Olszyny sławnych

Aleja pomnikowych lip i grabów, stary dwór w zabytkowym parku nad stawem. W maju kumkają żaby i niemożliwie koncertują słowiki. A wszystko tuż przy granicy Warszawy i kilometr od szosy lubelskiej. Majątek Zamajdan-Olszyny w gminie Wiązowna szczęśliwie przetrwał wojenne burze i rządy komunistów. Ale przede wszystkim miał szczęście do lokatorów.

JACEK KAŁUSZKO

Olszyny patriotów
Najpierw byli Chrzanowscy. Rodzina pochodziła ze szlachty augustowskiej i jej członkowie walczyli za Polskę wszędzie, gdzie nadarzyła się okazja: a to z gen. Józefem Chłopickim w Hiszpanii, a to w armii Królestwa Polskiego, w powstaniu listopadowym i styczniowym, w wojnie z bolszewikami i hitlerowcami.

Chrzanowscy zakładali szkoły – na przykład pierwsze prywatne liceum w Warszawie z wykładowym językiem polskim (obecne Liceum im. Zamoyskiego). Byli wspaniałymi literatami i publicystami.

Na początku XX w. Leon i Kazimiera z Dzięgielewskich stali się właścicielami części dóbr Wiązowna i wybudowali, stojący do dziś, dwór w Olszynach. Nie poprzestali jednak na uwiciu wygodnego gniazdka, bo zaraz, w sąsiednim Zagórzu postawili pensjonat zwany potem „Starym sanatorium”(o historii tego miejsca pisałem w „LO” z 24.04. 2001 r. „Zobaczyć Wyraj, Dukaj, Zameczek”).

Na herbatkę wpadały Maria Rodziewiczówna, Zofia Kossak -Szczucka, Maria Dąbrowska… Największe piętno na olsztyńskim dworku odcisnęła Halina Zofia Chrzanowska (później Królikowska), córka Leona i Kazimiery. Dotąd pamiętają ją starsi mieszkańcy gminy, bo zmarła w 1976 r. Była człowiekiem – instytucją. Jakby było jej mało prowadzenia z matką 110 hektarowego gospodarstwa, rzuciła się w wir, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, pracy społecznej. Szefowała Kołu Gospodyń Wiejskich, prowadziła bursę dla dziewcząt wiejskich (i to bez żadnych dotacji!!!) Organizowała wycieczki i rozmaite kursy.

Jednak dopiero wybuch II wojny światowej odsłonił jej prawdziwą odwagę. W Wiązownie powstaje Komitet Opieki nad Gospodarzami wysiedlonymi z Rzeszy, w Otwocku Komitet Rady Głównej Opiekuńczej. W obu działa z determinacją. Tak jak od razu w podziemiu.

W walce o przetrwanie
Już na początku wojny dworek kryje wielką tajemnicę. 27 września do drzwi pukają trzej zmordowani mężczyźni w cywilnych ubraniach: Stefan Rowecki, pułkownik, dowódca rozbitej Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej, Józef Szymer, kapitan, jego adiutant i niejaki Furowicz, plutonowy. Czemu schronili się w tym zakamarku? Bo pani Kazimiera Chrzanowska była ciotką i chrzestną matką Roweckiego.

Wkrótce potem do tego towarzystwa doszlusował jeszcze jeden znaczny gość: generał Karaszewicz-Tokarzewski, dowódca Służby Zwycięstwu Polski, późniejszej ZWZ i AK. Tomasz Szarota w swej książce „Stefan Rowecki- Grot” podaje, że Halina Królikowska załatwiła im dokumenty w urzędzie gminy. Rowecki np. stał się Janem Nowakiem. W zaciszu olsztyńskiego dworku obaj panowie wymyślili całą strukturę i zasady działania Podziemnego Państwa Polskiego. Napisali też pierwsze konspiracyjne broszury. Karaszewicz – „Co na dzisiaj”, Rowecki – „Czy wrzesień 1939 okrył niesławą naród polski?”. Halina Królikowska redagowała te teksty.

Krył się tu nie tylko „Grot” Rowecki, ale i uchodźcy, Żydzi – uciekinierzy z falenickiego getta, przyjeżdżali emisariusze z londyńskiej Delegatury Rządu na Kraj Halina Królikowska była członkiem Wojskowej Służby Kobiet w gminie Wiązowna i nosiła pseudonim „Gaździna”. Ryzykowała bardzo dużo. Po naradach dowództwa Polski Podziemnej  w jej warszawskim mieszkaniu, to ona roznosiła potem dokumenty po stolicy.

