Urzędniku, nie wstydź się nazwiska!

Nie stroję się w szaty jakiegoś proroka, ale idę o zakład, że już całkiem niedługo znikną wszelkie dowody osobiste, paszporty, książeczki zdrowia i tym podobne starocia. Wszelkie nasze dane, łącznie z numerem butów, przebytymi chorobami i stanem konta, znajdą się w mikroskopijnym czipie, który władza wszczepi nam w kark.

878-urzednik

W razie potrzeby policja, urząd skarbowy, inkasent czy lekarz. przeleci skanerem i wszystkiego się dowie. Nikt czipa nie zgubi, nie zapomni, nie sfałszuje. Odpowiednie „organa” będą wiedzieć o nas wszystko, my o sobie coraz mniej.

Jak dotąd idziemy w jedynie słusznym kierunku. Tak zwana ochrona danych osobowych dawno już przekroczyła granice logiki. Z klatek schodowych zniknęły listy lokatorów, nie ma książek telefonicznych. Zostaliśmy peselami, numerami klienta kart debetowych, kredytowych i wszelkich innych.
Jednak, mimo niewątpliwych sukcesów w robieniu z nas robotów, nadal w codziennych sytuacjach obywatel w kontaktach z urzędnikiem przeżywa coś w rodzaju déjà vu. Przeżywa sceny przypominające jako żywo czasy komuny. Przy-kładów jest bez liku, a najbardziej typowym jest arogancja i brak podstawowej ogłady.

Z racji zawodu często telefonuję po rozmaitych urzędach i, jak to mnie mamusia nauczyła, podaję imię, nazwisko, stanowisko oraz sprawę, która mnie interesuje. Czasem mnie przełączają na inny numer i najczęściej po drugiej stronie słyszę: „Tak?” albo – „Słucham!”. Nie wiem, z kim rozmawiam. Kto słucha, stróż czy kierownik? Bo nie raczy się przedstawić. Sytuacja nagminna w urzędach, szczególnie Polski powiatowej. Otwock nie jest tutaj wyjątkiem. Gdy na końcu rozmowy proszę o podanie, z kim miałem przyjemność (albo raczej nieprzyjemność) rozmawiać, słyszę najczęściej: „Czy to potrzebne? A po co to panu?”. I dlatego coraz częściej gryzę się w język, by nie odpowiedzieć: „Po jajco”.

Bo jak tu wiecznie tłumaczyć ludziom, którzy od lat grzeją rozmaite stołki, że przedstawienie się i podanie stanowiska nie jest zdradzeniem jakiejś wielkiej tajemnicy ich „danych osobowych”? Przeciwnie, jest podstawowym obowiązkiem urzędnika, nie mówiąc już o zasadach dobrego wychowania, bo aż tyle nie wymagam. Jedni siedzą na stołkach, bo dostali miejsce po znajomości i boją się wszystkiego, szczególnie wypowiadania się, są po prostu niekompetentni. Gdy coś powiedzą nie tak, dostaną burę od szefa. Inni, bo w minionej epoce przywykli do traktowania ludzi jak powietrze. Obu paraliżuje strach przed prasą.

Przydałoby się, żeby oprócz szkoleń i narad odbyli choćby jedną godzinę nauki dobrego wychowania. To się zawsze przydaje, nie tylko w urzędzie. Wykrztusić z siebie imię i nazwisko to naprawdę niewiele…

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl