Otwock od początku (32): Pensjonatów nie tylko czar

W letniskowym i kuracyjnym Otwocku można wyróżnić trzy charakterystyczne kategorie obiektów: wille, sanatoria i pensjonaty.

PP2

Z danych informatora z 1925 roku wynika, że w tym czasie w Otwocku było 40 pensjonatów. Na liście tej znajdował się również zakład Abrama Gurewicza, chociaż w szczegółowym anonsie był on reklamowany jako „Uzdrowisko dla rekonwalescentów i osób poszukujących wypoczynku”. Monumentalny gmach, położony w rozległym sosnowym parku (o powierzchni ośmiu mórg), wznoszono etapami. Był zaznaczony na planie Otwocka
z początku 1914 roku. Miał połać dachu o powierzchni ok. pięciu tysięcy łokci kwadratowych (ponad 1 600 m2). We wspomnianym anonsie wymienione zostały nowoczesne atuty budynku: „system korytarzowy, kanalizacja, w każdym pokoju bieżąca woda, kąpiele, oświetlenie elektryczne, wielka sala jadana, obszerna czytelnia, bawialnia, salonik na pierwszym piętrze, olbrzymia sala koncertowa”. W 1927 roku jadalnię i czytelnię malowidłami ozdobił Józef Tom. Artysta ten opracował nowy projekt herbu Otwocka. Również w 1927 roku Szymon Gurewicz „z ramienia właścicieli pensjonatów” został wybrany do Rady Miejskiej.

W latach dwudziestych granice między pensjonatami a sanatoriami nie zawsze były ściśle określone. Wymowne są ogłoszenia: „Pensjonat dla płucnych chorych pod kierunkiem lekarskim D-ra Benedykta Kwiatkowskiego”; „Pensjonat dla piersiowo chorych pod stałą opieką D-ra med. P. Martyszewskiego”. Częściej jednak sanatoryjny charakter pensjonatów wskazywano bardziej dyskretnie. Natomiast niektórzy właściciele zastrzegali: „ciężko chorych nie przyjmuje się”.

Czym zachęcano przyjezdnych? Najczęściej kilkoma czynnikami, które lapidarnie zawierała reklama pensjonatu J. Klepfisza (przy ul. Warszawskiej ): „Otwarty cały rok. Pokoje słoneczne, konfortowo [!] urządzone, dom skanalizowany, wanny. Kuchnia obfita, na zadanie ściśle dietetyczna”. Niekiedy prowadzono też kuchnię francuską lub rytualną. Sprawy kulinarne były ważne, gdyż obfite pożywienie traktowano jako pomoc w leczeniu chorób płucnych. Szczodrze serwowano masło, śmietanę, jaja, potrawy z tłustych kur. Na deser polecano ciasta z kremem. Sporo pensjonatów szczyciło się własnymi parkami leśnymi lub położeniem „w najpiękniejszej dzielnicy Otwocka”. Kilka (m.in. zakład R. Karetnej przy ul. Górnej) ukierunkowanych było na przyjmowanie dzieci i młodzieży. Zapewniało nie tylko opiekę, ale też możliwość nauki.

Lata dwudzieste były okresem burzliwego rozwoju pensjonatów. Niektóre z nich nie zdołały dłużej się utrzymać. Mogło być to efektem inspekcji sanitarnej przeprowadzonej w 1933 roku, po której „Kurier Codzienny” alarmował: „Otwock gnia-zdo brudu i zaniedbania”. Lekarz sanitarny miasta został oskarżony o „zbyt bliski kontakt z właścicielami willi i pensjonatów, u których tolerował brud”. Stwierdzono m.in. nienależyte opróżnianie dołów kloacznych oraz sterty śmieci, do których trafiała nawet zwartość spluwaczek.

