Nie dymam, a pier..lę

„Dymamy te gminy” – miał podobno powiedzieć o współpracy z Karczewem, Celestynowem i Józefowem w obecności trójki radnych i kierownika OPWiK wiceprezydent Otwocka Piotr Stefański. Kiedy na wyjazdowej komisji ochrony środowiska radny Krzysztof Kłósek przypomniał mu te słowa, skomentował je jeszcze dosadniej. – Słowa „dymam” używam bardzo rzadko, jeżeli już to „pier..lę” – stwierdził zastępca prezydenta.

prezie

Do skandalicznego zachowania wiceprezydenta Otwocka Piotra Stefańskiego doszło podczas wyjazdowego posiedzenia komisji ochrony środowiska i gospodarki miejskiej rady miasta, która 22 czerwca wizytowała otwocką oczyszczalnię ścieków. Użył on publicznie wulgarnych słów po tym, jak radny Krzysztof Kłósek zacytował jego równie niecenzurowaną wypowiedź podczas kuluarowych rozmów z radnymi i kierownikiem działu zamówień publicznych i obsługi klienta w Otwockim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji Piotrem Chruszczykiem. Z relacji radnych wynika, że wiceprezydent  Stefański nie przebierał w słowach, opisując współpracę OPWiK (w którym jest przewodniczącym rady nadzorczej) z sąsiednimi gminami. Jeśli tak jest naprawdę, to nie powinien dziwić fakt, że Karczew, Józefów, a może i Celestynów, chcą się odłączyć od otwockiej sieci i wybudować własne oczyszczalnie.

Karczew stawia warunki
Rada Gminy Karczew 10 czerwca br. podjęła stanowisko, w którym wyraziła stanowczy sprzeciw wobec braku chęci podpisania nowego porozumienia międzygminnego przez Otwock w sprawie warunków korzystania przez mieszkańców gminy z usług OPWiK. Miały się w nim znaleźć postulaty przekazane przez burmistrza Karczewa prezydentowi Otwocka. Wskazują one na niechęć do nawiązania nowych warunków współpracy i nierówne traktowanie sąsiednich jednostek samorządu korzystających z usług OPWiK. „Jeśli nic się nie zmieni, Karczew będzie zmuszony rozwiązać sprawę wodociągów i kanalizacji we własnym zakresie” – czytamy w piśmie. Aby do tego nie doszło, karczewscy radni apelują o natychmiastowe podjęcie działań ze strony Otwocka, aby jak najszybciej podpisać nowe porozumienie międzygminne, w którym znajdą się ich postulaty.

Przewodniczący otwockiej rady miasta Jarosław Margielski podczas spotkania w OPWiK zapytał prezydenta, czy zna treść pisma od burmistrza Karczewa, które odczytał, i kiedy przystąpi do rozmów z sąsiadem. Zanim jednak Zbigniew Szczepaniak odpowiedział, Margielski oddał głos radnemu Krzysztofowi Kłóskowi. Podzielił się on z zebranymi treścią zakulisowych rozmów, które ujawniają, jak przedstawiciele władzy wykonawczej traktują sąsiednie gminy.

– Bezpośrednio po sesji rady miasta (21 maja br. – przyp. red.) w PMDK razem z panem Jakubem Kosińskim, panem Piotrem Chruszczykiem (kierownikiem działu zamówień publicznych i obsługi klienta w OPWiK – przyp. red.) i wiceprezydentem Stefańskim rozmawialiśmy o sytuacji OPWiK i gmin ościennych. Był też z nami radny Marcin Kraśniewski. Z ust pana Stefańskiego padły wtedy słowa: „No przecież ty wiesz, że my dymamy te gminy”. Jeśli od przedstawiciela władz słyszę takie sformułowanie, na szczęście w towarzystwie osób trzecich, które mogą to potwierdzić, to nie wiem, co mam myśleć o podejściu do tej współpracy – relacjonował radny Kłósek.

