Włamywacz wpadł, bo nie miał prawa jazdy

Sprawny włamywacz Krzysztof B. wróci za kraty, bo jest kiepskim kierowcą. Kiedy jechał swoim oplem, wzbudził podejrzenia funkcjonariuszy. Policjanci zatrzymali go do rutynowej kontroli. Mężczyzna pocił się i drżały mu ręce, był bardzo zdenerwowany. Okazało się, że nie ma prawa jazdy, ale wiezie szkatułkę z biżuterią, którą wcześniej skradziono z mieszkania na Pradze.

17-107668

Stróże prawa wiedzieli, że kierowca coś ukrywa. Podczas kontroli ich uwagę przykuł stary plecak. W nim ukryta była reklamówka z pudełeczkiem z różnego rodzaju kosztownościami, monetami i banknotami. Funkcjonariusze dociekali, skąd kierowca ma wartościowe przedmioty. – Mężczyzna nie potrafił wyjaśnić, skąd je ma, ciągle zmieniał zdanie – mówi komisarz Joanna Węgrzyniak z Komendy Rejonowej Praga Południe. Wreszcie wytłumaczył, że kupił biżuterię i inne przedmioty na bazarze, ale kiedy policjanci dopytywali, na którym targowisku, to nie bardzo mógł się zdecydować, na którym dokładnie. – Przekonywał, że zamierzał sprzedać biżuterię po wyższej cenie – tłumaczy.

Zawodowy instynkt podpowiadał policjantom, że mężczyzna nie tylko kłamie, ale też ukrywa coś jeszcze. Mieli rację. Po chwili odnaleźli w samochodzie narzędzia wykorzystywane przez złodziei podczas włamań. – W oplu znaleziono śrubokręty, kombinerki, klucze, scyzoryki i rękawiczki. Po sprawdzeniu w policyjnej bazie danych okazało się, że 29-latek był już karany za włamania. Dwa miesiące wcześniej wyszedł z więzienia – podkreśla Joanna Węgrzyniak.

Sprawą zajęli się kryminalni z Wawra, którzy przeanalizowali szczegóły kradzieży z włamaniem w jednym z mieszkań na Pradze, skąd skradziono szkatułkę z biżuterią. Okazało się, że to ta sama, którą miał przy sobie Krzysztof B. 29-la-tek został zatrzymany. Mężczyzna usłyszał już zarzut dokonania kradzieży z włamaniem. Funkcjonariusze sprawdzają, czy mężczyzna ma na swoim koncie więcej podobnych czynów. Teraz grozi mu nawet 10 lat więzienia.

REKLAMA

REKLAMA