Doniosła na syna, bo bała się o życie

Wyrodny syn od wielu lat znęcał się nad matką. Kobieta długo tolerowała nadużywanie alkoholu i domową przemoc. Liczyła, że syn się jeszcze zmieni. Ale było coraz gorzej. Podczas jednej z ostatnich nocnych awantur kobieta wzywała policję aż dwa razy.

kobit

39-letni Michał W. mieszkał z matką, bo było mu wygodniej. Sam lubił dobrze się bawić i wypić kilka głębszych. Kiedy nie pił, był dobrym synem, ale po alkoholu zmieniał się w potwora. Urządzał matce awantury, wiele razy poniżał, wyzywał, szarpał, bił i wyrzucał z domu. Kobieta przyjmowała ciosy w milczeniu, modliła się, aby syn się zmienił, ale z każdym dniem było coraz gorzej. Jednak nigdy nikomu nie skarżyła się na piekło, jakie zgotował jej własny syn.

Kilka dni temu czara goryczy się przelała. Michał W. znowu był pijany i dręczył matkę. Kobieta miała dość syna-tyrana i wezwała policję. – Podczas interwencji chciała jedynie, by funkcjonariusze zabrali go do izby wytrzeźwień, ale nie przyznała się do tego, co dzieje się w domu – mówi komisarz Joanna Węgrzyniak z komendy rejonowej policji Praga Południe.

Upomnienia stróżów prawa nie zrobiły żadnego wrażenia na Michale W. Uspokoił się tylko na pewien czas. Sześć godzin później znowu zaczął się awanturować. Matka bała się o swoje życie, dlatego drugi raz wezwała policję.

– W nocy ponownie powiadomiła funkcjonariuszy – mówi komisarz Węgrzyniak. Tym razem ze łzami w oczach wyznała, co dzieje się w domu. – Kobieta opowiedziała o tym, jak 39-la-tek od 2010 roku znęca się nad nią zarówno psychicznie, jak i fizycznie, że ją wyzywa, bije i wyrzuca z domu – dodaje komisarz.

Tym razem kobieta nie protestowała, kiedy policja zatrzymywała jej syna. Michał W. trafił do izby wytrzeźwień. Kiedy ochłonął i wytrzeźwiał, usłyszał zarzut znęcania się nad bliską mu osobą, za co grozi do pięciu lat więzienia. Prokurator zabronił Michałowi W. zbliżać się do matki i nakazał natychmiast wyprowadzić się z domu.

REKLAMA

REKLAMA