Stefanię zabiła wolność

Za życie na wolności zapłaciła najwyższą cenę. Dwuletniej kangurzycy Stefanii szukała cała Polska. Niestety, finał tych poszukiwań okazał się tragiczny. W poniedziałek przed południem mieszkańcy Mlądza znaleźli martwe zwierzę na poboczu ul. Majowej.
Kangurzyca padła z wycieńczenia
Kangurzyca padła z wycieńczenia

Kangurzyca Stefania była najbardziej poszukiwanym zwierzęciem w Polsce. Pod koniec 2014 r. razem z kangurem Stefanem uciekła z podwarszawskiego parku rozrywki w Dziekanowie Leśnym. Jej partner zginął pod kołami pędzącego samochodu. Kangurzyca wyruszyła w samotną podróż, sprytnie wymykając się policjantom, strażnikom miejskim i wszystkim, którzy próbowali ją złapać. Była widziana w wielu miejscach, m.in. w Warszawie na Sadybie, Białołęce, w Wawrze. Na początku kwietnia pojawiła się w gminie Wiązowna. Tu szukała schronienia i pożywienia. – Skoro dała sobie radę do tej pory, to tym bardziej wiosną i latem poradzi sobie w naszych zielonych okolicach – cieszyli się mieszkańcy. Nikt jednak nie spodziewał się, że historia Stefanii skończy się tak tragicznie. Udało jej się przecież nawet pokonać trasę lubelską i przedostała się w okolice Mlądza. Tam jednak spotkała ją śmierć.

W poniedziałek, 13 kwietnia martwe zwierzę znaleźli mieszkańcy, którzy powiadomili otwocką straż miejską. – O godz. 11.15 otrzymaliśmy zgłoszenie o znalezieniu zwłok zwierzęcia – tłumaczy Dariusz Sokół, komendant otwockiej straży miejskiej. – Na miejscu potwierdziliśmy, że to martwy kangur. Zwierzę było wychudzone, nie miało śladów ugryzień czy innych ran. Prawdopodobnie leżało tam kilka dni, zanim na polnej drodze odnaleźli je okoliczni mieszkańcy. Martwe zwierzę zostało zabrane do specjalnego kontenera. Podejrzewaliśmy, że jest to kangurzyca Stefania, która uciekła kilka miesięcy temu z minizoo, dlatego powiadomiliśmy właścicieli o przykrym znalezisku – wyjaśnia komendant.

Kilka godzin później właściciele parku rozrywki w Dziekanowie Leśnym byli już w Otwocku. Potwierdzili, że znalezione zwierzę to Stefania. Wszystkim wydawało się, że kangurzyca poradzi sobie na wolności. Natura była jednak okrutna. Właściciele kangurzycy przyznali, że zwierzę było bardzo wycieńczone i niedożywione. To było prawdopodobnie przyczyną jego śmierci. Ciało kangurzycy zostało zutylizowane.

REKLAMA

REKLAMA