Straciłam dom przed świętami

Tego dnia nad Katarzyną Kuczamer czuwał Anioł Stróż. Kobieta ocaliła życie, ale straciła rodzinny dom! Piękny drewniany budynek, który kilka lat temu wybudował dla niej i jej siostry nieżyjący już tata, doszczętnie spłonął tuż przed świętami. – Wyszłam do sklepu po prezenty. Kiedy wróciłam, dom płonął jak pochodnia. W ogniu zginęła moja ukochana kotka. Nic nie ocalało – mówi ze łzami w oczach kobieta.

869spalony

Cztery lata temu piękny drewniany budynek przy ul. Słonecznej w Otwocku wybudował dla swoich dwóch córek pan Jerzy. Marzył, aby Katarzyna i jej starsza siostra Joanna stworzyły tu ciepły, rodzinny dom. – Tata spełnił swoje marzenie. Był szczęśliwy, że zapewnił nam przyszłość – wspominają siostry. – Kiedy się wprowadziliśmy, bardzo się rozchorował. Pół roku temu zmarł. Dopiero co otrząsnęłyśmy się z tragedii, a tuż przed świętami spotkał nas kolejny cios. Chyba czuwał nad nami duch taty, bo pożar wybuchł w dzień, a nie w nocy. Dzięki temu nic nam się nie stało, ale straciłyśmy dach nad głową – wzdychają siostry.

W pożarze spłonęła kotka
W sobotę, 13 grudnia pani Katarzyna przygotowywała się do świąt. – To miała być pierwsza wigilia bez taty. Chciałam, aby była uroczysta i piękna. Dlatego na świąteczną kolację zaprosiłam całą rodzinę – opowiada ze smutkiem kobieta. – W porządkach trochę pomagały mi babcia i sąsiadka. W sobotę przed południem wszystkie wyszłyśmy załatwić kilka spraw. Na kuchence nic się nie gotowało. Pogłaskałam swoją ukochaną kocicę, a psa Bozo wypuściłam na podwórko. Wiedziałam, że nie zmarznie, bo planowałam wrócić za kilka chwil. Szłam do sklepu po prezenty dla swoich bliskich – wspomina Katarzyna. Właśnie wybierała upominek dla siostry, gdy zadzwonił jej telefon. – Wracaj szybko, pali się dom, pali się dom… – w słuchawce usłyszała rozpaczliwe wołanie babci.

– Rzuciłam wszystko. Gdy dotarłam na miejsce, budynek płonął jak pochodnia, a Bozo biegał jak oszalały. Strażacy walczyli z żywio-łem. W środku była moja ukochana kotka. Kocia, bo tak miała na imię, spłonęła żywcem – płacze pani Katarzyna. – Kiedy strażacy walczyli z ogniem, mogłam jedynie bezradnie patrzeć, jak pożar trawi mój dom i życie. Drewniany budynek w ciągu kilku chwil zamienił się w zwęglone ruiny. Wszystko, co dał mi i siostrze tata, spłonęło, przepadło. Nic nie ocalało. Miałam tylko to, co na sobie i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, dokąd pójść. Moja siostra od dłuższego czasu przebywała za granicą – wspomina ze łzami w oczach pani Katarzyna. Kobieta otrzymała pomoc od opieki społecznej, ale nadal nie miała gdzie mieszkać.

Nie mam do czego wracać
Na szczęście pani Katarzyna nie została sama. – Mój chłopak Grzesiek przygarnął mnie do siebie, ale chcę stanąć na nogi i odbudować swoje życie – zapewnia młoda kobieta. – Nie stać mnie na zaciągnięcie kredytu, żeby kupić mieszkanie. Niedawno skończyłam studia, jeszcze nie znalazłam pracy. Straciłam dach nad głową w chwili, gdy zaczynałam prawdziwe dorosłe życie. Już na starcie czuję się przegrana, nie wiem, co dalej robić – mówi zrozpaczona Katarzyna. Jej siostra od niedawna pracuje w Portugalii. – Niedługo kończy mi się kontrakt i planowałam wrócić do siostry, ale teraz nie mam do czego, bo nasz rodzinny dom doszczętnie spłonął – mówi starsza z sióstr, Joanna.

Pomóżcie odbudować moje życie
Rodzina chłopaka pani Katarzyny stara się jej pomóc jak tylko może. Udostępnili jej mały pokój z łazienką. – Pomieszczenie jest niemal w stanie surowym, ale cieszę się, że mam swój kąt. Jestem bez pieniędzy i nie mogę kupić mebli, łyżek, talerzy czy innych potrzebnych rzeczy do mieszkania. Jestem wdzięczna za to, że nie wylądowałam pod mostem – mówi młoda kobieta. – W przyszłości chcę odbudować dom, który niedawno doszczętnie spłonął. Dlatego apeluję do przedsiębiorców i osób o dobrym sercu o pomoc w odbudowaniu mojego życia – mówi pani Katarzyna, zapewniając ze łzami w oczach: – Przecież tu jest mój dom i moje miejsce na ziemi!

Możesz pomóc! Jeżeli ktokolwiek jest w stanie pomóc, prosimy o e-maila na adres: a.jaskulska@linia.com.pl z tytułem „Pomoc dla Katarzyny” lub telefon pod nr 784 490 002. Potrzebne jest dosłownie wszystko, m.in. wyposażenie kuchenne, szafa, odkurzacz, pralka, oświetlenie, materiały do odświeżenia pomieszczenia. O kontakt z redakcją proszone są także przedsiębiorcy, którzy chcą pomóc w uporządkowaniu terenu i odbudowie domu pani Katarzyny.
Wystarczy wpłacić dowolną kwotę na konto bankowe: Joanna Kuczamer, ul. Słoneczna 05-400 Otwock, Bank BPH nr rachunku: 67 1060 0076 0000 3060 0053 8616. Z dopiskiem: „Pomoc po pożarze”.

REKLAMA

REKLAMA