W informatorze z 1938 roku zamieszczono wykaz 43 pensjonatów. Kilkanaście z nich znajdowało się w Śródborowie. Oto pełna lista: „Anulka” (ul. Tatrzańska), „Arbes” (ul. Samorządowa), Atlantic (ul. Konopnickiej), „Dr Ajzensztatowej” (ul. Niemcewicza), „Bajka” (ul. Konopnickiej), „Beatrycze” (ul. Reytana), „Boguckiej” (ul. Syrokomli), „Cariton” (ul. Piłsudskiego), „Dom w lesie” (ul. Zamenhofa), „Europa” (ul. Prusa), „Gałkowej” (ul. Syrokomli), „Imperial” (ul. Konopnickiej), „Kasztelanka” (ul. Pułaskiego), „Konowej” (ul. Cieszyńska), „Liliana” (ul. „Krasińskiego”), „Mamnickiej” (Al. Róż), „Markuszewiczowej”, (ul. Słoneczna), „Mańskiej” (ul. Syrokomli), „Milsztajn” (Al. Róż), „Montlakowej i Rosendernowej” (ul. Sło- neczna), „Ołtuskiej” (ul. Warszawska), „Patria” (ul. Kościuszki), „Palace” (Al. Róż), „Polski” (ul. Żeromskiego), „Perełka” (ul. Kilińskiego), „Regia” (ul. Literacka), „Ryppa” (ul. Mickiewicza), „Rubinsztajn” (ul. Ziemowita), „Sawoy” (ul. Żeromskiego), „Sosnówka” (ul. Warszawska), „Sadowskiej” (ul. Szwoleżerów), „Stylowy” (ul. Mickiewicza), „Wa- chmana” (ul. Samorządowa), „Wanda” (ul. Lelewela) „Wiktorówka” (Pl. Dąbrowskiego), „Widerszal” (ul. Gliniecka), „Witaizon” (ul. Reymonta), „Zacisze” (ul. Norwida), „Zachęta” (ul. Prusa), „Zolberg” (ul. Szpitalna), „Zulita ”(ul Legionów). Warto pamiętać, że ul. Mickiewicza to późniejsza Kopernika, a ul. Słoneczna to obecnie Kubusia Puchatka.

Dzienny koszt pobytu w jednoosobowym pokoju z wyżywieniem wynosił od sześciu do 18 zł (w tym czasie ponad 25 proc. robotników w Polsce zarabiało tygodniowo od 10 do 20 zł). Ważnym stowarzyszeniem był Związek Właścicieli Pensjonatów, którym kierował Izaak Wachman.
W wykazie z 1938 roku nie zostały umieszczone dwa obiekty rywalizujące ze sobą pod względem rozmachu i bogatej oferty dla gości: Zakład dietetyczno-leczniczy „Gurewicza” oraz Zakład wypoczynkowo-leczniczy „Śródborowianka”, którego właścicielem był Tadeusz Płucer-Sarna. Pełnił on też funkcję prezesa Towarzystwa Miłośników Śródborowa.

Skrupulatny wykaz z informatora zapewne nie był kompletny. Inne źródła z końca lat trzydziestych wskazują na istnienie ponad 80, a nawet ponad 100 pensjonatów. W „Głosie z Powiatów Woj. Warszawskiego” podano demaskującą wzmiankę: „Liczba pensjonatów wynosi 64, niektóre są urządzone nawet luksusowo, jednak 20 proc. nie odpowiada [!] wymaganiom sanitarno-budowlanym i kwalifikuje do natychmiastowego unieruchomienia”.

Mimo wskazywanych zastrzeżeń, do otwockich pensjonatów (zwłaszcza od połowy lat trzydziestych) przyjeżdżało coraz więcej ludzi. Przyciągały ich nie tylko walory mahoniowego powietrza, coraz wyższy standard pomieszczeń, smakowite posiłki. Wielu gości liczyło na zupełnie inne atrakcje.

Główne źródła informacji: „Informator uzdrowisk. Letnisk i osiedli podstołecznych. Lato pod Warszawą” (1938); „Otwock
– Uzdrowisko. Informator 1925”

REKLAMA

REKLAMA