Szkoła przetrwania liceów

Uczniów mało, to i pracy mniej. Niestety, dyrektorzy wawerskich liceów nie mają się z czego cieszyć. Z powodu niżu demograficznego muszą walczyć o przetrwanie swoich szkół. Odwiedzają okoliczne gimnazja, zapraszając do siebie potencjalnych uczniów. Ta sytuacja potrwa jeszcze kilka lat, zanim do wieku licealnego dorosną dzieci uczące się teraz w podstawówkach.
XXV Liceum Ogólnokształcące im. Józefa Wybickiego, jedno z dwóch publicznych w Wawrze­
XXV Liceum Ogólnokształcące im. Józefa Wybickiego, jedno z dwóch publicznych w Wawrze­

W wawerskich liceach – XXV przy ul. Halnej w Miedzeszynie i XXVI przy ul. Alpejskiej w Aninie w roku szkolnym 2015-2016 zaplanowano łącznie pięć klas pierwszych. Gdyby się jednak okazało, że będzie więcej chętnych, można by tę liczbę pierwszych oddziałów zwiększyć. Na to się jednak szybko nie zanosi.

Liczba wawerskich licealistów z klas pierwszych w publicznych placówkach w roku szkolnym 2014-2015 spadła do 107, podczas gdy we wrześniu 2012 r. było ich 166. W tym samym czasie z 36 proc. do 24 proc. zmniejszyła się liczba absolwentów wawerskich gimnazjów w pierwszych klasach licealnych. W najbliższej przyszłości nie będzie lepiej, gdyż z prognoz wynika, że w 2016 r. gimnazjalne dzielnicowe mury opuści 359 absolwentów, o ponad 60 mniej niż cztery lata temu i o prawie 100 mniej niż rok wcześniej.

Karty na stół
Obie dyrektorki, Magdalena Sitnicka z Anina i Anna Czubarowicz z Miedzeszyna, odwiedziły gimnazja w okolicznych miejscowościach, aby szukać kandydatów do klas pierwszych poza lokalnymi gimnazjami. Dyrektorka z Halnej była w gimnazjach w Otwocku i Karczewie, Magdalena Sitnicka odwiedziła szkoły w Wesołej, Rembertowie, na Pradze Południe.

– Wybrałam się w teren z plakatami, z informacjami o szkole, o tym, że XXV LO im. Wybickiego przeszło znaczną modernizację, że wprowadzamy nowe kierunki i organizację nauczania, że wreszcie dysponujemy wspaniałą bazą sportową w postaci pełnowymiarowego boiska do piłki nożnej, boisk do innych popularnych gier, siłownią plenerową. Chwalę się tym, że mamy wysoką zdawalność matur i tym, że zajmujemy wśród ok. 100 warszawskich liceów 35. miejsce po badaniu tzw. edukacyjnej wartości dodanej, obrazującej wzrost poziomu wiedzy zdobytej w liceum
– mówi Anna Czubarowicz.

Anińskie XXVI LO im. „Kuby” Jankowskiego propaguje trzy interesujące kierunki. Pierwszy daje szansę nauki w klasie tzw. mundurowej – z programem nastawionym na bezpieczeństwo narodowe, po którym absolwenci będą mogli kontynuować naukę na cywilnych wy- działach Akademii Obrony Narodowej, z którą liceum podpisało umowę o współpracy. Kolejne dwie klasy oferują kierunki promocji zdrowia (we współpracy z Centrum Zdrowia Dziecka) oraz komunikacji społecznej.

Oba licea proponują naukę drugiego języka obcego poza angielskim. Rozszerzają także naukę historii, geografii, wiedzy o społeczeństwie. Liceum przy Halnej idzie jeszcze dalej, proponuje bowiem klasy, w których rozszerzony angielski będzie razem z rozszerzoną matematyką, biologią czy językiem polskim, a ponadto uczeń może wybrać jeszcze inne rozszerzone przedmioty. Ma to stworzyć młodzieży możliwości nauki według własnego pomysłu, pomóc rozwijać pasje i zainteresowania oraz jak najlepiej spełnić wymagania wyższych uczelni. Taka oferta wymaga tworzenia międzyoddziałowych grup ucznio-wskich. A – jak przekonała się dyrektor Anna Czubartowicz – opracowanie planu zajęć przy takiej organizacji jest zadaniem piekielnie trudnym. Ale czego się nie robi, aby absolwent gimnazjum wybrał właśnie tę zmieniającą się szkołę, a nie inną, tradycyjną.

Cudze (szkoły) chwalicie…
Zwolenniczką przyciągnięcia jak największej liczby absolwentów wawerskich gimnazjów do obu liceów jest wiceprzewodnicząca Komisji Oświaty, Kultury i Sportu Rady Dzielnicy Wawer Joanna Buczyńska. – Gdy dzieci przejdą w naszej dzielnicy kolejno przez przedszkole, szkołę podstawową, gimnazjum i liceum, to jest gwarancja, że dzięki temu utworzy się zintegrowana społeczność lokalna – twierdzi. – Po co zmuszać absolwentów gimnazjów, aby dojeżdżali do liceów po- łożonych w innych dzielnicach Warszawy, kiedy wiadomo, że na podróże stracą od dwóch do trzech godzin dziennie, które mogliby wykorzystać na naukę i rozwijanie pozaszkolnych zainteresowań – dodaje. I trzeba przyznać, że w jej słowach jest sporo racji.

REKLAMA

REKLAMA