Mroczny „Jaracz”

Niewiele brakowało, a każdy widz chcący obejrzeć sztukę w teatrze im. Jaracza, żeby coś zobaczyć, musiałby założyć noktowizor albo przyjść z latarką. Na 14 miesięcy przed ukończeniem budowy znaleziono w projekcie przebudowy teatru poważne błędy, m.in. za słabe oświetlenie sceny.
Fachowcy pracujący w warszawskich teatrach: Tomasz Winnicki,  Michał Głaszczka, Krzysztof Krawczyński i Sebastian Kuźma
Fachowcy pracujący w warszawskich teatrach: Tomasz Winnicki, Michał Głaszczka, Krzysztof Krawczyński i Sebastian Kuźma

Projekt przebudowy i rozbudowy budynku teatru im. „Jaracza” przy ul. Armii Krajowej w Otwocku został zatwierdzony jeszcze w poprzedniej kadencji. Został wtedy rozstrzygnięty przetarg na wykonawcę inwestycji i obecnie trwa przebudowa. 27 kwietnia w urzędzie miasta w obecności wiceprezydenta Piotra Stefańskiego i naczelnik wydziału inwestycji Anny Gut odbyło się spotkanie z projektantami, wykonawcą oraz fachowcami od dźwięku i oświetlenia, których zaprosił przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski. Zaoferowali oni swoją pomoc społecznie.

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie…
Tomasz Winnicki, Michał Głaszczka, Sebastian Kuźma i Krzysztof Krawczyński, którzy na co dzień pracują w warszawskich teatrach, a są (z jednym wyjątkiem) mieszkańcami Otwocka i Józefowa, prześwietlili projekt przebudowy budynku „Jaracza”.

– Przy tak zaprojektowanym oświetleniu, widzowie nie będą widzieli twarzy aktora na scenie. Cztery reflektory na bocznych ścianach są niewystarczające do oświetlenia teatru. Wyposażenie sceny jest estradowe, a nie teatralne. Brak jest światła frontowego – zwrócili uwagę specjaliści.

Ale to nie koniec błędów, jakie znaleźli. Zdaniem fachowców budowa balkonu to przeżytek.

– We wszystkich teatrach odchodzi się od tego rozwiązania. Z uwagi na oświetlenie i nagłośnienie jest to bardzo istotne. Zbudowanie widowni amfiteatralnej zmniejszyłoby liczbę miejsc o 10, ale odbiór przedstawień dla widza byłby lepszy – mówił Sebastian Kuźma, kierownik pracowni akustycznej w jednym z warszawskich teatrów.

– Z projektu wynika, że są przewidziane bardzo słabe głośniki. Przydałyby się dwa dodatkowe subwoofery (czyli dodatkowy głośnik w systemach stereo – przyp. red.). Nie są przewidziane głośniki z tyłu sceny, a to jest podstawa w teatrze, w pracy na scenie – dodaje Tomasz Winnicki, realizator dźwięku.

Zwrócono też uwagę, że umiejscowienie kabiny realizatorów nie jest najlepsze. Rozwiano też marzenia o tym, by „Jaracz” pełnił również funkcję kina. Nie da się tego zrobić z takim projektorem, jaki został wybrany. Na dodatek ma on być zawieszony nad głowami widzów, co, jak usłyszeliśmy, nie jest dobrym rozwiązaniem, bo urządzenie pracuje bardzo głośno. – To nie ma być projektor dla wysokiej jakości kina, mieliśmy założenie wyświetlania filmów dla szkół – tłumaczył Sylwester Wojcieszek, przedstawiciel projektanta odpowiedzialny za systemy akustyczne.

Teatr tylko z nazwy
Usłyszeliśmy, że wszystkie te uwagi były zgłaszane przez projektantów i konsultowane na etapie projektowania z ówczesnym dyrektorem Otwockiego Centrum Kultury Jackiem Czarnowskim, który już na tym stanowisku nie pracuje. – Sygnalizowaliśmy takie problemy. Dyrektor powiedział, że sobie z tym poradzi – mówili projektanci.

To, co zostało zaprojektowane, jest zgodne z wizją funkcjonowania budynku teatru jako domu kultury. – Dostaliśmy wytyczne, że głównie mają się tam odbywać koncerty, teatr też, czasem jakieś jasełka się zrobi, wystąpi kabaret, jest też grupa teatralna, więc amatorsko też wystąpią. Taka ma być funkcjonalność sali, takie założenia przedstawił nam dyrektor OCK. A państwo teraz cały czas mówicie o teatrze. Ten budynek tylko tak się nazywa – bronili swojej pracy projektanci. – Jednak miejsca na koncerty w Otwocku są, chociażby PMDK, a teatry nie mają gdzie grać – zwrócił uwagę Tomasz Winnicki.

Projektanci są otwarci na wprowadzenie ewentualnych zmian do projektu. – Oświetlenie da się jeszcze ulepszyć, nam też na tym zależy, bo potem my będziemy świecić oczami – przyznała architekt Barbara Sarna. Planowe oddanie budynku ma nastąpić w czerwcu 2016 r. Jest to zatem ostatni dzwonek, aby coś zmienić, bo prace budowlane postępują zgodnie z harmonogramem.
– Mieliśmy dziś zamawiać konstrukcję dachu, ale w takim przypadku będziemy musieli poczekać – stwierdził przedstawiciel wykonawcy firmy DAR. Projektanci mają nanieść poprawki niezwłocznie w ciągu około dwóch tygodni, aby jak najkrócej wstrzymać prace budowlane.

Zapytaliśmy obecnego na spotkaniu wiceprezydenta Piotra Stefańskiego, co sądzi o wytycznych dyrektora OCK. – Pewne decyzje mogę rozumieć, a inne nie. To się działo poza mną, bo to nie mój pion – odpowiedział Stefański.

Najistotniejsze rzeczy do poprawki:

  • Brak oświetlenia frontowego,
  • zamiast przynajmniej 72 obwodów regulowanych tylko 24,
  • przesunięcie łącza akustycznego pod balkon,
  • dodatkowe miejsce na ustawienie subwooferów,
  • tylko dwa gniazda siłowe
  • adaptacja akustyczna, pomieszczenia przed pracami wykończeniowymi.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.