KONTAKTSTATYSTYKIcennik: REKLAM, OGŁOSZEŃ DROBNYCH
 
AKTUALNOŚCI
CELESTYNÓW gm.
JÓZEFÓW
KARCZEW, gm.
KOŁBIEL gm.
ŁUGI
OTWOCK pow.
OSIECK
SOBIENIE-JEZ.
WAWER
WIĄZOWNA
STAŁE DZIAŁY
FELIETONY
GOŚĆ LINII
KULTURA
LINIA GOSP.
LINIA MŁODYCH
KORESPONDENCJA
MOTORYZACJA
PRZYRODA
REPORTAŻ
ROZMAITOŚCI
SPORT
TRADYCJA
WOKÓŁ NAS


GRA POWIATOWA

KSIĘGA GOŚCI
LINKI

STARE ARCHIWUM


Kultura pogrzebu



Strona główna / FELIETON   2010-07-23
 
Pismaczki w malignie, lukrowane
A mnie to żabka plum?
   
 
Archeologom udało się odszyfrować napis na płytach darowanych Mojżeszowi. Okazało się, że przykazanie było tylko jedno: „Nie z czasownikami pisze się osobno. Na przykład: nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż, itd. Zydowini - naukowcy są dociekliwi… A „Mały słownik języka polskiego” na ogólną liczbę 37 319 haseł zawiera 77% wyrazów rodzimych i 23% wyrazów obcych. Z języka łacińskiego przeniknęło do polszczyzny 2627 słów, z francuskiego 1273, z greckiego 1252, z niemieckiego 910, z angielskiego 313, włoskiego - 298, rosyjskiego - 89, tureckiego - 88, ukraińskiego - 55, hiszpańskiego - 52, czeskiego - 42, węgierskiego - 43, arabskiego - 32, holenderskiego - 19, hebrajskiego - 19. Kołacz jeno ostał się był czysto polski.
A Galicjanie (starodawni) skłonni byli uważać swoją odmianę polszczyzny za lepszą od tej z Kongresówki czy dawnego zaboru pruskiego. Kłócono się więc o wyższość zeszytu nad kajetem, obsadki nad trzonkiem czy rączką (pióra), chciano wyrugować lufcik za pomocą małego okienka. Jedni twierdzili, że koniecznie trzeba mówić jak w dawnej Kongresówce: na dworzu, smutnie, czyściejszy, wiarygodny, kasłał, zapalił, a inni - że w jak Galicji: na dworze (w Krakowskiem - na polu), smutno, czystszy, wiarogodny, kaszlał, zaświecił. I to też byłaby zamierzchła historia języka polskiego…
A teraz - gdy wszystko można - partie „się dogadały” , a nie „porozumiały się” czy coś „uzgodniły”. „Rusza proces” – rzadko się po prostu „rozpoczyna”. Firmy „załapały się” na niższe podatki. Język mediów jest pełen takich wyrażeń. „Mapa drogowa” na pewno jest godna ośmieszenia. Ale przecież papugą i pawiem byłaś i będziesz. Amen.
Może tłumaczy to przedziwny polski kompleks, każący obce cenić wyżej od rodzimego. Ale to także rodzaj obrony. Polskie słowa, tkwiące w głowie i sercu, wydają się bezbronne, emocjonalne i śmieszne – podczas gdy angielskie zwroty, ogarniane wyłącznie na intelektualnym poziomie, pozwalają odsunąć się od przedmiotu wypowiedzi na bezpieczny dystans. Brzmią jakoś dostojniej. Cool, doskonałe jak z reklamy. Może jest metoda w tym szaleństwie. Może magia języka jest tak wielka. Może faktycznie tylko upór i konsekwencja w stosowanym obcym nazewnictwie potrafi zmienić dziurawą otwocką szosę w trzypasmowy highway. Może więcej fitnesu i lajfstajlu wreszcie „zjadaczów chleba w anioły przerobi”. Żeśmy nie gęsi i swój lengłydż mamy. A jeszcze młoda gwardia internetowa, wilczki internetowe, czuwa żeby nam, repom starym, się nie poprzewracało na przykład w głowach siwych alibo łysych. Ciężko mi wyobrazić sobie, żeby grill nie pozostał grillem a bluetooth bluetoothem (spróbujcie to wypowiedzieć?) ale o łindoła (czy uindoua?) i plejanie jestem spokojny. Takie rzeczy to tylko w pidżinach dalekich mórz? Ale nie daleko.
