Skoczkiem.

Brawo za pomysł i odwagę! Jestem pod wrażeniem.

- Dziękuje. Ostatnio wielokrotnie słyszałam od różnych ludzi: „Kurczę, ja też tak myślałem, że można coś w tym dworcu zrobić.” Cieszymy się, że wyszliśmy w końcu na przeciw oczekiwaniom lokalnej społeczności, bo to dla nich powstało to miejsce, które już nie raz gościło w poprzednich latach kilka spektakli. Jednak, aby dworzec przywrócić mieszkańcom, trzeba było wiele determinacji a my się zawzięliśmy. (śmiech)
Marzenie o własnym, małym kinie, tkwiło w nas od dawna. Nie znosimy z mężem multipleksów przyklejonych do wielkich centrów handlowych, gdzie, chcąc iść na film, trzeba przejść obok tego całego konsumpcyjnego rozpasania. Unikamy ich zresztą od dawna, ale nie udało nam się znaleźć miejsca na tyle kameralnego, z niszowym, nie komercyjnym repertuarem, by było całkowitą alternatywą dla multipleksów.

Postanowiliście zatem stworzyć to miejsce samemu.

- Dokładnie. (śmiech) Dlatego, gdy przeczytaliśmy gdzieś, że są do kupienia sprawne projektory z mienia wojskowego, nie wahałam się wsiąść w samochód i pojechać po nie aż do Szczecina. I tak oto staliśmy się posiadaczami dwóch projektorów, które zostały zmagazynowane i czekały na swój czas. To było trzy lata temu. Największym problemem okazało się znalezienie miejsca. W kinie konieczna jest przestrzeń, wysoki strop; takich budynków nie ma zbyt wiele. Przemknęła nam przez głowę myśl o obiektach kolejowych, poszliśmy tym tropem i dowiedzieliśmy się o falenickiej stacji z jej potężnym, przedwojennym budynkiem. Pasował nam idealnie!

Choć zapewne prezentował się żałośnie, mimo całej swej okazałości. Pamiętam jeszcze sprzed lat, że był bardzo zaniedbany.

- To prawda. Czekało nas sporo pracy. Droga przez mękę były przede wszystkim wszelkie formalności. Zajęły kilka miesięcy i zamiast wiosną, na plac budowy weszliśmy jesienią 2009 roku. Remont zrobiliśmy bardzo gruntownie. Wywieźliśmy stąd trzynaście wielkich kontenerów gruzu. By dostosować budynek do potrzeb kina, projekt wprowadzał naprawdę spore zmiany. Sala projekcyjna, ze sceną i całym zapleczem, znajduje się w głównej sali stacji, pozostałe pomieszczenia zaadaptowaliśmy na kawiarnioksięgarnię, bufet, kuchnię oraz biura. Wciąż kilka pokoi czeka na wykorzystanie, a pomysłów nam nie brakuje.

No właśnie. Kino to chyba tylko czubek góry lodowej. Plany są znacznie szersze.

- Tak, mamy szerokie plany. Na początku marzyliśmy tylko o kameralnym kinie z niezależnym repertuarem. W jego opracowaniu pomaga nam bardzo kilku filmoznawców, którzy starannie wybierają filmy, gwarantując ich wysoki poziom. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. (śmiech) Dlatego postanowiliśmy rozszerzyć działalność o kawiarnię, a niebawem także restaurację, otworzyliśmy małą księgarnię z czytelnią, gdzie przy kawie, czy soku, można poczytać prasę, albo książkę. W sal głównej, przed ekranem, jest też nawet niemała scena, więc aż się prosi, by na jej deskach zagościły teatry, kabarety, muzycy. A na ścianach wisiały prezentowane podczas wystaw prace. To wszystko będzie się tu działo. Już się dzieje. Jeden spektakl jest za nami. Dlatego, korzystając z okazji, zapraszam do siebie wszystkich, którzy mają jakiś twórczy pomysł i zechcą go zrealizować u nas, na Stacji Falenica.
Kierunkiem, w którym bardzo chcę też pójść, jest oferta dla dzieci i młodzieży. Z myślą o nich w naszej księgarni i czytelni jest przygotowany cały duży regał. Niedawno odbyły się tu również warsztaty teatralne i kurs ABC fotografii. Oba cieszyły się dużym zainteresowaniem. Te drugie, zakończone dosłownie przed tygodniem, zapewne przerodzą się w coś bardziej stałego, ponieważ ich odbiór był znakomity. Cudownie prowadzą je Arkadiusz Ścichocki - fotograf Gazety Wyborczej i instruktor oraz Radosław Krupiński, działający od ponad 20 lat jako animator życia kulturalnego i artystycznego w Domu Pracy Twórczej w Wigrach. To profesjonaliści, ale przede wszystkim pasjonaci, którzy potrafili porwać młodzież i na pewno ich wspólna praca przyniesie efekty.
Niebawem ruszą poranki dla dzieci, chcę też zapraszać teatrzyki, między innymi z wawerskich klubów, na pewno zacieśnimy współpracę z Klubem Kultury „Falenica”. Będą z pewnością kolejne ciekawe warsztaty i kursy. Tak jak mówiłam wcześniej, jesteśmy otwarci również na pomysły z zewnątrz.

Ta otwartość jest tu odczuwalna. Cały wystrój wnętrza, wypełnionego fotokopiami plakatów i kadrów filmowych, ta pełna książek kawiarnia. Atmosfera jest bardzo ciepła.

- Zależało nam na tym. Chcemy, by to miejsce miało swoją aurę, by ludzie chcieli tu często wracać, czuć, że są u siebie. Siłą rzeczy jest tu rodzinnie, ponieważ w prowadzenie naszej Stacji Falenica są też zaangażowani moi rodzice. Na początku wsparli nas finansowo, teraz pomagają w bieżącej pracy. Bardzo im przy tej okazji dziękuję!
Dopiero zaczynamy działalność, stawiamy pierwsze kroki. Wierzę jednak, że szybko się rozkręcimy. Dotychczasowy odbiór tego, co robimy, pozwala mi na ten optymizm. Świat musi się tylko o nas dowiedzieć. Potem będzie się dużo działo. (śmiech)

Optymizm jest zaraźliwy, bo nie mam najmniejszych wątpliwości, że Stacja Falenica wyjedzie na szerokie tory. Dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki.

- Dziękuję i zapraszam wszystkich czytelników „Linii Otwockiej” do Falenicy.

 

str. 1

Google
Internet
Linia Otwocka


webdesign MR 2004