Stare jest piękne

Okrzyknięty najpiękniejszym żuk przyjechał do nas aż z Poznania. Jego właściciel Tomasz Sterczyński sprawił, że blisko 50-letni model A07 wygląda jak spod igły. Na starcie jedynego w Polsce rajdu zabytkowych pojazdów użytkowych stanęło prawie 90 załóg
Pasjonaci motoryzacji dostawali na Rynku Zygmunta Starego prawdziwego oczopląsu
Pasjonaci motoryzacji dostawali na Rynku Zygmunta Starego prawdziwego oczopląsu

Gdy pierwsi uczestnicy stawiali się około godz. 9 na rynku Zygmunta Starego w Karczewie, żar lał się z nieba, a wokół unosił się zapach spalin.

Użytkownicy różnych marek – łączcie się!
– Świetna inicjatywa, ludzie przyjechali z całej Polski, masa wspaniałych samochodów. Mamy nadzieję na dobrą zabawę – mówił przed startem Marek Korczak z Józefowa, właściciel żuka stosunkowo młodego, bo z 1992 roku (produkcja trwała w Lublinie aż do 1998 roku).

Nazwa rajdu jest oczywiście umowna. Na starcie stanęło wiele innych samochodów użytkowych, m.in. tarpany, nysy, przedłużony i poszerzony Fiat 125p Pickup, Chevrolet El Camino z 1978 roku, Renault 4, kilka VW Transporterów, Mercedes 206D Hanomag z 1976 roku, Volvo 760, Ford Transit Kamper, a nawet polonez przerobiony na karawan, ze znanymi z pociągów oznaczeniami graficznymi informującymi o czterech miejscach siedzących i… jednym leżącym.

Pasjonaci starych „dostawczaków” przyjechali nie tylko z okolic Warszawy, ale też z tak odległych miast jak: Wejherowo, Poznań, Puck, Kraków, Łódź czy Mrągowo. Co ważne, wszyscy na kołach, bez korzystania z lawet, co jest często spotykane przy rajdach i zlotach aut zabytkowych, które wyjeżdżają z garażu tylko na specjalne okazje. Te samochody wciąż są na chodzie!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Macewy i stare melodie
Na rynku w Karczewie zameldowało się prawie 90 załóg, ale część tylko towarzysko. Wystartowały 63 ekipy, które zmierzyły się z trasą liczącą 80 kilometrów. To oczywiście rajd czysto turystyczny, nie było tu odcinków specjalnych, pędzenia i palenia gumy. Czas był nieistotny.

Uczestnicy musieli się za to zmierzyć z innymi zadaniami. Odszukiwali na trasie miejsca z fotografii wydrukowanych w ich zeszytach gry (odwiedzili m.in. anieliński kirkut, szukając pewnej konkretnej macewy, oraz Muzeum Ziemi Otwockiej). Musieli także rozpoznawać po kilkusekundowym fragmencie utwory z dawnych filmów. Warto dodać, że na trasie rajdu było sporo dróg szutrowych i gruntowych, często o złej nawierzchni, ale żaden z samochodów się nie poddał i wszystkie ukończyły zmagania.

Na kolejnych punktach z zadaniami za popełnione błędy przyznawano punkty karne. Wygrywali zatem ci, którzy zgromadzili ich jak najmniej. Najlepsza okazała się załoga nr 22, jadąca Volkswagenem T3 – 7 punktów karnych. Druga była łada w barwach czeskiej milicji (numer 78) – 7,5 pkt karnych, a trzeci  był tarpan z numerem 9 – 8 pkt karnych (identyczny wynik miały jeszcze dwie załogi, ale decydujący był rocznik samochodu, stąd wyróżnienie tarpana).

Käfer vel żuk
Jak więc widać, wśród liderów nie było żadnego żuka, choć mam swoją – nieco naciąganą – teorię. Otóż wygrał VW T3, będący rozwinięciem koncepcji pierwszego transportera, który bazował rzecz jasna na tzw. VW garbusie. To nasza polska nazwa; ta oryginalna brzmiała po niemiecku Käfer, a w języku angielskim Beetle – obie oznaczają po prostu „żuk”! Czy muszę coś dodawać?

Organizatorami rajdu byli: Stowarzyszenie Miłośników Transportu Miejskiego „Nasz Tor”, klub bikiniarze.pl, Skarb Narodu i Gmina Karczew.

REKLAMA

REKLAMA