Szaleniec celował do ludzi

W środę po południu park miejski jak zwykle tętnił życiem. Dzieci bawiły się na placu zabaw, emeryci odpoczywali na ławeczkach, młodzież wychodziła ze szkoły po skończonych lekcjach. Sielanka. Około godziny16  w parku pojawił się 53-letni Leon. Wcześniej wypił kilka kieliszków alkoholu, a za pasek spodni wsunął nieduży pistolet…

bronia2

W pewnym momencie mężczyzna wyjął broń spod kurtki. Zaczął nią wymachiwać, straszyć spacerowiczów i dzieci, a także do nich celować. Ukrywał się w krzakach lub przemykał między alejkami, celując do przechodniów, wykrzykując pod nosem różne groźby. – Gdy zobaczyłam, że ten szaleniec trzyma broń w ręku, nie wiedziałam, czy jest prawdziwa, czy nie, ale od razu zabrałam córki z placu zabaw i uciekłam – wspomina kobieta, która w środę po południu bawiła się z dziećmi w parku. – W naszym kraju nie nosi się broni na widoku, dlatego przestraszył mnie mężczyzna, który biegał po parku z pistoletem i wszystkich straszył, że zaraz zacznie strzelać – wspomina jeden ze spacerowiczów. – To była bardzo niebezpieczna sytuacja. Broń wyglądała bardzo realistycznie, a mężczyzna sprawiał wrażenie pijanego i nie wiadomo było, co może mu strzelić do głowy. Nawet nie chcę myśleć, co mogłoby się stać, gdyby pistolet był nabity ostrymi nabojami – mówi zatroskany.

Przerażeni spacerowicze nie zwlekali dłużej i powiadomili funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku o szaleńcu. – Oficer dyżurny otrzymał informację, z której wynikało, że w parku znajduje się mężczyzna z bronią, którą celuje do przechodniów i grozi przebywającym tam osobom – potwierdza komisarz Sawicki z otwockiej komendy. Po chwili w parku zaroiło się od policyjnych wywiadowców, którzy od razu namierzyli mężczyznę z pistoletem. – Zatrzymano 53-letniego mieszkańca Otwocka – tłumaczy komisarz.

Podczas kontroli odnaleziono pistolet, którym wymachiwał mężczyzna. – Okazało się, że nie jest to prawdziwa broń, lecz atrapa – uspokaja Sawicki. Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnej celi. Otwocczanin miał prawie 1,5 promila alkoholu w organizmie. Po dwóch dniach wytrzeźwiał, ale nie potrafił wyjaśnić policjantom, dlaczego biegał po parku z plastikowym pistoletem.

Osoby, które zgłosiły sprawę na policję, ostatecznie przyznały, że nie czuły, aby ich życiu groziło niebezpieczeństwo, oraz że są terroryzowane przy użyciu broni, dlatego 53-letni otwocczanin uniknął odpowiedzialności i nie usłyszał zarzutów.

W piątek wyszedł na wolność.Tym razem szaleńcowi upiekło się, ale jego losem powinny się zainteresować odpowiednie służby. Niewykluczone, że mężczyzna cierpi na jakieś zaburzenia psychiczne. – Kodeks prawny nie zabrania noszenia przy sobie atrapy broni. Karalne jednak jest grożenie nią innej osobie, bo groźby przy użyciu broni lub jej atrapy mogą doprowadzić do wielu innych i poważniejszych przestępstw, jak np. napad, kradzież czy gwałt – tłumaczą stróże prawa. Dlatego zawsze powinno się zgłosić takie zdarzenie odpowiednim służbom.
– Nigdy nie wiadomo, czy człowiek wymachujący pistoletem trzy-ma w dłoni zabawkę czy prawdziwą broń – tłumaczy komisarz Sawicki.

– Jeśli widzimy kogoś z pistoletem, nożem lub innym niebezpiecznym przedmiotem, to należy bezzwłocznie powiadomić policję – mówi policjant i jednocześnie podkreśla, że nie należy bagatelizować takich sytuacji. – Pod żadnym pozorem nie można samemu sprawdzać, czy broń jest prawdziwa, czy plastikowa. W takiej sytuacji najlepiej zachować zdrowy rozsądek, wycofać się i powiadomić policję – podkreśla komisarz Sawicki.

Imię mężczyzny zostało zmienione

Podobny artykuł

Rondo stoi

REKLAMA

REKLAMA