OKS pójdzie z torbami?

Nowi radni nie chcą, aby miasto dotowało Otwocki Klub Sportowy w sytuacji, gdy jest on zadłużony, a duża część pieniędzy trafia do głównej drużyny piłkarskiej zamiast na szkolenie dzieci.

872oks

Otwoccy radni podczas omawiania projektu budżetu miasta na 2015 rok wzięli pod lupę planowane dotacje dla OKS-u. W ubiegłym roku była to kwota 370 tys. zł w ramach wygranego przez klub konkursu. Teraz ma to być 700 tys. zł na dofinansowanie zadań zleconych.

Na co przeznaczono dotację z miasta?
Z informacji, jakie docierają do nas, możemy wnioskować, że klub OKS znajduje się w bardzo złej kondycji finansowej. Wiceprezes OKS Pan Skoczek na jednej z komisji z rozbrajającą szczerością wyznał, że dotacja przekazana przez Miasto Otwock na kwotę 370 000 złotych w roku 2014 została przeznaczona na… spłatę zobowiązań za rok 2009. – Jak mówi w artykule Pan Krzysztof Śrama – trzeba się zastanowić, czy chcemy reanimować tego trupa, czy podjąć zadania, które będą miały na celu prowadzenie Otwockiego Klubu Sportowego przez miasto. OKS musi istnieć, sport jest ważny. Ale czy forma, w jakiej funkcjonuje obecnie klub, odpowiada nam wszystkim? – pytał radny Krzysztof Kłósek.

Do tych informacji odniósł się wiceprezydent Otwocka Artur Brodowski. – Te informacje są nieprawdziwe. Nigdy nie było takiej sytuacji, żeby miasto udzielało klubowi dotacji, które ten przeznaczy na spłatę zadłużenia. Miasto kupuje usługi i na to przeznacza dotacje – wyjaśnił Brodowski, ale też dodał: – Gdybyśmy takiej dotacji klubowi nie udzielali, to państwo proponujecie rozumiem likwidację OKS-u i zbycie nieruchomości inwestorom prywatnym – powiedział wiceprezydent. Zwrócił też uwagę, że każdy podmiot z udzielonej dotacji musi się potem rozliczyć. – Gdyby pieniądze były przeznaczone niezgodnie z umową i przeznaczeniem w konkursie, trzeba by je zwrócić wraz z odsetkami. Nie pamiętam rozliczenia za rok 2014, jest na to czas do końca stycznia br. – poinformował radnych wiceprezydent. Ustalono, że dopiero po tym terminie zostaną wyciągnięte ostateczne wnioski. – Dziś nie wiemy, czy to jest kłamstwo, bo tych rozliczeń jeszcze nie ma. Nie możemy mieć teraz pewności – odparł radny Krzysztof Kłósek.

Padła propozycja, żeby w warunkach konkursu organizowanego przez miasto zastrzec, że podmiot, który ubiega się o dotacje, nie może być zadłużony. – Wtedy mamy pewność, że pieniądze, które idą na propagowanie sportu, nie trafią do banku w celu spłacenia debetu – rzucił pomysł przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski.

Stawiają na dzieci
Poruszono też temat dofinansowania zajęć w klubie. – Dzieci, które w tej chwili grają w piłkę, nie mają pieniędzy zapewnionych od OKS-u na swoje zajęcia. Ich rodzice muszą miesięcznie płacić 80 zł za funkcjonowanie tej sekcji, a w głównej drużynie piłkarskiej, której przekazywane są pieniądze od miasta, gra jedynie kilku zawodników, którzy są mieszkańcami Otwocka. Czy jest sens prowadzenia takiej drużyny i wy- prowadzanie pieniędzy dla osób niezwiązanych z naszym miastem? – pyta otwarcie Kłósek.

Podobnego zdania jest przewodniczący rady miasta. – Wszyscy radni powinni uderzyć się w pierś i zapytać, dlaczego w naszym mieście dzieci niemające pieniędzy nie mogą trenować. Kiedyś trening był za darmo. W tym momencie niektóre dzieci są wykluczone z uprawiania sportu, ponieważ nie mają na opłacenie składek i trenerów. A miasto ma przecież środki, które są przeznaczone na to, żeby ten sport propagować wśród młodzieży –  mówił Jarosław Margielski.

Do tych słów odniósł się radny Michał Bany, który był też radnym poprzedniej kadencji. – Harcerze również płacą składki, jak i dzieci uczęszczające na różnego rodzaju zajęcia. Dziś żadna instytucja nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie bez środków finansowych. Wydaje mi się, że jeśli taka opłata istnieje, to zaangażowani są wtedy również rodzice i chętniej prowadzą na tego rodzaju zajęcia swoje pociechy. A zdolnego piłkarza czy dobrego harcerza, jak w moim przypadku, ze względu na brak opłaty w składkach nie usunę, tylko będę z jakichś środków dotował – uważa radny Bany. Nie zgodził się z nim do końca Margielski. – Jeżeli uważa pan, że to, że rodzice płacą pieniądze na dzieci, gwarantuje integrację i zaangażowanie, to proszę pójść na zebranie i im to powiedzieć. Zdolnego piłkarza czy harcerza zawsze dru-żynowy bądź trener przygarnie, ale to są jednostki. Miejmy na uwadze, że większość piłkarzy rozpoczynało karierę dość późno, a tu są dzieci siedmio- ośmioletnie, a talent często objawia się w wieku 14 lat. Tutaj nie ma nad czym dyskutować, pieniądze powinny być tak wydawane, aby jak największa ich ilość trafiła do dzieci z Otwocka, bo to są pieniądze z Otwocka – przekonywał szef rady miasta.

– Jeżeli, państwo, uważacie, że wszystkie usługi powinny być nieodpłatne, to powinniśmy powołać własną instytucję o podobnym charakterze, tak jak świadczymy takie usługi w bibliotece. Obecnie OKS jest stowarzyszeniem, możemy z nim współpracować, kupować usługi, ale nie mamy kompetencji do tego, aby wpływać na jego działalność wewnątrz klubu – zwrócił uwagę radnym wiceprezydent Brodowski. Z pewnością nowa rada po uchwaleniu budżetu zajmie się przyszłością OKS-u, a opisana dyskusja na komisji kultury, sportu i turystyki to tylko przedsmak tego, co czeka klub.

Podobny artykuł

Zmiataj stąd!