KONTAKTSTATYSTYKIcennik: REKLAM, OGŁOSZEŃ DROBNYCH
 
AKTUALNOŚCI
CELESTYNÓW gm.
JÓZEFÓW
KARCZEW, gm.
KOŁBIEL gm.
ŁUGI
OTWOCK pow.
OSIECK
SOBIENIE-JEZ.
WAWER
WIĄZOWNA
STAŁE DZIAŁY
FELIETONY
GOŚĆ LINII
KULTURA
LINIA GOSP.
LINIA MŁODYCH
KORESPONDENCJA
MOTORYZACJA
PRZYRODA
REPORTAŻ
ROZMAITOŚCI
SPORT
TRADYCJA
WOKÓŁ NAS


GRA POWIATOWA

KSIĘGA GOŚCI
LINKI

STARE ARCHIWUM


Kultura pogrzebu



Strona główna / FELIETON   2010-07-23
 
Żółte papiery
Panaceum
   
 
Mundial ma swoje dobre strony. I nie chodzi mi tu o możliwość dyskretnego przemalowania mieszkania, obcięcia włosów, wyrzucenia ulubionych spranych koszulek czy świętego zbioru puszek po piwie bez obaw, że czyn ten zostanie zauważony choćby kątem oka. Nie chodzi mi nawet o przystojnych piłkarzy ani o przecudnej urody laski, potrząsające hojnie swymi wdziękami na trybunach. Chodzi o możliwość kontaktu z telewizorem. Najbliższy odbiornik znajduje się w domu moich rodziców i tamże pielgrzymujemy co rusz wraz z ukochanym. On - celem przeżycia sportowych emocji, ja – celem spojrzenia na świat z nieznanej dotąd perspektywy człowieka rozsądnego. Skąd się bierze taka perspektywa? Ano z reklam, które oglądam z większym zainteresowaniem niż mecze.

Moja ukochana mundialowa reklama opowiada o losach jednostki zatrutej toksynami. Reklama, dysponując cudownie ubogimi środkami wyrazu, prezentuje nędzny żywot człowieka wieku dwudziestego pierwszego, na którego szarym obliczu majaczy grymas notorycznego zmęczenia, depresji i głębokiej apatii. Człowiek ten, pozbawiony łaski snu, kołacze się bezsensownie pomiędzy pracą i spotkaniami z równie udręczonymi przyjaciółmi, a w chwilach największej słabości oddaje się namiętnemu pocieraniu zbolałego czoła. I oto następuje przełom – do akcji wkracza remedium. Lekarstwem na jałowość życia są japońskie plastry wysysające toksyny przez stopy. Plastry takie w cenie – o ile pamiętam - stu złotych za opakowanie, można stosować tak długo, aż przyniosą efekt, czyli aż życie nabierze kolorów lub – jak kto woli – sensu. Zafrapowana tak cudownym rozwiązaniem swoich problemów (ja też odczuwam konieczność nieustannego pocierania łapami zbolałego czoła), postanowiłam znaleźć cudowne plastry w internecie. No i znalazłam.

Na stronie dystrybutora plastrów, oprócz informacji znanych z reklamy, znajdują się także inne, znacznie bardziej elektryzujące fakty. Okazuje się, że plastry detoksykacyjne przeciwdziałają nie tylko zmęczeniu, ale i chorobie Parkinsona, stwardnieniu rozsianemu, alergii, porażeniu mózgowemu oraz chorobom kobiecym. Plasterki wspomagają leczenie odleżyn, ran pooperacyjnych i reumatoidalnego zapalenia stawów. Porażona tymi danymi, zaczęłam szukać informacji o tym, czy plaster przyklejony do pięty nieboszczyka nie postawi go przypadkiem na nogi, ale o takim działaniu panaceum dystrybutor – zapewne w obawie przed obyczajowym skandalem – na stronie nie wspomina.

W XIX wieku kiepsko wyposażone przez naturę panny przykładały do piersi bańki, by powiększyć biust. Kiłę leczono psim łojem, a impotencję – wstrzemięźliwością. Myślę, że za milion lat, gdy ludzie będą znali lekarstwo na raka, AIDS i chorobę Alzheimera, największą bolączką ludzkości będzie brak leku na głupotę.
Sabina Bauman

str. 1

Google
Internet
Linia Otwocka


webdesign MR 2004