Zakasujemy rękawy i do roboty!

Wiosenne porządki zwróciły naszą uwagę na otoczenie i urodę otwockich ulic, które oświetlone mocniejszym słońcem ukazały swoje słabości.

W ostatnich dniach odebraliśmy szereg zgłoszeń od naszych czytelników, którzy skarżyli się na zaniedbania wołające czasem „o pomstę do nieba”. Przeszliśmy się ich tropem i stwierdzamy – dobrze nie jest.Śmieci to największy problem. Nie tylko w lasach i na terenach zielonych, ale i na ulicach, gdzie wiatr unosi z fantazją wszechobecne papiery i reklamówki, zazwyczaj w towarzyszących im kłę- bach kurzu. Powszechny jest też bowiem zalegający na chodnikach piach. Przykładem jest choćby powiatowa ulica Batorego.

Z niej bardzo blisko do „asfaltowego” odcinka ulicy Olszowej – króciutkiego, niepozornego, lecz ważnego komunikacyjnie, ponieważ łączy on rzeczoną ulicę Batorego i Przewoską. Tam też odbywa się bardzo intensywny ruch autobusów. Przy słowie asfaltowej nieprzypadkowo użyłem cudzysłowu – na tym 150-metrowym odcinku Olszowej doliczyłem się przeszło 80 (!) łat. Ba, tam nowe łaty są kładzione na łatach starych! W złym stanie jest również chodnik. Mieszkańcy marzą o remoncie.

– Środki w budżecie są zapisane bardzo precyzyjnie. W naszych wnioskach do budżetu był remont tego fragmentu, ale do niego nie trafił. Planowana jest jedynie budowa nawierzchni wraz z chodnikiem na Olszowej od ulicy Zygmunta do ulicy Polnej. Formalnie zatem tamtego odcinka między Batorego a Przewoską nie ma ani w remontach, ani w inwestycjach, jednak czasem środki na dodatkowe prace się znajdują. Warto zainteresować problemem prezydenta, radę miasta, jeśli ocenią, że taki remont jest konieczny, kto wie – radzi Andrzej Hałaczkiewicz, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej.

Przeklinają (nie zawsze pod nosem) także mieszkańcy i przechodnie ulicy Poniatowskiego. Szczególnie położony bliżej centrum odcinek od Andriollego do Filipowicza prezentuje się żałośnie – dziurawy, popękany chodnik, zaniedbane i rozjeżdżone pasy „trawniki”, na których króluje piach. Podobnie jak na ulicy Kołłątaja w Świdrze, blisko świateł na skrzyżowaniu z ulicą Majową. Tam co prawda rozjeżdżone przez samochody pasy zieleni są rekultywowane, zasiano nawet trawę i prowizorycznie ogrodzono – pytanie tylko, czy kierowcy to uszanują? Oby. Takich zaniedbanych miejsc jest oczywiście więcej, to tylko czubek góry lodowej. Zatem – tu apel do drogowych zarządców – zakasujemy rękawy i do roboty!

Podobny artykuł

Czas walki o trofeum

REKLAMA

REKLAMA