Nigdy nie chodzę do pracy

Sebastian Rybak swoją przygodę z piłką nożną zaczął kilkanaście lat temu w klubie CKS Wrzos Celestynów. Jednak szybko zdecydował, że bardziej niż sama gra, fascynuje go szkolenie młodych piłkarzy. Dziś jest selekcjonerem Kadry Mazowsza. Jego wychowankami interesują się czołowe europejskie kluby. On sam uczy się od najlepszych. Był już na stażu w Aston Villi i AC Milan, a wkrótce odwiedzi Bayern Monachium.
Sebastian Rybak (z prawej) i Steve McClaren
Sebastian Rybak (z prawej) i Steve McClaren

Jako trener Sebastian Rybak pracował m.in. w Radości. Teraz na stałe trenuje młodzież w Zniczu Pruszków. Jest też skautem Polskiego Związku Piłki Nożnej i trenerem w Mazowieckim Ośrodku Szkolenia Sportowego Młodzieży pod patronatem PZPN-u. – Dzięki sukcesom grup młodzieżowych, a także pomocy MZPN, praca, jaką wykonują moi zawodnicy, została zauważona przez europejskie kluby. Razem z jednym z moich zawodników ze Znicza Pruszków i Mazowieckiego Ośrodka Szkolenia Sportowego Młodzieży byłem w Anglii na zaproszenie Derby County. Z innym byłem w Aston Villi. Trenerem Derby jest Steve McClaren, były selekcjoner reprezentacji Anglii. Udało mi się obejrzeć akademię tego i kilku innych klubów. Pierwszy wniosek, jaki się nasuwa po tych wyjazdach, jest taki, że polscy trenerzy, którzy przykładają się do swojej pracy, nie mają się czego wstydzić – zapewnia Sebastian Rybak.

Europejskie praktyki
Pobyt w zespole z zaplecza Premier League, i wyjazdy m.in. do Hansy Rostock, Cardiff City i AC Milan pozwoliły Rybakowi na szersze spojrzenie na polskie i zagraniczne ośrodki szkolenia. Jego wnioski dotyczące samego szkolenia młodzieży są pozytywne. Polskie akademie mają jednak inne mankamenty.

– Po kilku wyjazdach mogę stwierdzić, że to raczej osoby zarządzające klubami i akademiami powinny wyjeżdżać za granicę po wiedzę i żeby zobaczyć, jak można ułatwić trenerom pracę w Polsce. My, trenerzy, nie mamy się czego wstydzić. Myślę, że wielu z naszych młodych szkoleniowców poradziłoby sobie w Niemczech czy Anglii – uważa Sebastian Rybak.

– Problem jest inny. Trener w Polsce zajmuje się wszystkim – szukaniem zawodników, organizowaniem obozów, sprzętu treningowego, szukaniem sali czy boiska do treningów. A zagranicą zajmuje się tylko prowadzeniem zajęć, może skoncentrować się tylko na tym. W Polsce trenerzy są instytucjami i muszą się zająć wszystkim dookoła. Fajnie by było, gdyby mogli skoncentrować się tylko na tym, na czym powinni, i dostawali za to godne pieniądze. Potrzebujemy w tej kwestii rozwiązań systemowych – zauważa szkoleniowiec.

Podczas pobytu w Anglii Sebastian Rybak rozmawiał m.in. ze Stevem McClarenem i innymi szkoleniowcami pracującymi w klubie. Traf chciał, że staż odbył niedługo po zwycięskim meczu polskiej kadry z Niemcami. Mimo euforii młodego szkoleniowca Anglicy podeszli do wyniku sceptycznie. – Gdy byłem w Anglii, trenerzy analizowali mecz Derby z Nottingham Forest. Miałem okazję z nimi wtedy rozmawiać. W podobnym czasie jedna z reprezentacji młodzieżowych wygrała z Anglią 3:2, to było zaraz po wygranym meczu pierwszej reprezentacji z Niemcami. Chwaliłem się tymi sukcesami, ale Anglicy przyznali, że na 10 takich spotkań jedno wygramy, jedno zremisujemy, ale osiem przegramy. Niestety, mają rację. Było trochę szczęścia w tych zwycięstwach, ale to też jest w piłce ważne – podkreśla Rybak.

Podczas pobytu w Derby trener Kadry Mazowsza uczestniczył w testach jednego ze swoich podopiecznych, którego grą Anglicy byli bardzo zainteresowani. – W meczu drużyny U-17 Derby County – Liverpool, rocznik ‘98, zagrał jeden z mo-ich zawodników, rok młodszy Jan Imiołek. W Anglii jest inny styl gry. Janek ma ogromne możliwości czucia piłki, przewyższa w tym większość kolegów. Anglicy mają silnych fizycznie zawodników, wielu czarnoskórych pochodzących z Afryki, więc szukają piłkarzy, którzy będą mogli urozmaicić ich grę. Oprócz silnych zawodników potrzebują także takich, którzy będą umieli zbudować akcję – mówi młody trener. – Inny mój zawodnik, Adam Chrzanowski, gra w reprezentacji Polski, debiutował już także w Zniczu w Pucharze Polski. Był zapraszany na testy zagraniczne, m.in. do Aston Villi. To chłopak, który swoimi warunkami fizycznymi przerasta kolegów. Kiedy jakieś pięć-sześć lat temu zapraszałem go na pierwsze konsultacje i treningi, niektórzy pytali, po co brać koszykarza. Teraz biją się o niego europejskie kluby. Okazuje się, że kiedyś podjęte decyzje były słuszne. Niebawem też spodziewam się kolejnych zaproszeń na testy dla moich podopiecznych – zdradza szkoleniowiec.

