Wpadł największy złodziej w mieście

Kamil W. spędzał sen z powiek otwockim policjantom. Nikomu nie zrobił krzywdy, ale kradł na potęgę. Często nie zostawiał żadnych śladów, dlatego przez wiele tygodni był nieuchwytny. Kiedy śledczy kolejny raz deptali mu po piętach, ukrył się na strychu. Zdemaskowany, próbował jeszcze uciekać, ale tym razem się nie wywinął. Trafił już za kraty.

879kamil

Taki młody, a tyle już ma na sumieniu. Głównie drobne kradzieże. Dlatego 20-letni Kamil W. uchodzi za największego złodzieja w mieście. Ma bogatą kartotekę i jest dobrze znany otwockim policjantom. – Mężczyzna mimo młodego wieku jest podejrzany o kradzież kilkunastu rowerów, sprzętu AGD, wyposażeń garaży i elektronarzędzi wprost z placów budów – wylicza komisarz Jarosław Sawicki z otwockiej komendy policji.

– Wcześniej był karany za narkotyki – dodaje prokurator rejonowy Jacek Gałązka. Wyrok odsiedział, ale niewiele go to nauczyło. Obecnie toczą się przeciwko niemu trzy inne postępowania. Kamil W. nic sobie z tego nie robił i od tygodni bezczelnie grał na nosie policji. – Mimo że sąd wydał nakaz stawiennictwa w jednostce policji, 20-latek nie wypełniał tego obowiązku. Ukrywał się i nie meldował w komendzie – przyznaje komisarz Sawicki.
Kamilowi W. marzyła się kariera gangstera na miarę jednego z najgroźniejszych polskich bandytów Rafała S. ps. „Szkatuła”, który był poszukiwany przez 10 lat. Pozostawał na wolności tak długo, bo był mistrzem kamuflażu i wtapiania się w tłum. 20-latek też prowadził beztroskie życie i nic nie robił sobie z tego, że jest poszukiwany. Umiał się dobrze schować, wiele razy wybrnął z opresji. Przypuszczał, że teraz też mu się upiecze. Jednak tym razem się przeliczył.

Policjanci wpadli na jego trop w jednym z budynków mieszkalnych w Otwocku. Kamil W. uciekł na strych i schował się w… dziurze pod sufitem. Siedział tam cicho jak mysz pod miotłą, licząc, że znowu przechytrzy policjantów. – Jeden z dzielnicowych wspiął się po drabinie i odnalazł kryjówkę 20-latka – tłumaczy komisarz. – Ten, widząc, że nie ma już żadnych szans na ucieczkę, próbował przekupić funkcjonariuszy – dodaje.

Kiedy Kamil W. zrozumiał, że nic nie wskóra, rzucił się do ucieczki. Policjanci szybko go dopadli. Był wobec nich agresywny i nie zamierzał poddać się bez walki. – Podczas jego ucieczki została naruszona nietykalność cielesna funkcjonariuszy – wyjaśnia komisarz. – 20-latek został obezwładniony i trafił do policyjnej celi. Usłyszał zarzuty kradzieży, niewypełniania obowiązku wynikającego z nałożonych na niego dozorów policyjnych, naruszenia nie- tykalności cielesnej funkcjonariusza oraz korupcji – wylicza komisarz Sawicki. Kamil W. trafił do aresztu, gdzie poczeka na rozprawę. Tym razem sąd nie będzie dla niego łaskawy.

REKLAMA

REKLAMA