Co za łoś podeptał ogródek!

Nieoczekiwany gość napędził niezłego stracha mieszkańcom Kresów. W piątek rano po ul. Okrzei w Otwocku wędrował potężny młody łoś. – Przecierałem oczy ze zdumienia, gdy przez okno zobaczyłem duże zwierzę dumnie kroczące po jezdni. Po chwili łoś wszedł przez otwartą bramę na posesję – mówi jeden ze świadków niecodziennych odwiedzin.

los

Tego poranka mieszkańcy Kresów długo nie zapomną. W piątek, 5 czerwca bladym świtem odwiedził ich młody łoś. Zwierzę było spokojne, ale zagubione, snuło się ulicami miasta. Łoś niezgrabnie kroczył po asfalcie i szukał drogi do domu. W pewnym momencie skierował się w okolice otwockiej straży pożarnej i Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego, które mieszczą się przy ul. Mieszka I.

– Około godz. 8 zaskoczeni inspektorzy przez okno zobaczyli idącego ulicą łosia. Zwierzę po chwili weszło przez otwartą bramę na posesję, na którą wjechała samochodem kobieta
– tłumaczy Jerzy Pokrywczyński z centrum Zarządzania Kryzysowego. – To piękne dzikie zwierzę jest bardzo płochliwe, ale ten łoś był wyjątkowo opanowany. Wybrał się na spacer po Otwocku, ale łosie nie potrafią czytać znaków, więc biedak się zgubił i nie wiedział, jak wrócić do domu. Dlatego służby miejskie musiały mu troszkę w tym pomóc – dodaje nasz rozmówca.

St. insp. Krzysztof Dziedzic z otwockiej straży miejskiej tłumaczy: – Zwierzę było zagubione, ale na szczęście nieprzestraszone. Gdyby coś je spłoszyło, to nie można było-by go zatrzymać. Staranowałby wszystko, co stanęłoby mu na drodze – mówi strażnik miejski.

Łoś wszedł przez bramę na jedną z posesji. – Patrzyłam ze zdumieniem na dzikiego gościa, ale nic nie robiłam, żeby go nie przestraszyć – mówi kobieta. – Łoś stuknął głową w ogrodzenie, jakby sprawdzał rodzaj przeszkody, a potem rozpędził się i jednym susem przeskoczył parkan. To niewiarygodne, z jaką łatwością to zrobił – mówi kobieta.

Łoś raz za razem pokonywał kolejne ogrodzenia. – Stanąłem jak wryty, gdy koło domu zobaczyłem gapiącego się na mnie łosia – mówi jeden z mieszkańców Kresów. – Popatrzyliśmy przez chwilę na siebie. Łosiowi chyba się nie podobał mój mały ogródek, więc po kilku minutach trochę się rozpędził i przeskoczył przez ogrodzenie do sąsiadów – wspomina mężczyzna. – Zwierzę szybko się przemieszczało. Mieszkańcy Kresów informowali nas, gdzie je ostatnio widzieli – mówi mł. insp. Daniel Lesiak z otwockiej straży miejskiej.

– Zwierzę wędrowało ulicami: Okrzei, Rycerską, Wojska Polskiego, Brzozową i Ambasadorską. Łoś zajrzał jeszcze do szkoły, potem przeskoczył ogrodzenie, gdzie mieści się przedszkole. Na szczęście nikomu nic się nie stało, bo odwiedziny dzikiego gościa trwały zazwyczaj kilka chwil – podkreśla strażnik miejski.

Pół dnia służby porządkowe szukały kryjówki ciekawskiego łosia, ale leśny gość na dobre opuścił kresowe ogródki. – Od rana monitorowaliśmy, gdzie znajduje się zwierzę. Wszystkie służby czekały w gotowości. Po południu łoś przepadł jak kamień w wodę. Prawdopodobnie powędrował na tereny nadwiślane – tłumaczy Krzysztof Dziedzic. – Do późnych godzin patrolowaliśmy okolicę Kresów, bo istniało ryzyko, że łoś zaszył się gdzieś i może kontynuować swój spacer po mieście, a to byłoby ryzykowne dla mieszkańców – tłumaczy Dziedzic. Straż miejska powiadomiła lekarza weterynarii z Międzylesia, który ma uprawnienia do strzelania środkiem usypiającym. – Jeśli byłaby taka konieczność, łoś zostałby uśpiony, a potem przetransportowany w głąb lasów – dodaje Daniel Lesiak.

Co zrobić, gdy spotkamy na drodze dzikie zwierzę? – Gdy staniemy oko w oko z leśnym gościem, najlepiej dyplomatycznie, powolutku się wycofać, np. za drzewa czy ogrodzenie – radzi Jerzy Pokrywczyński. – Nie wolno w panice rzucać się do ucieczki, bo zwierzę może zacząć nas gonić. Pod żadnym pozorem nie powinno się odpędzać zwierzęcia, hałasować, tupać lub w inny sposób go przeganiać. Przerażony łoś potrafi dotkliwie poturbować, a nawet zabić jednym kopnięciem – przestrzega Pokrywczyński.

REKLAMA

REKLAMA