Dziewięć meczów w weekend
W codziennej pracy w Zniczu trener Rybak spotyka się z wieloma zawodnikami. Młodzi chłopcy cały czas zgłaszają się do gry, szukając jak najlepszego szkolenia. Dodatkowo, jako trener kadry Mazowsza i skaut, ma kontakt z większością zdolnych młodych zawodników z prowadzonych przez siebie roczników.

– W Zniczu nabór do rocznika ‘99 trwa cały czas, zgłaszają się zawodnicy z całej Polski. Zimą sprawdziliśmy chyba 40 piłkarzy, by wybrać takich, którzy potem będą w stanie rywalizować z najlepszymi: Wisłą, Legią czy Lechem. To zawodnicy z małych miejscowości czy wsi – przyznaje Rybak. – Dobrze znam też roczniki ‘98, ‘99 i 2000, z tego drugiego znam zdecydowaną większość piłkarzy. Jeżeli za kilka lat będzie szansa pracy w piłce seniorskiej, to chciałbym oprzeć drużynę na tych młodych zawodnikach, których mentalność i umiejętności pozwolą odnieść sukces – snuje ambitne plany trener.

W przypadku Sebastiana Rybaka piłka zajmuje większą część życia. Trener stara się także oglądać mecze w powiecie, szukając obiecujących talentów. – Jako skaut PZPN obserwuję wraz ze współpracownikami w weekend po osiem-dziesięć meczów, żeby wyłapać najzdolniejszych chłopców. Dzwonią do mnie trenerzy z małych klubów, także z powiatu otwockiego, bym obejrzał jakiegoś ich podopiecznego. Jeszcze się co prawda nie trafił taki, który by mnie zainteresował, ale widzę, że praca z młodzieżą w wielu klubach wygląda coraz lepiej. Myślę, że niedługo tu też znajdziemy zdolnego zawodnika. Mam nadzieję, że trenerzy i rodzice zrozumieją wtedy, że taki piłkarz musi trafić do lepszej grupy, by móc się rozwijać. Nie tracę kontaktu z powiatem otwockim. Poziom rozgrywek jest nieco niższy niż młodzieżowej ekstraligi, ale cały czas jestem w kontakcie i prowadzę obserwacje, choć nie zawsze osobiście – przyznaje szkoleniowiec.

Bronić jak Chelsea, atakować jak Barcelona
Oglądanie spotkań trener poleca także swoim zawodnikom. – Kiedyś swoim piłkarzom w żartach zabroniłem oglądania polskiej ligi. Mówiłem, by oglądali najlepsze ligi świata. Dla mnie najlepsza jest liga angielska. Co prawda angielskim klubom w tym sezonie w europejskich pucharach nie idzie, ale tam co tydzień w lidze mamy rewelacyjne spotkanie. W Hiszpanii liczy się Real, Barcelona i Atletico. W Niemczech liga jest zdominowana przez Bayern i Wolfsburg. W Anglii są świetni zawodnicy i świetni trenerzy. Teraz szykujemy się (rocznik ‘99) na wyjazdowy mecz m.in. z Bayernem Monachium. Mam w planach odbycie stażów w tym klubie oraz w Reading. Może uda się również w Manchesterze United. Wiąże się to z możliwością wejścia wszędzie i kontaktem z trenerami. Choć w Bayernie pewnie będzie ciężko spotkać się z pierwszym zespołem – przyznaje Sebastian Rybak.
Młody trener podkreśla, że nie ma jednego szkoleniowca, na którym chciałby się wzorować.

– Nie mam jednego wzoru. Kiedyś podobała mi się gra Holandii pod wodzą Guusa Hiddinka. Ostatnio bardzo fajnie grała Chelsea, coraz bardziej podoba mi się gra Manchesteru United pod wodzą Luisa van Gaala – widać, że potrzebował czasu, by wszystko poukładać. Na pewno na topie są Diego Simeone czy Josep Guardiola, ale oni mają już takich zawodników, jakich tylko chcą – zauważa Rybak. – Czytam teraz książkę Marcelo Bielsy. On może być wzorem dla wielu, ale biorę też przykład z Phila Jacksona, który prowadził w NBA LA Lakers i Chicago Bulls. Tych trenerów jest sporo. Na przykład Zdenek Zeman wymyślił bardzo ciekawe rozpoczęcie meczu, gdy ośmiu zawodników wykonywało sprint do bramki przeciwnika. Od każdego można się czegoś nauczyć. Chcę mieć własny styl i sposób grania. Do tej pory opieraliśmy się na grze skrzydłami. Teraz zmieniliśmy styl i sposób bronienia, by chłopaków przygotowywać do gry w przyszłości. Chcemy bronić jak Chelsea Londyn, a atakować jak Real czy Barcelona. Chcę pokazać podopiecznym, że pewne elementy wykonujemy jak najlepsze kluby świata. Gdy rozmawiamy, trzecią godzinę analizuję nasz ostatni mecz – wygraną z Polonią Warszawa. Łączę go z urywkami z Ligi Mistrzów, z podobnymi elementami taktycznymi. Oczywiście, u nas tempo jest nieco inne, ale chłopaki widzą te elementy i daje to dobry efekt – ocenia trener Znicza.

– Piłka to całe moje życie. Żyję tylko z tego, że jestem trenerem. Chciałem tak żyć. Mówiono mi, że nie da się z tego utrzymać, ale łącząc pracę w MOSSM z reprezentacją Mazowsza, skautingiem i pracą w klubie, jest dobrze. Można to wszystko fajnie poukładać. Zajmuję się tym, co kocham, więc nigdy nie jestem w pracy – stwierdza z uśmiechem trener.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl