Kto pracuje, a kto nie

Kuracyjna i letniskowa funkcja Otwocka miała decydujący wpływ na warunki życia ludności miasta oraz jej źródła utrzymania. Oprócz elektrowni, zakładu wyrobów betonowych i trzech młynów (z których jeden był parowy) w Otwocku nie było żadnych firm produkcyjnych.

Robotnicy budujący dom Abrama Ejszybierga (przy ul. Reymonta)  w lipcu 1938 roku. Z lewej strony – p. Czarnocki, przedsiębiorca  budowlany z Warszawy; w środku – z dwuteownikiem  – Antoni Iwaszkiewicz ze Śródborowa, kierujący pracami
Robotnicy budujący dom Abrama Ejszybierga (przy ul. Reymonta) w lipcu 1938 roku. Z lewej strony – p. Czarnocki, przedsiębiorca budowlany z Warszawy; w środku – z dwuteownikiem
– Antoni Iwaszkiewicz ze Śródborowa, kierujący pracami

Istniały różne formy organizowania się osób mających podobne źródło utrzymania. Własne stowarzyszenia założyli: lekarze, właściciele sanatoriów i pensjonatów, właściciele nieruchomości, kupcy polscy, kupcy wyznania mojżeszowego, rzemieślnicy żydowscy. Szeroki zasięg miała Żydowska Kasa Kredytowa zrzeszająca prawie 350 osób. W czerwcu 1919 roku utworzony został Związek Rzemieślników i Robotników Niefachowych-chrześcijan. W ciągu kilku miesięcy skupił on ponad 400 członków. Byli wśród nich nie tylko rzemieślnicy i robotnicy, ale też przedstawiciele innych zawodów, nawet urzędnicy magistraccy. Z funduszów związku finansowane było Stowarzyszenie Spożywców „Ognisko”.

Szeroka formuła związku utrudniała jego sprawne działanie. W 1930 roku rzemieślnicy mający uprawnienia do robót w zakresie murarstwa i ciesielstwa postanowili utworzyć własną organizację. Powołali Cech Murarsko-Ciesielski, przekształcony następnie w Cech Mistrzów Budowlanych, działały też inne cechy branżowe, np. Cech Rzeźników i Wędliniarzy. Tworzone były lokalne struktury związków zawodowych.

Pod koniec lat dwudziestych najliczniejszą kategorię zawodową (13% ogółu mieszkańców) stanowiły osoby zaliczane do służby domowej. Najczęściej były one za- trudnione w pensjonatach. Drugą w kolejności grupę (5%) stanowiły osoby utrzymujące się z pracy w handlu. Istniało ponad 70 sklepów spożywczych, a ponadto: 20 punktów sprzedaży opału, 10 składów oferujących materiały budowlane, 10 sklepów bławatnych, kilka mydlarni i sklepów z galanterią. Działało 15 piekarni. Zarejestrowanych było 24 rzeźników. Liczną grupę rzemieślników stanowili szewcy, krawcy, fryzjerzy, stolarze, malarze. Natomiast żadnej konkurencji nie miał: kołodziej, kowal i „koszykarz”.

Oficjalnie wskaźnik bezrobotnych wynosił 2,5%. Jednak w przeważającej większości rodzin pracowała tylko jedna osoba. Dlatego prawie 74% mieszkańców zaliczano do biernych zawodowo. Można więc mówić o bezrobociu utajonym.

Problem nasilił się na początku lat trzydziestych, wskutek ogólnego kryzysu ekonomicznego. W 1931 roku zaczął działać Miejski Komitet do Spraw Bezrobocia, kierowany przez burmistrza Michała Górzyńskiego. Komitet miał kilka sekcji: finansową, żywnościową, odzieżową, pośrednictwa pracy, lekarską, imprezową, dożywiania dzieci. Dochody czerpał m.in. z opłat od sanatori i pensjonatów, z kwest publicznych i opodatkowania biletów na widowiska. Bardziej aktywne formy pomocy bezrobotnym realizował Miejski Komitet Funduszu Pracy, powołany w grudniu 1933 roku. Miał on przede wszystkim – przez udzielanie kredytów – inicjować i wspierać roboty publiczne lub te o znaczeniu publicznym. Nowe miejsca pracy uzyskano m.in. przy budowie Szkoły Powszechnej nr 4, dróg oraz sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Inwestycje te – a także przyznawane zasiłki – okazały się zbyt skromne w stosunku do potrzeb.

Zaczęły się nasilać radykalne postawy, o których informowały gazety nie tylko warszawskie. W 1933 roku doszło do strajków w otwockich piekarniach. Zaczęło się od zwolnienia kilku czeladników. Późnej zgłaszany był postulat wypłacania podwyżki płac, stosowanej co roku w miesiącach sezonowych. O burzliwym charakterze wystąpień świadczyły bójki z łamistrajkami. Również w 1933 roku głośne reperkusje wywołał strajk, który podjęli pracownicy fizyczni „Zofiówki”. Ponad 40 osób żądało podwyższenia uposażeń (wynoszących od 55 do 98 zł miesięcznie). Dyrekcja zatrudniła nowych pracowników, których protestujący uznali za łamistrajków. Do ochrony zakładu wezwano policję. Dziesięciu protestujących stanęło przed sądem grodzkim w Otwocku – jak doniosła gazeta „Dzień Polski” „ pod zarzutem teroru [!] i czynnego oporu policji”.

Wystąpienia ponownie nasiliły się w 1936 roku. „Robotnik”, organ PPS, informował: „Robotnicy ziemni zatrudnieni na robotach publicznych w Otwocku byli tak nisko uposażeni, że zarobki nie starczały na skromną chociażby wegetację. Zdesperowani robotnicy ogłosili strajk okupacyjny”. Także w 1936 roku bezrobotni wtargnęli do magistratu i zmusili burmistrza do wydania węgla. Jednak wskutek zakończenia kryzysu koniunktura wyraźnie się poprawiła. Wzrastała liczba letników i kuracjuszy, coraz więcej z nich przyjeżdżało już nie tylko w tradycyjnych miesiącach sezonowych. Zatrudnienie dawały lokalne inwestycje publiczne i bu- downictwo prywatne (m.in. w Śródborowie), a także zakłady przemysłowe w Warszawie. Wskaźnik osób biernych zawodowo spadł do 45%. Dobrze rozwijał się handel, z którego utrzymywało się 13% mieszkańców. W piątki, będące dniami targowymi, przyjeżdżało z produktami rolnymi do 350 furmanek, „w tym ogromna większość na targowicę przy ul. Kolejowej i Orlej”; nieliczne zatrzymywały się u zbiegu ulic Żeromskiego i Reymonta. Nastąpiły zmiany w lokalnej przedsiębiorczości. Już wcześniej do trzech zmniejszyła się liczba piekarni: Wąsowskiego i Banaszkiewicza („Mazowiecka”), Berka Bursztyna, Stefana Rutera. Jedną z bardziej oryginalnych inicjatyw była produkcja i sprzedaż wyrobów słomkowych, którą prowadził Józef Kociszewski, mieszkający przy ul. Karczewskiej. Wyroby te kupowała m.in. firma Wedel.

Główne źródła informacji:
„Otwock 1929”, „Gazeta Otwocka” 2007 nr 1; „Zarys dziejów miasta Otwocka”,
pod. red. M. Kalinowskiego,
Otwock 1996; prasa warszawska
z 1933 i 1936 roku

Podobny artykuł

Zbyt drogi OKS

REKLAMA

REKLAMA