Coś tu śmierdzi

Smród znów zaatakował okolice Świerku i Jabłonny. Dzięki nocnej wizji lokalnej z udziałem prezydenta, radnych i mieszkańców udało się znaleźć miejsce, z którego pochodzi tak silne nateżenie odoru w powietrzu. Źródłem okazała się nie instalacja biogazu czy zakład Lekaro, a otwarta kwatera na składowisku Sater.
Władze miasta i mieszkańcy podczas kontroli na składowisku Sater
Władze miasta i mieszkańcy podczas kontroli na składowisku Sater

Mieszkańcy Jabłonny i Świerku znów przeżyli nocną gehennę z powodu smrodu, jaki wdziera się do domów, mimo zamkniętych okien. W czwartek, 19 marca ok. godz. 23 otrzymaliśmy telefon, że kilku mieszkańców wraz z przewodniczącym rady miasta Jarosławem Margielskim, radnymi Dariuszem Piętką i Moniką Kwiek prowadzą nocne poszukiwania źró-dła odoru. To była odpowiedź na alarmujące telefony od ludzi, że w tej okolicy znów unosi się fetor. Rzeczywiście, jadąc już ul. Narutowicza, na wysokości szkoły, czuć było smród, który przedostawał się do zamkniętego samochodu. Odór było czuć falami na terenie Jabłonny i Świerku, m.in. na ul. Batalionów Chłopskich. Mimo nocnej pory do grupy poszukiwaczy, dołączył też prezydent Otwocka Zbigniew Szczepaniak. Wszyscy w obecności mieszkańców przyznali, że śmierdzi i trudno w takich warunkach oddychać.

Objechaliśmy składowisko Sa-ter, byliśmy też pod bramą zakładu Lekaro. W końcu smród nas zaprowadził z powrotem pod bramę Satera. Po interwencji prezydenta, wszystkim udało się wejść na teren składowiska. Obeszliśmy instalacje biogazu oraz kwatery, w których składowane są odpady. I właśnie przy jednej z nich,  otwartej, jeszcze niezapełnionej, rozpoznawalny już smród był najbardziej intensywny. Nikt z obecnych nie miał złudzeń, skąd pochodzi ten fetor. Pojawiły się wątpliwości, czy w takim wypadku odpady są właściwie składowane, przysypywane i zabezpieczane. Ma to zostać zbadane przez władze miasta. Prezydent przypomniał, że to miało być lokalne składowisko, jako spółka międzygminna, a ostatecznie Otwock został z tym problemem sam.

-Wszystkie gminy się wycofały, a Otwock z tym pozostał – mówił Zbigniew Szczepaniak. Nocna wizja przyniosła z pewnością efekt, bo udało się w końcu zlokalizować źródło odoru. Teraz trzeba zastanowić się co zrobić, żeby te uciążliwości były dla mieszkańców jak naj- mniejsze. Bo nie da się oddychać i żyć w takich warunkach, jak te, które panowały tej nocy.

REKLAMA

REKLAMA