„Łomżing” po otwockiemu

Święta, święta i po świętach. Jajka pomalowane i zjedzone, baranki i zajączki skonsumowane, lukrowane baby wchłonięte. Przedtem jednak odbyły się, jak każe świecki obyczaj, obrzędy trzepania dywanów, mycia okien, prania firanek. Dwa razy w roku każdy (no może prawie każdy) ulega przemożnej chęci sprzątania tego i owego. Domy na wysoki połysk, działki wygrabione z największej polskiej zarazy, czyli zbutwiałych liści. Można wypinać piersi, zaprosić znajomych, byle tylko… nie rozglądać się dookoła. Bo wokół naszych wypucowanych posesji, rozgrywa się horror.

lom

Powszechny brud, który panuje w naszym sąsiedztwie, traktowany jest jako element krajobrazu. Wystarczy tylko przejść się dowolnym laskiem za domem, by natknąć się na grozę. Oto lasek za szpitalem im. Grucy – zwały, dosłownie zwały, rozebranych samochodów. Lasek naprzeciwko Szkoły Podstawowej nr 4 – brak słów. Lasek na górce naprzeciwko nieczynnego przejazdu kolejowego – cały pokryty warstwą pustych butelek po piwie Łomża. Gdyby ktoś wymyślił specjalne narty „butelkowe”, byłaby świetna okazja do szusów, a tak ten śmietnik tylko podziwiają ludzie chodzący tamtędy do kościoła. Nad Świdrem wory ze śmieciami i płynące plastykowe butelki. Itd., itd. Jeśli ktoś uważa, że przesadzam i że „wcale nie jest tak źle”, zapraszam do wspólnej wędrówki.

Ten horror znany jest wszystkim od lat i śmiem twierdzić, że nic nie zmieniło się na lepsze. Jest jak siedmiogłowa hydra… z jednej obciętej głowy wyrastają dwie następne. I dlatego nic tu nie pomoże sporadycznie organizowana akcja sprzątania świata ani obchodzenie Dnia Ziemi, bo to tylko odfajkowywanie tematu. Jak widać nie pomogła też wcale ustawa „śmieciowa”, w myśl której każdy płaci za swoje śmieci i dlatego nie opłaca się ich wywalać byle gdzie. Figa z makiem! Opłaca się, co widać gołym okiem. Wspomniana ustawa jest gniotem, jak wiele innych opracowywanych na kolanie. Zasady zbierania tzw. odpadów wielkogabarytowych i gruzu budo- wlanego są do kitu. Ceny za podstawienie kontenera są zniechęcające, filozofia skupu butelek – godna kretyna, wciskanie plastykowych torebek – powszechne. A wymieniłem jedynie drobną część tego, co składa się na nasz „śmieciowy” problem, z którym dawno uporał się cywilizowany świat. Celowo nie wspominam najważniejszej rzeczy – świadomości nieuświ- nienia wspólnego miejsca do życia, bo słowo „wspólne” wypadło z obiegu i zaraz komuś skojarzy się z komuną…

Dlatego współczuję tym nowym radnym Otwocka, którzy chcą postawić u nas na rekreację i turystykę. Zamiar godny pochwały, ale zanim zaczniemy się ostro lansować, trzeba najpierw wysprzątać ten śmietnik, a co gorsza – potem stale utrzymywać tam porządek. Inaczej nie zjawi się tu pies z kulawą nogą, a jak się pojawi, to jeszcze szybciej ucieknie. Zdaję sobie sprawę, że to temat rzeka, brudny jak sam Świder. Doszły mnie słuchy, że miasto chce powołać GSM – Grupy Sprzątające Miasto. To świetny pomysł pod warunkiem, że nie będą one sprzątały tylko ulic w centrum, ale przede wszystkim obszar w granicach miasta, a więc i laski ciągnące się od Wólki Mlądzkiej do Karczewa, Pogorzeli, Świdra itd. Wtedy to dopiero będzie GSM Plus.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.