Zabił żonę, ale nie trafi do więzienia

Prokuratura Rejonowa w Otwocku zakończyła postępowanie w sprawie brutalnego zabójstwa urzędniczki zajmującej się finansami w karczewskim urzędzie. Roman B. zabił swoją żoną, a jej ciało wyrzucił przez okno. Teraz okazuje się, że był niepoczytalny i nie wiedział, co robi. Prokuratura chce, aby były pracownik instytutu jądrowego w Świerku został zamknięty w szpitalu psychiatrycznym.
Do tragedii doszło w domu jednorodzinnym w centrum Karczewa
Do tragedii doszło w domu jednorodzinnym w centrum Karczewa

Kilka dni temu prokuratura zakończyła postępowanie w tej bulwersującej sprawie. Do sądu nie trafi jednak akt oskarżenia Romana B. Podczas postępowania skierowano go na obserwację sądowo-psychiatryczną. Biegli psychiatrzy stwierdzili, że 54-letni mężczyzna ma zaburzenia psychiczne. – Uznali, że w chwili popełniania zabójstwa nie był w stanie rozpoznać swojego czynu i nim pokierować. Oznacza to, że nie rozumiał tego, co robi, dlatego nie będzie odpowiadał za to tak jak przewiduje kodeks karny – wyjaśnia prokurator rejonowy Jolanta Łubkowska.

54-letni Roman B., były pracownik Narodowego Centrum Badań Jądrowych „Polatom”, w nocy z czwartku na piątek 28 listopada 2014 r. zaatakował swoją 52-letnią żonę Annę, która była urzędniczką. Mężczyzna zadźgał żonę w mieszkaniu podczas małżeńskiej kłótni. Potem wyrzucił jej ciało przez okno z pierwszego piętra domu jednorodzinnego w Karczewie. Zakrwawiony Roman B. krzyczał jak szalony: „Zabiłem Anię!”. Zabójca zaatakował także funkcjonariuszy, którzy przyjechali na miejsce. Mężczyzna rzucał w nich różnymi przedmiotami, m.in. nożami. Policjantom udało się obezwładnić agresywnego mężczyznę. Podczas przesłuchania Roman B. nie chciał niczego wyjaśniać, twierdził, że nie pamięta, co się wydarzyło w nocy, i skorzystał z prawa do odmowy składania zeznań. – Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa – mówi prokurator rejonowy Jolanta Łubkowska. Groziło mu dożywocie, ale okazuje się, że uniknie więzienia ze względu na stan zdrowia.

Chociaż biegli psychiatrzy i psycholog nie mają wątpliwości, że Roman B. nie był w pełni władz umysłowych, gdy z zimną krwią zabił żonę, to sąd musi podjąć ostateczną decyzję w sprawie przyszłości zabójcy. Obecnie mężczyzna przebywa na oddziale szpitalnym w areszcie na Mokotowie, gdzie czeka na decyzję Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w sprawie wniosku, który złożyła otwocka prokuratura. W środę, 17 czerwca skierowała ona wniosek do sądu w Warszawie o umorzenie postępowania i umieszczenie Romana B. w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Niebawem sąd zdecyduje, czy 54-letni mężczyzna trafi na przymusowe leczenie, czy jednak będzie czekał go proces. Jedno jednak jest pewne. Tak szybko nie wyjdzie zza krat. – Stan zdrowia mężczyzny jest poważny i prawdopodobnie czeka go długie leczenie, ale o tym zdecyduje sąd w Warszawie – mówi prokurator rejonowy.

REKLAMA

REKLAMA