Bo też slang internetowy to ogólne określenie specyficznych sposobów pisania stosowanych przez młodych użytkowników Internetu. Spotykany zwłaszcza w blogach, forach dyskusyjnych, komentarzach i korespondencji internetowej. I tego czeba się bać. Slangi internetowe używane przez młodzież charakteryzują się szczególnie częstym używaniem skrótów i akronimów (często angielskich zwrotów), swoistą ortografią i stylem graficznym zapisu. Pokemonizm - w slangu internetowym charakterystyczny sposób pisania na czatach, blogach i wszelkiego rodzaju komunikatorach internetowych (najczęściej Gadu-Gadu), a także podczas pisania SMS-ów. Podobnie jak on dąży utrudnienia czytania go niepowołanym osobom. Tu czytaj: moderatorom internetowym, rodzicom i innym nieprzyjemnym osobnikom. Charakterystyczne jest zastępowanie konkretnych par głosek lub całych wyrazów innymi (np. sz na sh, cz na ch, u na oo, k na q, j na y; np. shkoua zamiast szkoła, koffany zamiast kochany itd.). Charakterystyczną cechą jest omijanie polskich liter. Często więc zamiast ą można spotkać om itp. Pomijane są również znaki interpunkcyjne występujące w zdaniach. Tekst składa się zazwyczaj z ciągu nierozdzielanych przecinkami zdań często kończących się wykrzyknikami lub znakami zapytania. Często są one zwielokrotnione (np. HelLlOOo).
Swoistym ewenementem jest stosowanie akronimów, takich jak , (zapis bierze się Gadu-Gadu, który zmienia je na animacje). Często spotyka się także mieszanie liter wielkich i małych (np. sHkOuA, pRZyKłAdOwY tEkSt). Wyrazy są z kolei często zdrabniane (np. co na cio, no na nio, blog na blogasek lub zapisywane w formie przypominającej język angielski np. sweetaśny, sql itd. Składnia będzie się coraz bardziej skracała (wpływ sms i czatu). I im szybciej będzie postępowała idiotyzacja polskiego e_społeczeństwa.
Możemy się obawiać skosmopolityzowania Internetu. I co z tego? Nic. Dziad mowic do obrazu. Możemy się obawiać specyficznego powrotu do średniowiecza, gdzie środkiem przekazu będzie obraz a nie słowo. By oglądać telewizję (cyfrową!) i nie trzeba umieć czytać. Nawet elita intelektualna – INTELEKTUALNA - mojego kraju coraz gorzej mówi. I głupio mówi. I niepoprawnie po polsku mówi. To jest bardziej zatrważające niż wpływy anglosaskie. A nawet rosyjskie.
„Nie czyń tedy krzywdy, niemowny Polaku, polskiej wymowie, nie pochlebiaj bardzo mniemanej obfitości obcego języka, abyś, co uwłaczał twojej polszczyźnie, którać tak bogato do wymowy dostarczy, jako sam pochopno usiłować zechcesz albo opuścisz” (A. M. Fredro: „Przysłowia mów potocznych albo przestrogi obyczajowe, radne, wojenne”).
A mnie się trzyma myśl taka… „O głupoto, bądź pozdrowiona” - „Zwrot powitalny; cześć”.
Jerzy J. Kaczmarek

str. 1

Google
Internet
Linia Otwocka


webdesign MR 2004