I śmieszno, i straszno

W końcu kwietnia wpadłem w przygnębienie. Nie żeby dręczyły mnie jakieś większe problemy, bo właśnie przemierzałem pewną wyspę na południu Europy, która ma bardzo luzacki charakter. Ale i tak mnie dopadła chandra. Brakowało mi wiadomości z Otwocka, bo „Linii”, jak na razie, tam nie dowożą.

smieszno

Po powrocie dorwałem się do zaległej lektury i od razu ulga… Wystarczyły dwa numery tygodnika i już wiedziałem, że jestem u siebie w domu. Na początek uraczyłem się opowieścią o odbudowywanym teatrze im. Jaracza. Zapadał się w ziemię przez tyle lat, wreszcie ktoś to zauważył. Po kilku latach zastanawiania się, co z tym fantem zrobić, budynek postanowiono odważnie wyremontować. Praca wre, na projekt wydano 75 tys. zł z naszych pieniędzy i okazało się, że trzeba gwałtownie zmienić oświetlenie i nagłośnienie, bo nic nie będzie widać ani słychać. Ot, taki drobny detal…Tu się nie ma z czego śmiać, przecież projekt przebudowy teatru to rzecz pionierska w świecie. Nie można się pomylić?

Kolejny artykuł i… kolejna duchowa uczta. Na dziewięć kamer monitoringu (straszna rozrzutność w 43-tysięcznym mieście) cztery nie działają, a z pozostałych nic nie można odczytać, bo zasłaniają je liście. Za ten projekt zapłaciliśmy 43 tys. zł, plus kolejne ciężkie pieniądze na przestawienie, montaż itd. I tu też nie należy się dziwić usterkom, bo monitoring to jest też rzecz zupełnie unikalna w świecie. Mało kto wie, jak się do tego zabrać.

Dlatego gdy czytam, że od maja składowisko Satera ma być „pod okiem kamer”, to jestem przekonany, że obraz będzie najwyższej rozdzielczości. Wszak na wysypisku nie ma liści. Gdy nie ma monitoringu, to policja czuwać powinna tym bardziej. I dlatego od 1 maja będą chodziły po ulicach patrole, ale tylko w piątki i soboty. Na więcej nie ma pieniędzy, poszły pewnie na monitoring… Rozumiem, że poniedziałki, wtorki, środy, czwartki i niedziele należą do „ludzi z miasta” w BMW.

Dlatego uprasza się obywateli o niewychodzenie z domu wieczorem poza dwoma dniami patroli policji. Dla własnego bezpieczeństwa. Jak już ktoś musi, to radzę odwiedzać siłownie, na które znaleziono pieniążki. A gdy muskuły nie starczą, zawsze można uciec na rowerze pożyczonym z Karczewa. Tylko co zrobić, jak nam wcześniej zrabują kaucję 50 zł za jego pożyczenie?

Ślepe kamery, teatr dla niewidomych i głuchych, policja, na którą nie ma pieniędzy. I śmieszno, i straszno, jak powiadają starożytni Rzymianie.

REKLAMA

REKLAMA