Śnieg jak ciepła pierzyna

Ta zima była słabiutka z naszego punktu widzenia, bez śniegu i silnego mrozu frajda jest mniejsza, ale udało się spędzić trochę ciekawych niedziel w wodzie – opowiada Piotr Baliński z Klubu Karczewskich Morsów, który 1 marca oficjalnie zakończył sezon

878morsy

Ponoć najwspanialszy jest moment wyjścia z lodowatej wody i natarcie się śniegiem. To uczucie jest boskie, euforyczne – można się uzależnić. Tak twierdzi Piotr Baliński, założyciel nieformalnego klubu, który powstał poprzedniej zimy.

– Któregoś dnia po prostu naszła mnie ochota, by to zrobić, spróbować. Zawsze byłem związany ze sportem, całe życie gram w piłkę, dobrze się fizycznie czuję. Mam też wielu kolegów, którzy sport uprawiają. I rzuciłem hasło. Dziś, gdy mamy Facebooka, nie ma problemu, by coś rozreklamować. Odzew był natychmiastowy i stworzyła się grupa dwudziestu paru osób, które chciały pomorsować.

Start był rzeczywiście mocny, jednorazowo do wody weszło dziewiętnaście osób. Zadziałał efekt nowości, każdy chciał spróbować, jak to jest. Potem niektórzy się wykruszali i ostatecznie „twardzieli”, którzy regularnie pojawiali się na coniedzielnych spotkaniach nad Moczydłem w Karczewie lub nad Świdrem (zależnie od warunków pogodowych), było dwunastu, trzynastu. Niejeden laik spyta tu trwożliwie – Czy to bezpieczne?! – Absolutnie! Pod warunkiem, że wie się, jak to robić. Zawsze należy zacząć od 15-minutowej rozgrzewki w dresach, czapkach, by doprowadzić tętno do mniej więcej 120, ale też nie można się spocić, bo wydalający pot organizm zaczyna się wychładzać. Rozgrzewką są już same przygotowania. Wejście do wody trwa kilka minut, ale co najmniej godzinę wycinamy przerębel, który musi być duży, jeśli ma pomieścić dwadzieścia osób. Do wody, zależnie od formy
i stopnia zaawansowania, wchodzi się na trzy minuty do pięciu minut, obowiązkowo w czapkach i rękawiczkach, ponieważ przez głowę i dłonie ciało najszybciej się wyziębia. Dłoni więc nigdy nie moczymy. Nie ma żadnego pływania, tylko zanurzenie do serca, poniżej ramion i spokojne stanie w wodzie. Zasada jest taka, by tracić jak najmniej energii. A potem wychodzimy i to jest najlepszy moment, gdy człowiek położy się na lodzie lub w śniegu i czuje, jakby leżał w ciepłej pierzynie. I już się myśli o tym, kiedy tu wrócimy i powtórzymy całą zabawę.

Warto podkreślić, że to nie tylko męska przygoda. W klubie jest też kilka kobiet, zdarzało się, że pojawiała się młodzież.
– Jestem nauczycielem wf-u w Szkole Podstawowej nr 5 w Świdrze i dwóch moich 11-letnich uczniów, Wojtek i Mateusz, bywało z rodzicami i również z powodzeniem zażywali morsowych kąpieli. Wchodziliśmy do wody przy minus dziewiętnastu stopniach! To hobby jest wręcz korzystne dla zdrowia. Procesy termoregulacji organizmu są zwiększone, poprawia się ukrwienie, jest lepsze pompowanie krwi. Nigdy jeszcze nikt się nie przeziębił, nie rozchorował. Taka zimowa kąpiel odpowiada 40-minutowemu treningowi biegacza. Naprawdę warto tego spróbować!

Tegoroczna zima nie była sprzyjająca dla morsów. Karczewska ekipa tylko kilka razy wchodziła pod lód, większość kąpieli odbyła się
w niezamarzniętej wodzie.
– Patrząc na zdjęcia, można się zastanawiać, czy to aby na pewno zima, czy tylko chłodny letni dzień bez słońca – opowiada ze śmiechem Piotr Baliński. – Mimo wszystko sezon był ciekawy. Brak mrozu zainspirował nas do innej szalonej przygody. Po kolejnych styczniowych deszczach, gdy stan tak zwanej Jagodzianki, czyli Kanału Bielińskiego, był zaskakująco wysoki, postanowiliśmy urządzić sobie spływ kajakowy. Normalnie stan naszej rzeczki nie pozwala na takie wycieczki, ale tym razem przepłynęliśmy ją bez problemu, nawet się nie zamoczywszy. Po paru godzinach dowiosłowaliśmy do Moczydła i zakończyliśmy tradycyjną kąpielą morsów.

Te spotkania, poza dostarczeniem adrenaliny, mają też walory towarzyskie. Nigdy po wyjściu z wody nie ucieka się do ciepłych domów. Tradycją są ogniska z kiełbaskami, zawsze pojawia się ciepły posiłek, najlepiej zupa. I szalona przygoda zamienia się w wesoły rodzinny piknik. Czy to nie lepszy pomysł na niedzielne zimowe popołudnia, niż siedzenie przed telewizorem albo wypad do centrum handlowego? Na pewno!

Podobny artykuł

Miesiąc przerwy

REKLAMA

REKLAMA