Dzięki wam mieliśmy cudowne święta!

Po raz kolejny Czytelnicy „Linii Otwockiej” pokazali swoje wielkie serca! Podarowali pani Monice i jej ośmiorgu dzieciom niezwykłe święta i pozwolili z optymizmem spojrzeć w nowy rok. Helenka, Justynka, Adrianek, Beata, Julia, Natalia, Paulina i Łukasz nie posiadają się z radości. Ich lodówka jest pełna, a pod choinką znalazło się mnóstwo wymarzonych prezentów.

869dzie2

Możemy być dumni, że Czytelnicy „Linii Otwockiej” pomagają, i to często bardziej, niż się tego spodziewamy. Historia samotnej matki, pani Moniki,
i jej ósemki dzieci poruszyła serca nie tylko naszych Czytelników, ale także urzędników. W redakcji rozdzwonił się telefon. Dziesiątki osób pragnęły się podzielić tym, co miały. – Ja też jestem samotną matką, ale moje dzieci nie głodują. Płakałam, kiedy czytałam artykuł. Bez wahania przygotowałam dla rodziny pani Moniki paczkę z artykułami spożywczymi i słodyczami – mówi pani Bożena, która przywiozła do redakcji dary. Inna mieszkanka Otwocka także nie czekała.

– Chciałam się podzielić tym, co mam, choć sama mam niewiele, ale ja nie zbiednieję, a rodzinie przyda się  każda pomoc. Każdy powinien pomagać, nie tylko w święta – podkreśla Magdalena Książek, która przywiozła do redakcji wielkie pudło z odzieżą i zakupami. – Kupiłam dla nich artykuły chemiczne i środki czystości, słodycze i produkty spożywcze – mówi pani Magdalena.

Mirosław Pszonka, starosta powiatu otwockiego, również wzruszył się po przeczytaniu artykułu. – Pani Monika marzyła o odkurzaczu ze względu na to, że niektóre dzieci mają alergię i astmę, dlatego podarowałem jej nowe urządzenie, aby służyło im przez wiele lat – cieszy się Mirosław Pszonka. Starosta wręczył osobiście pani Monice prezent, a oprócz tego podarował dzieciom wielką paczkę słodyczy. – Proszę pana, namalowałem panu coś ładnego. Chciałem podziękować za prezenty – mówi lekko zawstydzony trzyletni Adrianek, wręczając staroście rysunek. To była bardzo wzruszająca chwila.

Prawdziwa choinka i… prezenty!
Nadleśniczy Artur Dawidziuk z Nadleśnictwa w Celestynowie także podarował rodzinie coś wyjątkowego – żywą, pachnącą choinkę. – Dzięki drzewku dzieci poczują świąteczną atmosferę, która zagości w domu na długo – mówi nadleśniczy. Pani Monika i dzieci nie mogli uwierzyć, że dostali taki niezwykły prezent. – Te święta były wyjątkowe i cudowne. W domu nareszcie jest choinka. Mnóstwo osób nam pomogło, dodało otuchy, przytuliło i obiecało, że nie zapomną o nas – cieszy się i jednocześnie płacze ze wzruszenia pani Monika.

– Zawsze byliśmy sami z problemami, a teraz tyle ludzi dobrej woli nam pomaga. Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim za dobre serce, za to, że usłyszeli nasz dramatyczny apel. Dziękuję redakcji „Linii Otwockiej”, która pomogła mi pokonać wstyd i opowiedzieć o naszych kłopotach. Dziękuję za artykuł, dzięki któremu tyle osób usłyszało nasze wołanie o pomoc – mówi pani Monika.

– Bardzo dziękujemy wszystkim – po chwili krzyczy gromadka jej dzieci. – To nasze najwspanialsze święta! – deklaruje Beata. A jej siostra Natalia dodaje: – Nie mogłam uwierzyć, że dostaliśmy prawdziwe prezenty. Były pięknie zapakowane, jak od Świętego Mikołaja. A w środku! Jejku! Nasze wymarzone lalki – przekrzykują się siostry. Julia aż piszczała z radości, kiedy w paczce zobaczyła rzeczy z podobizną swojej ulubionej postaci filmowej Violetty. – Mam pościel i przybory do szkoły z jej wizerunkiem – cieszy się dziewczynka.