W 1994 r. na ścianie oficyny stojącej obok dworku odsłonięto tablicę pamiątkową: „W tym domu w październiku 1939. gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski „Torwid” i płk. Stefan Rowecki „Grot” tworzyli podstawy Podziemnego Państwa Polskiego i Jego armii. Nad ich bezpieczeństwem czuwała właścicielka Olszyn Zofia Halina Królikowska z Chrzanowskich”. W uroczystości uczestniczyli właściciele posiadłości, państwo Roszkowscy. Ciekawe, że dotąd nie odnaleziono wspomnień Roweckiego, m.in. „Dziennika wojennego 1939 r.” Jest zakopany ponoć gdzieś w ogrodzie.

Wszystko medycynie
Po Chrzanowskich i Królikowskich nastali Roszkowscy. – Jestem bardzo związana z Olszynami, może nawet najbardziej z rodziny – wyznaje pani Elżbieta Carton de Wiart – córka światowej sławy profesora Ireneusza Roszkowskiego, nestora polskiego położnictwa i ginekologii. Opowiada:
– Do Olszyn sprowadziliśmy się w latach 60-tych. Ojciec kupił ten dom od pani Haliny Królikowskiej. Dowiedział się o tym miejscu poprzez znajomych. Oboje z mamą pochodzili z rodziny o tradycjach szlacheckich i szukali czegoś z „charakterem”, blisko Warszawy. Jak zobaczył to miejsce, to od razu się zakochał. Był tu sad, po którym jeździł na traktorze. Miał pasiekę, co bardzo uwielbiał.

Wydaje mi się, że pani Królikowska nie każdemu by to chciała sprzedać. Jak nas poznała, to widać uznała, że można. Rodzina ma korzenie i tradycje ziemiańskie. Po mieczu i kądzieli.

Mama –Halina z domu Obrocka, była wilnianką, również lekarzem, ale praktykowała tylko na początku małżeństwa. Bo jak pogodzić pracę z wychowaniem czworga dzieci? Ojciec pochodził z Podlasia, herb Ogończyk. Dziadek ze strony mamy, prawnik, był kilkakrotnie starostą na rubieżach Rzeczpospolitej, bardzo zaangażowany w umacnianie polskości.

Halina Królikowska musiała dobrze znać dokonania przyszłego właściciela dworu, bo już wtedy był sławny. Kiedy wpisać nazwisko Ireneusza Roszkowskiego w wyszukiwarce internetowej „Google”, pojawi się kilkanaście stron dokonań i obraz życia w całości poświęconego medycynie. Studia skończył w Warszawie jeszcze przed wojną, mając za mistrzów wybitnych lekarzy min. W. Orłowskiego, A. Czyżewicza, T. Budkiewicza, T. Gromadzkiego. Już wtedy rozpoczął praktykę w Zakładzie Ginekologiczno-Położniczym św. Zofii, a cały czas okupacji przepracował (i przemieszkał!) w szpitalu Przemienienia Pańskiego. Za Niemca Polki nie mogły rodzić w szpitalu, toteż Roszkowski nieraz z narażeniem życia, po godzinie policyjnej, skradał się do domów pomagać w porodach.

Jako chirurg nie zawahał się operować rannych żołnierzy AK po zamachu na kata Warszawy – Hansa Kutscherę. Po wojnie oddaje się całkowicie swej specjalizacji. Pracuje w Klinikach Położniczo-Ginekologicznych w Poznaniu, Warszawie, Gdańsku. Wreszcie przez 24 lata, od 1955 do 1979 r. kieruje II Kliniką w szpitalu przy ul. Karowej. W marcu tego roku, w stulecie urodzin profesora, odsłonięto tam rzeźbę i nazwano salę jego imieniem.

W sześć minut do pacjenta
Roszkowscy mieszkają w Olszynach i w Warszawie. Wszystko musiało być więc podwójne, od mebli po szczotki do zębów…

– I ja, i całe moje rodzeństwo, to jest brat Piotr i siostry Basia i Katarzyna chodziliśmy do szkoły w Warszawie – wspomina pani Elżbieta. – Rodzice nigdy nie pozbyli się mieszkania w Warszawie, dzieliło się czas trochę tu, trochę tam. Bo przecież ojciec musiał być „pod ręką”. Ktoś obliczył, że potrafił w 6 minut zjawić się w szpitalu.

