Awantura o świetlicę

Po miesięcznej przerwie świetlica socjoterapeutyczna w Świdrze przy ul. Marszałkowskiej wznowi działalność. To wynik niełatwych rozmów władz miasta i dyrekcji Caritasu. A jeszcze kilka dni wcześniej przyszłość tego miejsce była niepewna, sytuacja napięta, w dodatku ze skandalem w tle.

872DSC01441

Istniejąca od 11 lat placówka prowadzona jest przez siostry zakonne przy wsparciu wolontariuszy i rodziców. Tu dzieci spędzają czas po szkole, odrabiają lekcje, mają zajęcia dodatkowe, organizowane są ferie i wakacje. W świetlicy przebywało 30 dzieci. Od 1 stycznia została zamknięta, bo nie uzyskano dofinansowania od miasta. Wystąpiono o kwotę 70-80 tys. na rok, resztę miałby dofinansowywać Caritas. – Prezydent powiedział, że może dołożyć tylko 20 tys., ale to za mało – mówili na komisji oświaty rodzice, którzy zaangażowali się w ratowanie świetlicy.

– Kwoty, jakie padają, są duże jeśli chodzi o budżet miasta. Żeby można było pomóc finansowo, Caritas powinien realizować zadania z zakresu zadań własnych gminy, a zadania, o którym mowa, to zadania z zakresu powiatu – tłumaczył stanowisko miasta wiceprezydent Artur Brodowski. Pomoc dla świetlicy nie była nigdy większa niż 20 tys. zł.

Biznesmeni w sutannach
W ub. roku Caritas prowadził świetlicę bez wsparcia samorządu, nie biorąc udziału w konkursie na realizację programów profilaktycznych ogłoszonych przez miasto. -. Przez wiele lat za tę kwotę dotacji Caritas prowadził zajęcia i nagle co się takiego wydarzyło? Mamy tu do czynienia z wymuszeniem finansowania. Chciałbym, żeby księża z Caritasu zachowywali się prospołecznie, a nie jak biznesmeni w sutannach – stwierdził wiceprezydent Brodowski.

– Tu chodzi o nasze dzieci, a nie o Caritas. Chcemy żeby miasto dołożyło 50 proc. do naszych dzieci! – nie dawali za wygraną rodzice. Przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski zaproponował spotkanie prezydenta z dyr. Caritasu w obecności przedstawicieli rady miasta i rodziców. Komisja oświaty przyjęła takie stanowisko.

Spotkanie odbyło się w piątek, 23 stycznia, ale bez udziału radnych i rodziców. Prezydent Zbigniew Szczepaniak i jego zastępca Artur Brodowski spotkali się  z dyrektorem Caritasu ks. Dariuszem Marczakiem i księgową. Efektem rozmów miał być  kompromis w sprawie finansowania i wznowienie działalności świetlicy. Takie informacje przekazał radnym na komisji budżetu wiceprezydent Brodowski. Rodzice temu zaprzeczyli. – Nie ma żadnego kompromisu, pan zamydla oczy. Nie były żadne konkretne pieniądze zaproponowane na spotkaniu. Pan nie mówi, że dyr. Caritasu zgodził się na jakąś kwotę – stwierdzili.

– To jest przedziwna sytuacja, chyba dyr. Caritasu jest na tyle osobą wiarygodną, że jak mówi, że świetlica będzie funkcjonować, to tak będzie – odparł Brodowski.

Ekssiostra w świetlicy
Oliwy do ognia dolała informacja, że w utworzonej na czas przejściowy świetlicy w SP nr 5 została zatrudniona była zakonnica, która zajmowała się dziećmi w placówce Caritasu. Teraz w związku z zamknięciem świetlicy miała prowadzić zajęcia z tymi samymi dziećmi w szkole. – Wiceprezydent Brodowski powiedział nam, że będzie to siostra z Marszałkowskiej, a potem dowiadujemy się, że jest to pani Basia, ekssiostra, która zrzuciła habit. Nie wyrażamy na to zgody! – zaprotestowali rodzice. Wiceprezydent, który ją tam skierował, nie widzi problemu. – Osoba, o której mówimy, ma pełne przygotowanie zawodowe, żeby takie działania prowadzić. Państwo uważacie, że osoba która była zakonnicą, a już nie jest, powinna być z tego powodu dyskryminowana? – zapytał radnych Brodowski.

– Pan reprezentuje PiS, czy swoim zachowaniem miał pan na uwadze, jaki problem wprowadzi, zatrudniając tę osobę? My jej nie dyskryminujemy. Powinien pan mieć na względzie dobro dzieci. Z punktu widzenia wychowawczego pan jako zwierzchnik oświaty w mieście postąpił nieodpowiedzialnie – zwrócił się do wiceprezydenta Jarosław Margielski. – Nie podzielam tych poglądów, jestem pracownikiem miasta, nie jestem żadnym przedstawicielem struktur politycznych – odparł Brodowski.

Będzie pomoc
W sobotę podczas spotkania wszystkich stron usłyszeliśmy, dlaczego Caritas nie przystąpił do konkursów organizowanych przez miasto.
– Oferta godziła w tych, do których jest kierowana – wyjaśnił dyr. Caritasu. – Prowadzimy kilkanaście świetlic w diecezji i tylko w Otwocku nie ma nią środków. Dostajemy ochłapy z korkowego (tzw. fundusz alkoholowy – przyp. red) na rok to jest 17,5 tys. zł. Jako organizacja charytatywno-opiekuńcza zwiększyliśmy swoje dochody o drugie tyle, powiększając ilość placówek, które prowadzimy, bo tyle jest potrzeb. My żebrząc, umiemy zdobyć środki, a miasto od 10 lat zamiast podnosić dotacje, to je obniża – mówił.

Ks. Marczak poinformował, że podczas piątkowego spotkania z prezydentem powiedział, że Caritas jest w stanie świetlice poprowadzić, jeśli miasto znajdzie chociaż 40 tys. zł. Działania wiceprezydenta nazwał manipulacją.  – Dobro dzieci z tej świetlicy stało się kartą przetargową. Wszyscy jesteśmy, łącznie z prezydentem, nieźle manewrowani. Dlaczego mamy być marionetkami w czyimś teatrzyku – mówił do Z. Szczepaniaka. Propozycja pomocy padła ze strony Jarosława Margielskiego. – Radni takie środki w budżecie przeznaczą, a potem tylko wola prezydenta, żeby ogłosił konkurs, aby Caritas mógł do niego przystąpić. W piątek na sesji budżetowej postaramy się wydzielić 50 tys. zł – zapowiedział. Prezydent potwierdził chęć współpracy. – Chcemy, żeby świetlica funkcjonowała. Będzie rozpisany konkurs, będzie ta kwota – stwierdził. Padła też deklaracja ze strony Caritasu. – Świetlica 1 lutego zostaje otwarta, dzieci mogą przychodzić – poinformował dyr. Caritasu.

REKLAMA

REKLAMA