Prezydent Szczepaniak nie skomentował tej wypowiedzi. Odniósł się za to do wcześniejszych słów przewodniczącego rady miasta. – Pan dobrze wie, że najpierw proponowaliśmy spotkanie w OPWiK-u z naszymi radnymi, aby przedstawić sytuację spółki, a dopiero później będziemy rozmawiali indywidualnie z gminami, bo każda jest ździebko w innej sytuacji. Co do pisma od władz Karczewa, to od 2011 roku obowiązuje nas porozumienie międzygminne i je realizujemy. Karczew chce jego zmiany, co jest negocjowane, ale warunki jakie stawia, chociażby obniżka o 25 proc. cen wody, są nie do przyjęcia – stwierdził prezydent. – Jeżeli chodzi o wyceny, to Józefów ma obliczoną cenę hurtową, a Karczew ma stawkę wyliczoną za wodę i kanalizację według taryfy, która była przedstawiona w 2012 r. Negocjacje z gminami w każdej chwili są możliwe. My się wywiązujemy z usług wobec gmin ościennych i nigdy nie było kwestii wypowiedzenia umowy – podkreślił Zbigniew Szczepaniak. I dodał, że jeszcze w czerwcu będzie chciał podjąć negocjacje z sąsiadami.

Wieloznaczny wulgaryzm
Do słów przytoczonych przez radnego Kłóska odniósł się za to wiceprezydent Piotr Stefański. – Rozumiem, że ci świadkowie zeznają tak, jak pan powiedział. Podejrzewam, że jak zapytałbym obecnego tu pana Chruszczyka, powie to samo co ja. Mamy więc trzy do dwóch po waszej stronie. Mogę panu powiedzieć, że słowa „dymam” używam bardzo rzadko, jeżeli już to „pier..lę”, i tak bym chciał skomentować pana wypowiedź – przyznał wiceprezydent.
Tymi słowami Piotr Stefański dodał oliwy do ognia, i wywołując szok oraz duże poruszenie wśród uczestników spotkania. Po chwili wiceprezydent przystąpił do kontrataku. – Nie spodziewam się wielkich efektów po naszej rozmowie, jeżeli przewodni-czący rady miasta razem z przewodniczącym komisji ochrony środowiska idą w tłumie i skandują „Odwołać prezydenta” (chodzi o protest mieszkańców przeciwko instalacjom śmiecio- wym, który odbył się 13 czerwca – przyp. red.) – zarzucił Stefański.

– Gdzie pan to usłyszał? To jest nieprawda, kłamie pan i to nie po raz pierwszy. Wypraszam sobie takie insynuacje – zaprotestował przewodniczący komisji ochrony środowiska Przemysław Bogusz. Pod jego wypowiedzią podpisał się też wywołany do tablicy szef rady miasta Jarosław Margielski. – Proszę być pewnym, jeśli używa pan takich stwierdzeń – zwrócił uwagę wiceprezydentowi. – Chciałbym, żeby pan Kłósek też był pewny tego, co mówi – odparł Stefański. – Jest pewny, bo ma świadków – przypomniał Margielski.

Po kilkunastu minutach wiceprezydent odwołał swoją wypowiedź odnoszącą się do zachowania przewodniczących. – Nie zweryfikowałem do końca nagrania w internecie, więc może zbyt pochopnie wydałem opinię o panach przewodniczących, ale to sprawdzę – obiecał zastępca prezydenta. Następnie próbował zatrzeć złe wrażenie po wypowiedzeniu wulgarnych słów, których użył, tłumacząc:

– Używałem wyrazów wieloznacznych, więc może nie wszyscy zrozumieli mnie w sposób właściwy. Ja zrozumiałem wypowiedź pana Krzysztofa (Kłóska – przyp. red.), że oszukuję ościenne gminy. W związku z tym odpowiedziałem mu jednym ze znaczeń słowa, którego użyłem, że co najwyżej mogę je (gminy – przyp. red.) lekceważyć. W stosunku do pana Krzysztofa użyłem trzeciego znaczenia tego słowa, że mówił coś głupiego – wyjaśnił Stefański.