Medycyna to była jego największa miłość. Był bardzo pracowity – nigdy nie widziałam go, żeby sobie leżał i nic nie robił. Cały czas coś czytał, pisał
referaty. Nieprzypadkowo prasa fachowa nazwała go nestorem polskiego położnictwa i ginekologii. Jako specjalista krajowy wprowadził rewolucyjne zmiany w poprawie opieki nad ciężarnymi i rodzącymi.

Już w 1953 r. zaczęto prowadzić analizę zgonów noworodków w zespołach obejmujących kilkunastu fachowców z rozmaitych dziedzin medycyny. Wnioski były bezcenne. To on zorganizował po raz pierwszy Oddziały Patologii Ciąży i takie unikaty na europejską (a nawet światową) skalę jak Pracownia Embriologii Doświadczalnej, której zazdrościli nam nawet Amerykanie!

– Amerykańskie  znane ośrodki proponowały mu znakomite kontrakty, naturalnie z całą rodzina, ale …tam nie było Olszyn… Uważał, że w Polsce jest tyle do zrobienia w medycynie…

Olszyny były wytchnieniem od harówki po stresującej pracy lekarza. – Ojciec zawsze tu spędzał święta i lato. Przyjeżdżali czasami rozmaici profesorowie, którzy uczestniczyli w zjazdach naukowych. Na kolacjach byli Amerykanie, Francuzi, Anglicy.

Dom był otwarty? – Tak średnio. Ojciec wyznawał zasadę „My home is my castle” ( Dom jest moją twierdzą – JK), przyjeżdżali raczej wybrani goście.
Był bardzo towarzyski, ale nie miał w ogóle czasu. Jak się wybierał z mamą do teatru, to ona była pewna, że nie dojdą, bo ktoś zaraz zadzwoni z kliniki. Tak się często zdarzało w Wigilie.

W Olszynach odbywały się ważne wydarzenia rodzinne i bywały tu osoby z rodów, które odgrywały znaczną rolę w historii Polski. Kilka lat temu ostatnie swoje urodziny obchodził tu książę Eustachy Sapieha, blisko spokrewniony z Paulem Carton de Wiart, nieżyjącem już mężem p. Elżbiety –  jego rodzina ze strony matki i dziadkowie byli od pokoleń mecenasami sztuki, wielkimi patriotami, właścicielami Waplewa i innych ziemskich majątków. Zostali zamordowani przez Niemców na początku wojny.

750 000 Polaków
Elżbieta Carton de Wiart jest architektem wnętrz, pracuje w tym zawodzie i chyba poradzi sobie z remontem dworku. Oprócz tego zajmuje się malarstwem. To rodzinne, bo nieżyjąca od wielu lat kuzynka profesora, Teresa Roszkowska, była słynnym scenografem i malarką.

– Ojciec też malował obrazy, był świetnym fotografikiem. We wcześniejszych latach uczestniczył w wielu konkursach i zdobywał nagrody – odkrywa jego kolejne pasje córka. – To grało z jego talentem medycznym – zauważam – dobry chirurg musi mieć zdolności manualne. – Oczywiście dowodem tego jest operacja nazwana jego imieniem – zgadza się pani Elżbieta.

Prof. Roszkowski tworzy własną technikę operacji raka macicy opisywaną na świecie. W końcu lat 50-tych z jego inicjatywy zostają użyte po raz pierwszy w Polsce nowe techniki leczenia kobiet i pierwsze badania USG! W „swojej” Klinice na Karowej tworzy główny ośrodek nauczania położnych
w Warszawie. Był również, o ile można tak powiedzieć i naszym „kolegą” po fachu, bo przez 20 lat redagował „Ginekologię Polską”. Zdecydowanie sprzeciwiał się aborcji. Ustawę dopuszczającą ten zabieg wprowadzono w 1956 r., ale Roszkowski sam przyznał, że dzięki niemu zaczęto ją realizować dopiero w 1960 r. I ocenił, że kraj zawdzięcza mu 750 000 Polaków, których udało mi się ocalić od zniszczenia. Wymyślił i zorganizował, drogie Czytelniczki, już w 1954 r. „szkoły matek”, które potem stały się „szkołami rodzenia”. I pomyśleć, że prasa ogólnopolska nawołuje do „rodzenia po ludzku”, po 55 latach…

Rajskie życie? Niekoniecznie
W olszyńskim dworku Elżbieta Carton de Wiart mieszka z najmłodszą siostrą i jej trzema synami. Tak sobie życzyli rodzice. Miejsce fantastyczne, rajskie życie. Zazdroszczę, bo mieszkam w bloku.

