Jeśli nie ja, to kto?

To ma być rodzinny szpital, w którym każdy znajdzie pierwszą pomoc – mówi w rozmowie z „Linią“ nowa prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Otwocku.  O planach i wizji PCZ z Anną Sikorą rozmawia Aleksandra Czajkowska.

sikora

Jak zamierza Pani poprawić sytuację finansową szpitala?
– Musimy wprowadzić nowe działalności, pozwolą nam na pokrycie  strat, powstałych w ostatnich latach. Chcę dążyć do tego i nikt mnie nie zatrzyma przed zmianami, które sprawią, że szpital będzie w dobrej kondycji. Wiem, że są możliwości, by poprawić obecną sytuację i widzę w tym sens. Myślę, że większość członków rady powiatu ma do mnie zaufanie i wiele możemy razem zrobić. Potrzebna jest tu też odwaga właściciela PCZ. Chcę, żeby ten szpital się bilansował. Otwieramy się na środki unijne i to bardzo agresywnie.

Czy możemy spodziewać się jakichś ruchów kadrowych, personalnych?
– Najpierw konieczne jest zapoznanie się z sytuacją, jaka jest w szpitalu, dlatego przeprowadzamy audyty. Potrzebuję kilku tygodni na to, żeby poznać ich wyniki. Będzie natomiast zmieniony schemat organizacyjny szpitala, i to nie raz.

Jaką ma Pani wizję szpitala?
– To ma być szpital rodzinny, powiatowy, w którym każdy znajdzie pierwszą pomoc. Mamy inne specjalistyczne szpitale na terenie powiatu, ale potrzebna jest nam na pewno specjalistyczna przychodnia. Szans na rozszerzenie świadczeń musimy szukać w środkach unijnych i dodatkowych usługach. Miałam spotkanie z dyrektorami okolicznych szpitali, zdecydowaliśmy  się na współpracę.  W „Grucy” mają świetny tomograf i rezonans, więc obecnie nie musimy kupować takiego sprzętu i wydawać kilku milionów złotych, których nie ma. Umówimy się, że na te badania będziemy wozić naszych pacjentów do „Grucy”.

Co z oddziałem wewnętrznym? Jest szansa, że doktor Iwona Walicka wróci?
– Oddział wewnętrzny jest dla mnie priorytetem, szpital nie może sobie pozwolić, żeby on nie działał. Chciałabym, żeby doktor Walicka była związana ze szpitalem, prowadzę w tym kierunku rozmowy.

Czy myśli Pani o starcie w jesiennych wyborach parlamentarnych?
– Nie zamierzam startować w żadnych wyborach przez najbliższe lata. Nie uzyskałam od swojej partii akceptacji dla swoich działań koalicyjnych w powiecie, wręcz przeciwnie, w związku z tym zrezygnowałam z bycia członkiem Prawa i Sprawiedliwości w grudniu ubiegłego roku. Odłożyłam moją sferę polityczną zupełnie na bok.

Jak Pani skomentuje wypowiedź radnego Mateusza Kudlickiego, która ukazała się w „Linii” ?
– Co do wystąpienia pana Kudlickiego, który stwierdził że nie bierze odpowiedzialności za moje działania, moje stanowisko jest takie, że niestety Mateusz Kudlicki okazał się człowiekiem, który nawet jak wygrywa, nie bierze odpowiedzialności. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo współpracowaliśmy siedem lat i nigdy nie myślałam, że człowiek, który wygrywa wybory, nie weźmie odpowiedzialności za swoje obietnice. A obiecywaliśmy, że jako PiS będziemy bronić szpitala i będziemy działać na rzecz poprawy jego sytuacji. Mateusz Kudlicki zawiódł mnie, zeznając, że żadna zmiana nie jest konieczna.

A może Pani zapisze się teraz do PSL-u?
– Prawo i Sprawiedliwość było  moją jedyną partią i nie zamierzam być po raz kolejny członkiem partii politycznej.

Dlaczego zgodziła się Pani objąć stanowisko prezesa PCZ?
– Wiem, że jeśli nie ja, to kto?

REKLAMA

REKLAMA