Sąsiedzka hydrozagadka

Ta historia to przestroga dla wszystkich, którzy chcą zrobić sąsiadom przysługę. Nie wierzcie na słowo, tylko podpisujcie umowy. Przyjaźń może się skończyć, a wy zostaniecie z rachunkami do zapłacenia. Tak jak nasza czytelniczka, która pozwoliła sąsiadce korzystać ze swojego ujęcia wody.
Z prawej strony główny wodomierz, z którego  rozlicza się pani Krystyna. Z lewej podlicznik założony na odejście do mieszkania pani Katarzyny
Z prawej strony główny wodomierz, z którego rozlicza się pani Krystyna. Z lewej podlicznik założony na odejście do mieszkania pani Katarzyny

Nasza czytelniczka, pani Krystyna, kupiła siedem lat te-mu połowę domu w Karcze- wie. Podpisała z Otwockim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji umowę na dostawę wody i odprowadzanie ścieków, a w jej piwnicy założono zalegalizowany licznik. Tymczasem za tym wodomierzem, na rurze doprowadzającej wodę do mieszkania sąsiadki, zainstalowano kiedyś podlicznik bez żadnej homologacji. Sąsiadka, pani Katarzyna przez lata korzysta z wody, uważając, że ma do tego prawo, „bo jest do wspólnego użytku”. Nigdy nie podpisała żadnej umowy z wodociągami. Kobiety rozliczały się do niedawna w ten sposób, że pani Katarzyna, płaciła część należności za wodę pani Krystynie, kierując się wskazaniami swojego licznika. Co ciekawe, inkasenci, którzy przychodzili sprawdzać stan „oficjalnego” licznika, nie dziwili się, że obok zamontowany jest nielegalny wodomierz. Dopiero jesienią 2014 r. jeden z nich zwrócił na to uwagę.
– Nikt wcześniej mnie o tym nie informował – żali się nasza czytelniczka.

Kiedy stosunki między sąsiadkami popsuły się, pani Krystyna, zaraz po wizycie inkasenta, napisała pismo zarówno do OPWiK, jak i do pani Katarzyny, informując o sytuacji. Zażądała od sąsiadki, żeby ta podpisała umowę na dostawę wody, a w razie odmowy, wnioskowała do wodociągów o odłączenie jej od sieci. W styczniu OPWiK odpowiedziało, że przez te lata nasza czytelniczka nie miała prawa „sprzedawać” wody sąsiadce bez zgody przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjnego, a poza tym nie może odciąć wody, bo sąsiadka nie ma z nimi podpisanej umowy.

– To błędne koło, za które, nie wiedzieć czemu, odpowiada moja 89-letnia matka – komentuje Ludomir, syn pani Krystyny. – Ta pani dawno powinna podpisać umowę, mieć własny licznik założony przez OPWiK, tym bardziej że prowadzi działalność gospodarczą, a w takim przypadku za wodę płaci się zupełnie inną stawkę. Sytuacja byłaby jasna, każdy płaciłby za siebie – dodaje.

Najważniejszy wodomierz główny
Sprawę pani Krystyny przedstawiliśmy Otwockiemu Przedsiębiorstwu Wodociągów i Kanalizacji, pytając, co w tej sytuacji ma zrobić czytelniczka. – Podlicznik założony na rurze doprowadzającej wodę do pani Katarzyny nas nie interesuje, bo mamy umowę z głównym odbiorcą naszych usług i odpowiedzialność spółki kończy się na wodomierzu głównym. To jest dla nas podstawą rozliczania. Dalszą instalacją wewnętrzną nie zajmujemy się i nie mamy do tego żadnego prawa. A jakie były wewnętrzne ustalenia między sąsiadkami, tego nie wiemy – wyjaśnia Anna Niezgoda, kierownik działu sprzedaży OPWiK. I dodaje, że pani Katarzyna, po skargach na nią, wystąpiła do wodociągów z pytaniem o możliwość założenia jej nowego wodomierza równorzędnego. – My wyraziliśmy zgodę i poinformowaliśmy, co ma po kolei zrobić, np. uzyskać zgodę od pani Krystyny na dostęp do jej piwnicy i montaż zaworów. Jednak od tej pory pani Katarzyna nie odezwała się – przyznaje Anna Niezgoda.

– To, co pani Krystyna może zrobić, to liczyć na dobrą wolę sąsiadki, która wystąpiła do nas. Powinna umożliwić wejście do piwnicy, gdzie znajduje się główne łącze, i wykonanie przez specjalistów podłączenia dwóch wodomierzy równolegle, z których każdy będzie legalizowany – mówi Piotr Chruszczyk, kierownik działu obsługi klienta OPWiK. Wszystko to pięknie brzmi, ale, jak podkreśla kierownik, OPWiK nie może w żaden sposób zmusić pani Katarzyny do podpisania umowy. – Z drugiej strony nie mamy też żadnej możliwości, żeby odłączyć tam wodę, bo wtedy odcięlibyśmy od usług swojego klienta, czyli panią Krystynę. Mogłaby za to założyć nam sprawę w sądzie – dodaje.

Błędne koło
W tej sytuacji zapytaliśmy o zdanie prawnika, który powiedział nam, że teoretycznie pani Krystyna może zamontować na odejściu zawór i zagrozić odcięciem wody sąsiadce. Może w ten sposób skłoniłaby ją do podpisania umowy z OPWIK? Ale wtedy z kolei może mieć sprawę w sądzie. To są zawiłości naszego prawa. Ustawa nie reguluje wszystkich kwestii. Faktem jest, że pani Krystyna udostępniła pobór wody na swoje ryzyko, bo między sąsiadkami nie ma jakiejkolwiek umowy na piśmie. Może też zagrozić są-dem, wnosząc, że ponosi wymierne straty, płacąc za wodę i ścieki, a otrzymując od sąsiadki należność tylko za wodę.

W OPWiK oszacowali koszt podpisania umowy i zrobienia przyłącza na ok. 700 zł. Dla sąsiadek najlepszą drogą do rozwiązania tej sytuacji byłoby rozpoczęcie rozmów. W przeciwnym wypadku pani Krystyna powinna wyznaczyć pani Katarzynie ostateczną datę podpisania umowy z OPWiK i zrobienia przyłącza. Jeśli do tego nie dojdzie, będzie musiała założyć sprawę w sądzie.

Mimo prób nie udało nam się
skontaktować z panią Katarzyną

  • Lida says:

    To zawsze jest tak. Bo kiedy człowiek się dogaduje, to zawsze jest ok. A jak tylko kłótnia, to zaraz awantura.

One thought on “Sąsiedzka hydrozagadka”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA