(Nie) swojskie klimaty

Co za czasy! Człowiek nie ma już gdzie się schować… Wyniki wyborczej „dogrywki” w Otwocku dosięgły mnie dwanaście tysięcy kilometrów od domu. I, rzecz jasna, wprawiły w dobry humor. Tak jak się spodziewałem, większość wyborców postawiła na „dalszy rozwój”, który złośliwi oponenci nazwali od razu „dalszym ciągiem”. Już kraczemy?

871wyb

Po powrocie do kraju zabrałem się za analizę wszystkich wyników. Najciekawszą wiadomością było nie to, kto wygrał, ale kto i jak przegrał. Ze zdumieniem znalazłem kandydatów, którzy nie otrzymali ani jednego głosu! Zero, null. Nieborak pchał się do rady (miasta, gminy, powiatu, sejmiku – niepotrzebne skreślić) i nie znalazł żadnej życzliwej mu duszyczki? Nawet z rodziny, znajomych, sąsiadów? Pewnie wyszedł z założenia, że jeśli koń mógł zostać senatorem, to i jak najbardziej on. Tyle że kandydaturę konia zgłosił sam cesarz, a nieszczęsny kandydat na radnego trafił na listę z „łapanki”.

Inny przegrany, zamiast siedzieć cicho, dziękował z całego serca wyborcom, chociaż poległ okrutnie. Zresztą z góry było wiadomo, że nie ma szans. Nic samokrytyki? A wygrani jak to wygrani. Złożyli ślubowanie i chyba ostro wzięli się do roboty. Czemu tak sądzę? Bo w nawale obowiązków niektórzy z nich „zapomnieli” o zrobieniu po sobie porządku i po- zdejmowaniu plakatów i banerów ze swymi szlachetnymi obliczami, którymi obwieszali wszystkie możliwe zaułki miasta. Te, przypominam, powinny być usunięte w terminie 30 dni po dniu wyborów. Właśnie mijają dwa miesiące, a banery kilku kandydatów nadal wiszą i straszą ludzi. Tu spod błota wyziera uśmiechnięta twarzyczka opryskiwana wodą z kałuży, tam poważne oblicze pobazgrane sprejem. Nie widzi tego straż miejska?

Skrzywdzeni przez niewdzięcznych wyborców członkowie dawnej rady miasta zapewne nie rozumieją, czemu odstawiono ich do lamusa. No, bo przecież nie za brak pracowitości i pomysłów na rozwój Otwocka… Aż chciałoby się rzec: za dalszy rozwój Otwocka. Mieli na to nie tylko swoje „pięć minut”, ale cztery lata, a niektórzy to nawet i osiem…

Wierzę, że nowa rada, poznając dziesiątki problemów, przed którymi stoi Otwock, zwróci też uwagę na jego „sosnowy klimat”. Tu wyjaśnię. Stawiając na rozwój, część wyborców miała zapewne na myśli również dostęp do chociażby jednej stacji paliw w centrum miasta. Nie jest to marzenie we współczesnym świecie szczególnie wygórowane, nawet w Mon- golii. A u nas trwa batalia godna lepszej sprawy. Niedawno mogliśmy przeczytać, że lokalizację przy zbiegu ulic Lennona i Karczewskiej weźmie pod lupę dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Cel? Sprawdzenie wpływu na otoczenie tej inwestycji. Rzecz w sobie na pewno słuszna i wynikająca z troski o nas.

Aliści, jak mawiali dawni rzymianie, byłoby jeszcze rzeczą bardziej słuszną i chwalebną, by troszcząc się o zdrowie i komfort mieszkańców, RDOŚ, radni miejscy, powiatowi i wszyscy inni święci zainteresowali się, czym oddychają tu ludzie. Że „sosnowe klimaty” to dobrze sprzedający się mit, w który chcemy uwierzyć. Brutalną prawdę ujawnia urząd marszałkowski. Z jego raportu wynika, że prawie połowa mieszkańców województwa mazowieckiego wdycha rakotwórcze pyły. Najgorsza sytuacja jest w Żyrardowie, Otwocku i Ciechanowie. To efekt beztroskiego spalania wszystkiego, co się zmieści w piecu: plastykowych butelek, starych kaloszy, śmieci, itp. Przykład pierwszy z brzegu to okolice naszej redakcji przy ul. Górnej. W mroźny ranek chmury dławiącego dymu ciągną się aż po Świder, raz przesłoniły nawet stację PKP w Otwocku. Wolnoć Tomku w swoim domku…
Smród z kominów, a nie tylko z wysypiska i karczewskich kurczaczków, to jeden z wielu zupełnie niezauważanych problemów, z którymi boryka się byłe uzdrowisko. Dobrze by było, aby nowi radni chociaż spróbowali coś z tym zrobić. Przecież trudno jest obradować, wdychając benzopiren i metale ciężkie. A jeszcze trudniej nam wszystkim żyć.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl