Nielegalny dom opieki

Dom opieki „W Świerkach” w Józefowie działa od lat, mimo braku pozwolenia i nałożonych kar finansowych. Właściciel nie tylko nie zaprzestał działalności, ale w zeszłym roku rozpoczął rozbudowę budynku. Twierdzi, że inwestycja ma mu pomóc w uzyskaniu formalnej zgody.

Usytuowany w sosnowo-brzozowym lesie, wśród malowniczych zakątków, dom re- klamuje się jako raj dla seniorów. Jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych. Pensjonariusze mają zapewnioną opiekę wykwalifikowanych pielęgniarek i lekarzy specjalistów. Do tego luksusowe pokoje, sauna, sala do rehabilitacji, duży ogród i sad. Wokół cisza i spokój. Idylla? Pozornie tak. Opinie o placówce są bardzo dobre, pensjonariusze i ich rodziny chwalą to miejsce. Okazuje się jednak, że dom działa od początku nielegalnie.

dom1

Sprawdziliśmy, że pod adresem Malinowskiego 17c, gdzie znajduje się placówka, nie ma zarejestrowanego ośrodka. Dom opieki „W Świerkach” należy do Davida Newella, właściciela firmy z siedzibą na pobliskiej ulicy Borsuczej 27. Prowadzona działalność oznaczona jest symbolem 87.90Z, co oznacza „pozostałą pomoc społeczną z zakwaterowaniem”. – To miejsce pobytu chwilowego, na co zgody wojewody nie trzeba. Raczej miejsce wynajmu pokoi dla osób starszych, nie dom opieki – poinformował nas David Newell, choć opis na stronie placówki jednoznacznie stwierdza, że to dom opieki. – To tylko marketing – broni się właściciel.

Nie ma zgody wojewody
O sytuację prawną józefowskiej placówki zapytaliśmy rzecznika prasowego Wojewody Mazowieckiego: „Dom Opieki „W Świerkach” w Józefowie nie posiada zezwolenia wojewody na prowadzenie placówki zapewniającej całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub osobom w podeszłym wieku. Za prowadzenie takiej placówki bez zezwolenia grozi kara pieniężna: 10 tys. zł – jeżeli przebywa w niej nie więcej niż 10 osób; 20 tys. zł – jeżeli przebywa w niej powyżej 10 osób. Ponadto wojewoda może nałożyć karę 40 tys. zł, jeżeli podmiot prowadzący placówkę nie wstrzymał jej działalności po na-łożeniu pierwszej kary.

W przypadku Domu Opieki „W Świerkach” dwukrotnie wymierzano karę pieniężną za prowadzenie placówki bez zezwolenia (w wysokości 10 tys. zł i 40 tys. zł). Mimo to ośrodek nie zakończył swojej działalności, co potwierdziła kontrola przeprowadzona 27 stycznia 2015 r. W najbliższym czasie ponownie zostanie wszczęte postępowanie administracyjne mające na celu nałożenie kolejnej kary. Ponadto, wojewoda zwrócił się do inspektora nadzoru budowlanego, inspekcji sanitarno-epidemiologicznej i straży pożarnej o przeprowadzenie kontroli budynku.” – czytamy w odpowiedzi przesłanej do naszej redakcji przez Ivettę Biały.

Wymogi to bat złowrogi
Jak to możliwe, że bez zgody i mimo kontroli, dom opieki działa w najlepsze? Okazuje się, że to dość normalna praktyka. W województwie mazowieckim funkcjonuje około 140 placówek zapewniających całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub osobom w podeszłym wieku, z czego tylko 78 posiada zezwolenie wojewody. – Proszę pana, prawda jest taka, że my o zgodę wojewody staramy się od dawna. Podobnie jak dziesiątki innych, podobnych placówek w kraju, działamy bez formalnego pozwolenia nie dlatego, że tak nam wygodniej, tylko przepisy są zbyt restrykcyjne i ciężko im sprostać – wyznaje w końcu David Newell. – U nas problemem nie do przejścia są bariery architektoniczne, przede wszystkim brak windy. W starym budynku, z którego teraz korzystamy, nie było szans na modernizację. Stąd rozbudowa. W nowym obiekcie część przeznaczona na działanie domu opieki będzie w pełni przystosowana, spełnimy wszelkie rygorystyczne wymogi, także bezpieczeństwa, będzie też winda i dzięki temu zalegalizujemy działalność, dostaniemy wreszcie zgodę. Mam nadzieję, że do końca roku wszystko będzie gotowe – dodaje.

Powstający w lesie potężny gmach jednak bardzo drażni wielu sąsiadów, którzy boją się, że zakłóci to spokój okolicy. – Gdy latem zeszłego roku zobaczyliśmy ze swoich okien budowę o niespotykanych w okolicy, bardzo dużych gabarytach, nie mogliśmy uwierzyć. Budowa przylega do budynku domu opieki „W Świerkach”, więc nie ma wątpliwości, że placówka się rozbudowuje. Dotąd właściciel zachowywał umiar, bo utrzymywał nielegalny przybytek dla „zaledwie” 18 osób. Teraz, zapewne zachęcony brakiem reakcji władz, buduje moloch, gdzie na oko może pomieścić trzy razy więcej lokatorów. Inwestycję nazywa się „rozbudową domu jednorodzinnego” – skarży się nasz czytelnik mieszkający w sąsie-dztwie placu budowy i nieukrywający oburzenia tą sytuacją. – Jeśli następny przedsiębiorca złoży projekt warsztatu samochodowego, nazywając go również domem jedno- rodzinnym, zapewne zostanie on zatwierdzony – wszak wszystkich należy traktować jednakowo!

U starosty temat prosty
O zaistniałej sytuacji zarówno starosta otwocki, jak i Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Otwocku zostali poinformowani pisemnie na początku listopada 2014 roku. – Starosta odpowiedział, że sprawa nie należy do jego kompetencji. Natomiast inspektor, który ma nadzorować legalność inwestycji, że nie podejmie działań, ponieważ nie zajmuje się tego rodzaju sprawami. Obydwa organy odmówiły dalszego udzielania mi informacji, ponieważ zgłaszający sąsiad nie może być stroną postępowania – opowiada nasz czytelnik. Starostwo powiatowe, które wydaje zgody na budowę, zaznacza, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem.

– Jeśli ktoś składa wniosek o rozbudowę domu jednorodzinnego i plan lub warunki zabudowy dopuszczają taką inwestycję, prze-dkłada projekt budynku, owszem, dużego, ale spełniającego wymogi prawa budowlanego, nie możemy odmówić wydania zgody na budowę – podkreśla wicestarosta Paweł Rupniewski. – Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, jak i warunki zabudowy na naszym terenie, na ogół określają, że maksymalna wysokość domów jednorodzinnych to dwie i pół kondygnacji, co de facto oznacza parter, piętro i poddasze użytkowe. Tak jest właśnie w tym przypadku, zatem nie mieliśmy podstaw do odmowy wydania decyzji pozwolenia na budowę – dodaje wicestarosta.

Stary – nie nowy – daje ból głowy
Także Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego poinformował nas, że nie ma nic do zarzucenia.  – Nikt tu nic nie kręci. Inwestor złożył wniosek i dostał zgodę na przebudowę i rozbudowę budynku mieszkalnego jednorodzinnego o część mieszkalną z częścią usługową w parterze budynku, przeznaczoną na placówkę całodobowej opieki dla osób w podeszłym wieku – zaznacza Bolesław Mazek. – Przeprowadzone kontrole, ostatnia 25 lutego, potwierdzają, że inwestycja jest realizowana zgodnie z planem.

Nie oznacza to jednak, że z punktu widzenia PINB sytuacja domu „W Świerkach” jest zupełnie czysta. Okazuje się, że problem jest zupełnie inny. Nowy budynek w świetle przepisów jest wykonywany bez zarzutu, ale ten stary, z lat 70. ubiegłego wieku, jest użytkowany niezgodnie z przeznaczeniem. W papierach to dom mieszkalny jednorodzinny, w praktyce dom opieki dla osób starszych. Wedle prawa budowlanego są to dwie zupełnie inne kategorie. To duży problem, choć do „odkręcenia”. Właściciela czeka jednak długa i kosztowna droga urzędowa, która albo pozwoli oficjalną drogą zmienić sposób użytkowania starego budynku, albo właściciel będzie zmuszony przywrócić obiekt do stanu poprzedniego, zgodnego z przeznaczeniem. Te procedury trwają długo, może rok, może dwa lata. I dopóki nie zostaną dopełnione, nawet rozbudowany i w pełni wyposażony dom opieki „W Świerkach”, nie będzie mógł rozpocząć legalnej działalności.

REKLAMA

REKLAMA