Kobietom pracującym wczoraj i dziś

Słabo, prawie beznadziejnie! Na 8 marca nie dają już paniom goździków i rajstop za pokwitowaniem. Nie ma talonów na papier toaletowy ani na proszek do prania. Nikt nie urządza akademii z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, nie wręcza listów pochwalnych, nie produkuje uchwał o wyjątkowej roli matki, żony i… kuchennego robota. W nowych, okrutnych czasach tylko niektóre z was zostały prezydentami państw, „presidentami” korporacji, trenerami mózgów i drenowania kieszeni. Prowadzicie samoloty, okładacie się na ringu, walczycie w armii. Walczyłyście o swoje prawa, to się doczekałyście. „Puch marny” przeistoczył się w groźnego lwa. A przecież nie zawsze tak było.

0004

Datę obchodów Dnia Kobiet zawdzięczamy socjalistce Klarze Zetkin, która przepchnęła ją na konferencji w Kopenhadze w 1910 r. W Polsce dopiero za PRL-u zaczęto z roli kobiety robić prawdziwy cyrk. Stawały w szranki z murarzami, hutnikami i traktorzystami. Stały się karykaturą tego, o co walczyły ich ideowe poprzedniczki – nisko opłacanym dodatkiem do maszyny, o którym przypominano sobie jeden dzień w roku. W ogóle Dzień Kobiet był zbyt poważną rzeczą, by pozostawić go… kobietom. Prym w tym zakłamanym dziele wiodła jedynie słuszna partia i jej organ „Trybuna Ludu”. „Kobiety pracują w zawodach, w ustroju kapitalistycznym zupełnie im niedostępnych; w kolejnictwie, w przemyśle metalowym, na budowach. Kobiety wiejskie walczą z bogaczami wiejskimi i propagatorami agentur imperialnych” – pisała gazeta. Jako rozrywkę w tym dniu serwowano w radiu „twórczość kompozytorek radzieckich”, a w kinie „Świniarkę i pastucha”.

Za Gomułki nie było lepiej. Na akademiach czytano listy KC manifestujące „wolę niezłomnej jedności z kobietami wielkiej sprawy socjalizmu”. Zmiany przyszły za Gierka, który całował po rączkach, dawał brać się pod mankiet na dożynkach. Na początku jego „panowania” 8 marca grano w warszawskich kinach „Współpracę przemysłu stoczniowego Polski i Bułgarii”, a miesięcznik „Kobieta Radziecka” (słowo daję, był taki!) obwieścił, że dopiero po zajęciu Litwy przez Armię Czerwoną kobieta stała się wolnym człowiekiem…

Potem było coraz smutniej. „Realny” socjalizm ukazał swą wybrakowaną twarz. Kolejki, kartki na szwarc, mydło i powidło skutecznie pozbawiły zaharowane kobiety resztek wolnego czasu. Zdobycie czegokolwiek graniczyło z cudem, a gen. Jaruzelski wraz z towarzyszem Kanią bezskutecznie próbowali grać na ich patriotycznych uczuciach. W stanie wojennym doszła im jeszcze „rozrywka” w postaci wystawania pod aresztami i „internatami” w nadziei na uwolnienie męża „przestępcy”. Jak by nie było, przez prawie pół wieku 8 marca ustawowo musiał być zadekretowaną przez władzę chwilą szacunku dla kobiet.

Coś z tej atmosfery zostało do dziś. Na przykład kolejki tego dnia po kwiatki. I dobrze, nikomu korona z głowy nie spadnie, jak kupi zieleń kobiecie… Aliści, jak mawiał pewien krytyk, nie oszukamy tym wcale płci pięknej, bo stare przysłowie przypomina, że „Nie ma tak głupiej baby, aby najmędrszego chłopa w pole nie wyprowadziła”. Racja to czy nie, nie moja głowa. I tak życzę wszystkim Paniom i tego goździka, i ładnych rajstop, i uznania, i zawsze dobrego słowa… Tymczasem zapraszam do obejrzenia drobnej części mojej galerii fotografii pań z całego świata.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl