Witamy w market, Jan Kowalski!

Otwock 24.06.2015 r.
Szanowny Manager!
Ja być Kali i uczyć się polski język. A Ty Manager sprzedawać nam różny towar w twoje wielkie sklepy. I to jest dobrze. Nie tak dawno ty wyremontować wielki sklep na ulica Matejki w Otwock, i to też jest bardzo dobrze, mój przyjaciel. Ale ty postawić przed nim duża czerwona tablica z napisem: „Witamy w market!”. To nawet ja nic z tego nie rozumieć! Ty, Francuz, być w Polsce już dobrych kilka lat, robić bardzo dobry interes i do tej pory nie nauczyć się po polski? Jak to takie trudne, to można zawsze zapytać jakiś Polak, jak to napisać, bo tu ludzie się z tego napisu śmiać, pokazywać palcami i być wesoło. A może Ty sam tego nie wymyśleć, tylko jakiś Twój dyrektor od marketing? To ten dyrektor niech ma iść do szkoły. Tam się nauczyć, że w polski język być odmiana przez przypadki. Ja tobie powiedzieć, co jest:

  1. Mianownik: kto? co?,
  2. Dopełniacz: kogo? czego?,
  3. Celownik: komu? czemu?,
  4. Biernik: kogo? co?,
  5. Narzędnik: z kim? z czym?,
  6. Miejscownik: o kim? o czym?

Tej odmiany uczyć się dzieci w podstawówka. Dlatego jak Ty nie chcieć, aby ludzie się z Ciebie śmiać, to Ty Manager szybko poprawić ten napis. Już wiesz jak to zrobić?
Ja ciebie pozdrawiać, mój przyjacielu (ja użyć tu dopełniacz), w Twoim markecie!

Mój przyjacielu Kali!

Wpadł mi w ręce list do WIELKIEGO MANAGERA. Rozumiem, że Twoje uwagi mają poprawić obraz firmy, bo rzeczywiście ten kulfon jest chory. Ale zupełnie nietrafne są Twoje sugestie, że szkoła poprawi naszą znajomość języka polskiego. Cóż za naiwność…

Otóż, sam niedawno widziałem zaproszenie na imprezę, jakie pewna otwocka szkoła wystosowała dla naszego dyrektora: „Zapraszamy szanownego JAN KOWALSKI”. Oni przecież też nie znają polskiego, skoro nie odmieniają przez przypadki. Dam Ci inny, też charakterystyczny przy-kład kaleczenia języka: Zenon Mroczek, znany w okolicy redaktor, otrzymał od pewnej instytucji dyplom, w którym dziękowała „Zenonowi Mroczekowi”! Niezłe? Idź na akademię szkolną, partyjną…

Usłyszysz dziwolągi, o jakich nie śniłeś. Czy wiesz, z czego wynika ta niszcząca język nieznośna maniera? Po pierwsze, z drętwej urzędniczej nowomowy. Z biurokracji, raka niszczącego nie tylko język, ale zatruwającego mózgi nawet kulturalnym ludziom. To urzędniczy strach przed przypadkowym przekręceniem nazwiska, wzięty prosto z pism sądowych. I nawet, jeżeli można to w jakiś sposób zrozumieć w urzędowych pismach, to nijak w żadnym innym przypadku.

Stosowanie powszechnie biurowego slangu jest zwykłym buractwem, nieuctwem, wiochą, krótko mówiąc traktowaniem człowieka jak automatu z wybitym gdzieś numerem. Drugą przyczyną tego zjawiska jest powszechne w Polsce przekonanie, że wielu nazw się nie odmienia (może i dobrze, bo jeden taki odmieniał „Bygdoszcz” i wyszło mu „w Bygdoszczu”…). A zwłaszcza nie odmienia się nazwisk. To oczywiście bzdura gło-szona przez pyszałków noszących nietypowe nazwisko i chcących przez to udawać przynależność do „innej, lepszej sfery”.

Po trzecie, powiem Ci, że debilne telewizyjne reklamy, z których co druga wypluwa z siebie z prędkością karabinu maszynowego stek bredni tłumaczonych z angielskiego, to najgorszy przy- kład zaśmiecania języka. Weź te trzy tylko składniki, pomieszaj, i masz gotowy pasztet na karykaturę… Ludzie to kupują. Dlatego, Kali, Ty się nie przejmuj, bo już wkrótce samym Polakom będzie potrzebny tłumacz, aby sami siebie zrozumieli. Pozdrawiam i witam w swój dom! Wkrótce opowiem Ci o polskim przecinku…

alfa

  • ASz says:

    Brawo Kali!!!
    Taki sam napis jest na naszym „market” w Jaworznie.

One thought on “Witamy w market, Jan Kowalski!”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Podobny artykuł

Iron Man

REKLAMA

REKLAMA