– Niekoniecznie. Jest za to jakaś cena – studzi mnie gospodyni. Omija nas na przykład gaz. A biegnie za stawem, bo tam już Góraszka, a tu Majdan. Wodę mam z własnej studni. Jest paskudna i musiałam założyć filtry. I nieustanny remont dworku. Zaczęło się w zeszłym roku „troszeczkę”, to trwa do tej pory. Makabryczne koszty. Ojciec trochę go przebudował, bo w pewnym momencie dach się zawalił i trzeba było zmieniać całą więźbę. Był dość kiepsko zbudowany. Już wcześniej inżynierowie zrobili ekspertyzę  i ostrzegali.

Zostało coś po poprzednich właścicielach? – Jedyna rzecz, co została po pani Królikowskiej w tym domu, to obraz Matki Boskiej, który zawsze wisi
w kuchni.

PS: Profesor Roszkowski” zaraził medycyną swoje dzieci: Piotr jest znanym ginekologiem, jego żona Marta – laryngologiem. Katarzyna Roszkowska-Purska – doktorem patomorfologii, mąż,  Karol Purski, to ceniony chirurg. Dwie siostry są artystycznymi duszami: Barbara Wielowieyska – architektem krajobrazu, Elżbieta Carton de Wiart – architektem wnętrz i malarką.

Korzystałem z m.in.: Krzysztof  Oktabiński „Wiązowna 1597-1997. kartki z dziejów” , Michał Troszyński „Wspomnienie”  w : „Ginekologia Polska” nr 3/2009

  • gosc says:

    Magistrzy i doktorowie z kropkami! I smieszno i straszno!

  • gosc says:

    milutki komentarz ! gratuluje poziomu ! wysokiego oczywiscie.

  • gosc says:

    Przegladajac komentarze w Linii Otwockiej da sie zauwazyc, ze sa podobne do tego powyzej.Gratuluje poziomu !

  • Outre says:

    Jezu, co za analfabeta pisał powyższy komentarz?

  • Elzbieta Carton de Wiart says:

    Kilka słow należy dopisac ,dla przywrócenia porządku.
    Drogi Pan redaktor Kałuszko, napisał, ze Profesor I.Roszkowski w „wolnej chwili lubił prowadzic traktor „Chyba cos jednak przeoczył. Ojciec uprawiał sad Olszynski ,ponad 5 hektarów..Oprócz przeogromnej ilosci zajęc ,jakie miał!I ogromnej odpowiedzialności.To była ciężka harówka , a nie przejazdzki …To chcieliśmy z całą mocą podkreślić ! Wielu osobom, to w ogóle nie mieściło sie w głowie.
    Ciekawych odsyłam do Wikipedii, gdzie jest dosc dokładnie omówione, co robił ten wybitny człowiek.
    W roku 2016 mija 20 lat od Jego śmierci.Odbyły sie sesje na Uniwersytecie Medycznym,audycje w radio i telewizji,artykuły w prasie.. m inn w SieciHistorii z maja 2016. Zycie toczy sie nieubłaganie…
    Po wybitnych właścicielach dworku w Olszynach z rodziny Chrzanowskich , /m inn Halina Królikowska/ i spokrewnionego z nimi Sławnego Generała Grota,tworzacego w dworku podstawy polskiego panstwa podziemnego,nastali Roszkowscy, kolejni własciciele Dworku w Olszynach z parkiem i sadem. ,i nowy właściciel,wielki Profesor,ktoremu Polska zawdzięcza stworzenie całego działu nowoczesnej medycyny od podstaw.,Profesor I.Roszkowski ,uznany juz przez historię,jeszce za zycia.
    Na dawnych dworskich czworakach, /w otoczeniu działki 20 arów / ,przerobionych na oficyne, wisi tablica upamiętniająca Wspaniałego Generała Grota.
    Dojazd naszą leśną drogą i przez naszą drewnianą bramę.
    Na frontowym wjezdzie ,na starej murowanej bramie,przez którą wjezdzamy do dworu przepiękną starą Aleją,wisi tablica upamiętniająca wybitnych włascicieli i wydarzenia.

    W Olszynach jest jeden dwór.Gdzie stoi, to trudno nie zauważyć. Piszemy o tym my spadkobiercy Profesora oraz Olszynskiej historii w pewnym sensie.Bo ta historia jest wrosnięta w tę ziemie olszyńską i ten dom .Nasz olszynski dworek.
    mgr.Elżbieta Carton de Wiart
    dr.Katarzyna Roszkowska Purska
    prof.Piotr Roszkowski
    mgr.Barbara Wielowieyska

5 thoughts on “Olszyny sławnych”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA