Zbytki kontra zabytki

Wydawało się, że powstanie marketu Intermarche w Michalinie jest już tylko kwestią czasu. Inwestor uzgodnił warunki budowy sklepu i dostał od starostwa zgodę na rozbiórkę stojących na działce budynków. Wtedy okazało się, że są one wpisane do rejestru zabytków i nie można ich ruszać. Protestujący przeciwko inwestycji mieszkańcy cieszą się, a starostwo ma problem…

879inter

Sprawą zainteresowała się redakcja „Kuriera Mazowieckiego”. W minioną środę reporterzy TVP Warszawa spotkali się z grupą mieszkańców, która protestuje przeciwko inwestycji przy ul. Granicznej. Ze względu na wczesną godzinę spotkania (odbyło się ono o 9.30) reprezentacja mieszkańców Józefowa nie była liczna, jednak jej przedstawiciele przedstawili listę ponad 500 podpisów osób przeciwnych inwestycji.

–  To nie są tylko przedsiębiorcy, którzy obawiają się o swoje biznesy. Mieszkańcy boją się wielkiej presji pojazdów, będzie tu ogromny ruch. Rondo na skrzyżowaniu Granicznej i Piłsudskiego i tak korkuje się w godzinach porannych – tłumaczy jeden z uczestników protestu, Wiktor Lach, który jest też społecznym opiekunem zabytków. – Inwestycja jest nieprzemyślana. Przede wszystkim jest to teren dawnego letniska Michalin, starszego od Józefowa. Mieszkańcom nie podoba się, że struktura Józefowa narzuca starszemu letnisku przeznaczenie terenu. W dawnej przestrzeni zaprojektowanego parku powstanie parking – dodaje Lach.

– Prawdopodobnie powstaną dwa obiekty – zwykle przy Intermarche jest także Brico Marche, bliźniacza inwestycja. Na tym terenie są dwa cenne budynki – jeden w stylu świdermajer, a drugi w nieco zmodernizowanym stylu klasycystycznym. W dodatku sama zieleń jest zaprojektowana, tu był park. Teren jest wpisany w układ urbanistyczny letniska, jest unikalny w skali linii otwockiej. Należy przemyśleć inwestycję, by nie ingerowała tak bardzo w tę zieleń. Może parkingi podziemne? Na pewno ograniczenie inwestycji do jednego budynku i zachowanie obiektów zabytkowych, chronionych przez konserwatora – zwraca uwagę Wiktor Lach.

Jak się okazało, o tym, że dwa budynki na działce po domu dziecka zostały wpisane do ewidencji zabytków, jeszcze niedawno nie wiedzieli pracownicy starostwa, którzy w ubiegłym roku wydali zgodę na ich rozbiórkę. – Wystąpiliśmy do konserwatora zabytków o dodatkowe informacje na temat wpisu do rejestru. Dostaliśmy informację na ten temat od burmistrza Józefowa, jest ona dość lakoniczna – przyznaje wicestarosta Paweł Rupniewski.

Kiedy z nim rozmawialiśmy, wicestarosta nie miał jeszcze informacji o tym, kiedy budynki przy Granicznej zostały objęte opieką konserwatora zabytków. – Jeżeli wpis do rejestru zabytków został dokonany po wydaniu decyzji, to można stwierdzić jej nieważność – ma do tego prawo wyższa instancja, czyli wojewoda – tłumaczy Rupniewski. Starostwo będzie wtedy musiało wystąpić do wojewody, a dalsze losy zabytków i inwestycji zależą od niego. W piątek, tuż przed zamknięciem numeru „Linii”, próbowaliśmy skontaktować się z wice- starostą w sprawie nowych informacji w tej sprawie, jednak był dla nas nieuchwytny.

Co ciekawe, gdyby inwestor wcześniej rozebrał budynki, sprawa byłaby zapewne załatwiona – miał przecież w ręku prawomocną decyzję starostwa. Jednak, ze względu na zwłokę, zaczął się problem. Jak przyznaje wicestarosta, sytuacja jest nietypowa. Józefowski ratusz nie komentuje sprawy. Teren przed sprzedażą nie należał do miasta, tylko do powiatu. Dlatego nie został ujęty w planie zagospodarowania przestrzennego Józefowa.
Wstrzymana inwestycja cieszy okolicznych mieszkańców, którzy nie chcą mieć obok domów dużego sklepu. Zwracają uwagę, że przy ul. Granicznej znajduje się szkoła podstawowa, a tuż przy rondzie jest zakaz wjazdu pojazdów powyżej 10 ton, co utrudniłoby lub uniemożliwiło dojazd TIR-ów z dostawami. Czy budowa sklepu dojdzie do skutku? I kiedy budynki przy ul. Granicznej stały się zabytkami? Do sprawy wrócimy w jednym z najbliższych numerów „Linii”.

Materiał zrealizowany przez „Kurier Mazowiecki” TVP Warszawa można obejrzeć na tiny.pl/q3z8h

REKLAMA

REKLAMA