Nie chcą wyjść po angielsku

Znana otwocka szkoła językowa musi opuścić wynajmowany od miasta lokal. Prezydent nie widzi możliwości przedłużenia umowy najmu, bo te pomieszczenia są potrzebne sąsiadującemu przez ścianę Ośrodkowi Pomocy Społecznej.
Od 13 lat Ośrodek Pomocy Społecznej w Otwocku sąsiaduje z prywatną szkołą językową. Od 1 lipca ma się to zmienić
Od 13 lat Ośrodek Pomocy Społecznej w Otwocku sąsiaduje z prywatną szkołą językową. Od 1 lipca ma się to zmienić

Prywatna szkoła językowa działa na parterze bloku przy ul. Sosnowej 4 w Otwocku od czasu, kiedy go wybudowano, czyli od 2002 roku. Po sąsiedzku swoją siedzibę ma Ośrodek Pomocy Społecznej (OPS). Szkoła ma do dyspozycji pięć sal, każda przystosowana do nauki innego języka obcego. – W tym budynku uczymy rocznie ok. 180 osób, są to dzieci, w drugim obiekcie uczą się dorośli i młodzież. Szkoła funkcjonuje bardzo dobrze – mówi jej właścicielka Barbara Dylejko-Menin. Czynsz, jaki szkoła płaci miastu za wynajem 140-metrowego lokalu w centrum Otwocka, to 3 tys. zł miesięcznie, plus podatek od nieruchomości, to jest ok. 40 tys. zł rocznie.

Potrzeba miejsca
Ostatnia umowa najmu z miastem była podpisana na trzy lata i wygasa przed wakacjami. – Zdziwiło mnie, że zaraz 10 dni po wyborach samorządowych otrzymałam od prezydenta wypowiedzenie najmu dla szkoły w czerwcu 2015 r. – mówiła na sesji rady miasta 13 kwietnia Barbara Dylejko-Menin. Jej zdaniem taka decyzja jest krzywdząca. – Szkolimy dzieci i młodzież, zatrudniamy nauczycieli. Od początku funkcjonowania dostarczyliśmy miastu prawie pół miliona złotych, wnosząc opłaty. Nie widzę powodu, dla którego nie mielibyśmy robić tego dalej – uważa właścicielka szkoły.

Prezydent decyzję argumentuje tym, że OPS potrzebuje dodatkowych pomieszczeń. – Ta decyzja nie jest krzywdząca dla szkoły. To nie jest wypowiedzenie z dnia na dzień, tylko dostosowanie się do roku szkolnego. Nie jest to działanie przeciwko szkole, tylko zapewnienie odpowiednich warunków naszej placówce – wyjaśnił Zbigniew Szczepaniak. – To nie jest tylko kwestia dodatkowych pokoi do pracy z psychologami ani widzimisię prezydenta. To są potrzeby wynikające z dodatkowych działań nałożonych na OPS przez ustawę. Nie widzę możliwości, żeby dla OPS-u wynajmować lokale, kiedy miasto dysponuje własnymi – dodał wiceprezydent Piotr Stefański.

Rano OPS, po południu szkoła
– Możemy odstąpić nieodpłatnie część pomieszczeń OPS-owi przed południem, ponieważ szkoła funkcjonuje w godzinach od 15.00 do 20.00. Niestety, wiceprezydent Artur Brodowski na taką propozycję się nie zgodził – wyjaśniła radnym Barbara Dylejko-Menin. – Zgadza się, nie jest możliwe współdziałanie dwóch podmiotów na jednej powierzchni m.in. z uwagi na dokumentację OPS-u – przyznał prezydent.

Pomysł właścicielki szkoły poparł jednak przewodniczący rady miasta. – Tę propozycję kompromisu można rozważyć. Zresztą OPS nie musi być w tym budynku, możemy otworzyć oddział gdzieś w okolicy – uważa Jarosław Margielski. – Nie widzę zasadności przenoszenia oddziału OPS w inne miejsce, kiedy w tym samym budynku jest możliwość zajęcia lokali. Szkoła może się przenieść w inne miejsce, tym bardziej że działa już w dwóch lokalach. Na temat trudności lokalowych OPS-u rozmawiamy już od dawna ze zwią- zkami zawodowymi i z dyrektor ośrodka, dlatego taka decyzja została podjęta – przekonywał prezydent Szczepaniak. A jego zastępca Piotr Stefański zadeklarował: – Możemy obiecać, że postaramy się znaleźć inną, podobną lokalizację, w której szkoła od 1 lipca mogłaby dalej funkcjonować.

Cień polityki?
W całej sytuacji niektórzy doszukują się  jednak decyzji politycznej. Właścicielka szkoły kandydowała do rady miasta w jesiennych wyborach samorządowych. – Startowałam z listy Stowarzyszenia Inicjatywa dla Miasta, od pana Kozłowskiego. Zabrakło mi 30 głosów – przyznała Barbara Dylejko-Menin.

Jarosław Margielski zaproponował, żeby jeszcze raz przeanalizować kompromis, który zachowałby wpływy do budżetu miasta z tytułu najmu lokalu i zapewnił godne miejsca pracy pracownikom OPS. – Nie zgodzę się z panem – odpowiedział przewodniczącemu radny Przemysław Bogusz. – Mamy budynek OPS-u i będziemy teraz na siłę szukać, gdzie indziej upchnąć ośrodek, bo tu jest prywatna szkoła, która musi mieć tutaj siedzibę, bo nie mogą gdzie indziej?! Gdyby było tak, że w jakiejś innej miejskiej instytucji siedzi firma kojarzona nie z rywalem prezydenta, tylko z prezydentem, a on wynajmuje dla miejskiej instytucji gdzie indziej pomieszczenia, to jako pierwsi byśmy zrobili aferę, że tak dalej nie może być. Powinniśmy przede wszystkim dbać o to, żeby instytucje, które prowadzi miasto, świadczyły usługi dla mieszkańców w odpowiednich warunkach, a OPS takich obecnie nie spełnia – uważa Bogusz.

Prezydent zadeklarował, że będzie szukał innej lokalizacji dla szkoły. 27 kwietnia na posiedzeniu komisji gospodarki miejskiej sprawą mają zająć się jeszcze radni.

REKLAMA

REKLAMA