Pijany stuknął szefa CBA

Spowodował wypadek, a potem uciekł. Miał pecha, bo w zderzeniu trzech samochodów w Brześciach koło Góry Kalwarii uczestniczyło auto szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Pawła Wojtunika. Niebawem okazało się, że do wypadku doprowadził 27-letni mieszkaniec gminy Sobienie-Jeziory.

W niedzielę, 18 stycznia Jarosław S. trochę wypił, mimo to wsiadł do swojego volkswagena golfa. Jechał ze znajomymi. Wieczorem, po godz. 19 w Brześciach między Konstancinem a Górą Kalwarią spowodował wypadek. Zderzył się z dwoma samochodami. Jego golf uderzył w tył toyoty, która jechała w kierunku Góry Kalwarii. Siła uderzenia wypchnęła toyotę na przeciwległy pas ruchu, gdzie auto zderzyło się z renaultem, którym podróżował szef CBA wraz z żoną. Jego rzecznik Jacek Dobrzyński przyznał, że w renaulcie po zderzeniu wystrzeliły poduszki. Dzięki temu szefowi CBA i jego żonie nic groźnego się nie stało. Tuż po zderzeniu Paweł Wojtunik wysiadł z samochodu, aby pomóc uwolnić się 18-letniemu kierowcy toyoty, który utknął w zniszczonym aucie. Szef CBA wyciągnął go przez okno, potem powiadomił służby ratunkowe.

Kierowca golfa wykorzystał całe zamieszanie i uciekł pieszo z miejsca wypadku. Policjanci jednak szybko go namierzyli. Kilka godzin później, około godz. 1, został zatrzymany. Okazało się, że to 27-letni mieszkaniec Sobieni-Biskupich. Jarosław S. był tak pijany, że ledwo trzymał się na nogach. Miał 2,37 promila alkoholu w organizmie. Trafił do policyjnej izby wytrzeźwień. Kiedy wytrzeźwiał, usłyszał zarzuty spowodowania kolizji, prowadząc samochód pod wpływem alkoholu oraz ucieczki z miejsca zdarzenia. Jarosław S. przyznał się do winy i potwierdził, że wsiadł do golfa po spożyciu alkoholu.

Mieszkaniec Sobieni-Biskupich już po kilkunastu godzinach stanął przed sądem. Jarosław S. dobrowolnie poddał się karze sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Sąd zakazał mu także prowadzenia pojazdów przez trzy lata, musi również zapłacić 500 zł grzywny. Mężczy-zna dostał też dozór policyjny i do zakończenia postępowania musi stawiać się w komendzie dwa razy w tygodniu. Jak ustaliła „Linia Otwocka”, 27-latek niedawno spowodował inny wypadek. – W lipcu 2014 r. potrącił rowerzystę – mówi komisarz Jarosław Sawicki z otwockiej komendy policji. Wtedy jednak Jarosław S. był trzeźwy i uniknął surowej kary.

REKLAMA

REKLAMA