Radość w oczach dzieci
13-letnia Paulina, która na święta przyjechała do domu z Domu Dziecka, też była bardzo szczęśliwa. – Wszyscy są zadowoleni, pogodni i niegłodni, bo w lodówce jest jedzenie, a do tego dostaliśmy wiele produktów, które schowaliśmy na później – mówi dziewczynka. – Dostałam kosmetyki, nowe buty i wiele modnych ubrań. Bardzo dziękuję za prezenty. Teraz mogłam wymienić całą garderobę, a starą i znoszoną odzież wymienić na nową. Bardzo się z tego cieszę – mówi z radością Paulina.

Jej brat, 17-letni Łukasz, który wrócił do domu z internatu, przecierał oczy ze zdumienia. – Byłem zaskoczony. Nie sądziłem, że tyle osób będzie chciało nam pomóc. Nawet dla mnie był prezent. Dostałem upragniony sprzęt muzyczny. Bardzo, bardzo dziękuję za nowe MP3. Nigdy bym sobie nie mógł na nie pozwolić, gdyby nie wspaniali Czytelnicy „Linii Otwockiej” – zapewnia wzruszony Łukasz, przytulając młodszego braciszka. – Adrianek dostał różne zabawki, z których bardzo się cieszy, ale nie rozstaje się z samochodami, o których marzył od dawna. Teraz nawet z nimi śpi – śmieje się Łukasz i gorąco dziękuje tym osobom, które podarowały jego braciszkowi piękne świąteczne prezenty. – To cudowne, że taki drobiazg sprawił, że Adriankowi aż błyszczą oczy z radości – dodaje wzruszony.

Pełna lodówka również po świętach
Najmłodsze bliźniaczki, siedmiomiesięczne Justynka i Helenka, mimo że jeszcze nic nie mogły powiedzieć, aż się rwały na widok świecących
i grających zabawek. – Dostały mnóstwo ubrań, a także kilkanaście paczek pieluszek i chusteczek do pupy. Teraz mam zapas i przez najbliższe dwa, trzy miesiące nie muszę wybierać między płaceniem rachunków a najpotrzebniejszymi rzeczami czy jedzeniem dla dzieci – cieszy się pani Monika. – Czytelnicy „Linii Otwockiej” podarowali nam mnóstwo rzeczy: artykuły spożywcze, które można długo przechowywać, środki czystości, artykuły chemiczne, pieluszki, zabawki, pościel, koce, a także nowe obuwie i mnóstwo ubrań letnich i zimowych. Teraz mogliśmy wymienić starą garderobę na nową. Dzieci będą nareszcie ładnie wyglądały. Ja także dostałam ubrania i superodkurzacz, z którego się bardzo, bardzo cieszę – podkreśla pani Monika.

Oprócz tego jeden z darczyńców podarował rodzinie telewizor, a ktoś inny używany komputer. – Nawet o tym nie marzyliśmy, bo wydawało się, że to niemożliwe. Teraz będziemy mogli obejrzeć jakąś bajkę lub film czy pograć w grę jak nasi rówieśnicy – cieszą się dzieciaki.

Więcej niż spełnione marzenia
Łukasz dodaje: – Jakaś pani podarowała nam sztuczną choinkę, oświetlenie i ozdoby świąteczne. Teraz co roku będziemy mieli drzewko, ale
w tym roku mamy aż dwa. Ozdobiliśmy tę sztuczną i tę żywą, którą podarował nam nadleśniczy. Jedna stoi w domu, a druga na dworze. Będą błyszczeć jeszcze przez wiele dni – cieszy się Łukasz.

Rodzina pani Moniki otrzymała wiele darów, które zawoziliśmy kilka razy. Za każdym z nich samochód „Linii Otwockiej” był wypchany po brzegi. Nawet gęsi i kury dostały prezent – 50-kilogramowy worek pszenicy od mieszkanki gminy Sobienie-Jeziory. To jednak nie wszystko. – Wiele osób przekazało nam pieniądze. Uzbieraliśmy prawie dwa tysiące złotych. Na razie nie wiem, na co zostaną przeznaczone, ale część kwoty przyda się na ferie zimowe, kiedy nasza rodzina znowu będzie w komplecie, a pozostałą sumę prawdopodobnie wydamy na nową, dużą szafę, taką aż po sufit. Mamy tylko stare regały, w których upychamy wszystko na ścisk. Teraz nasze życie choć trochę się poprawiło. Dziękujemy wszystkim za okazane serce. Jesteśmy wzruszeni, że tyle osób nam pomogło. Dziękujemy – mówi poruszona pani Monika, mama Helenki, Justynki, Adrianka, Beaty, Julii, Natalii, Pauliny i Łukasza.

REKLAMA

REKLAMA