Przykład bierze z sejmu

Swoje oburzenie słowami wiceprezydenta wyraził przewodniczący Jarosław Margielski. – Pana słownictwo to przejaw braku kultury i szacunku. To panu nie przystoi nawet w rozmowach kuluarowych. Takimi sformułowaniami jeszcze bardziej się pan pogrąża. Mam nadzieję, że to było pana ostatnie takie wystąpienie – skwitował.

Po zakończeniu spotkania w OPWiK, była już godzina 22.00, wszyscy jego uczestnicy jeszcze długo komentowali zachowanie wiceprezydenta Stefańskiego. „Wstyd”, „kompromitacja”, „chamstwo”, „obraza”, „nowe standardy słownictwa wiceprezydenta” – to tylko niektóre ze słów, jakie padły w komentarzach.

A co na gorąco powiedział nam prezydent ? – Przy tych wszystkich atakach nerwy puszczają, ale takie słowanie powinny paść. Różnie można to komentować, są momenty uniesienia – stwierdził w rozmowie z „Linią” Zbigniew Szczepaniak. Piotr Stefański, zapytany przez nas o to, czy naprawdę w rozmowie z radnymi padło z jego ust słowo „dymamy”, odparł: – Ja takich słów nie używam – stwierdził stanowczo. I dodał, że przykład bierze z sejmu…
Czy podczas spotkania w OPWiK wiceprezydenta rzeczywiście poniosły nerwy? A może taki poziom reprezentuje dziś lokalna władza? Jedno jest pewne – wiceprezydent Otwocka i równocześnie przewodniczący rady nadzorczej OPWiK i SATER Otwock dał popis swoich oratorskich możliwości w obecności pracowników OPWiK, prezydenta, radnych oraz prasy, i nikogo za to nie przeprosił. Wytłumaczył jedynie, co miał na myśli, używając jednego
z niecenzurowanych słów. Czy za to skandaliczne zachowanie poniesie jakieś konsekwencje? – Zobaczymy – odpowiedział tuż po spotkaniu w OPWiK prezydent. O to samo zapytał głowę miasta podczas sesji rady miasta następnego dnia (23 czerwca) przewodniczący Jarosław Margielski. – To jest pytanie, które jest poza zakresem kompetencji rady miasta – odparł prezydent, ale szef rady miasta domagał się odpowiedzi. – Czy pan sobie wyobraża, że pan Stefański będzie na komisji lub sesji używał wulgarnych słów, zakłócając ich przebieg obrad, a pan będzie potem opowiadał, że to jest poza zakresem naszych kompetencji, żeby zadać pytanie. Co pan w tej kwestii zamierza zrobić?! Przecież to jest pana pracownik, pan się zastanowi, co pan mówi, proszę o odpowiedź – nie ustępował Margielski. – Tak, to jest mój pracownik i sprawy pracownicze są w mojej gestii – odparł Szczepaniak.

Do wymiany zdań włączyli się obecni na sesji mieszkańcy. – Panie prezydencie, to może my zaczniemy do pana odzywać się w taki sposób, ciekawe, czy panu będzie miło słuchać takich słów – krzyknęła z sali mieszkanka Otwocka. Prezydent w końcu ustąpił i udzielił przewodniczącemu rady miasta odpowiedzi. – Tak, będą wyciągnięte konsekwencje w najbliższym czasie – zapowiedział Zbigniew Szczepaniak. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, włodarze sąsiednich gmin słów wiceprezydenta Stefańskiego tak nie pozostawią. Burmistrz Karczewa już wystąpił do szefa rady miasta o udostępnienie mu nagrań z tej wyjazdowej komisji.

One thought on “Nie dymam, a pier..lę

  • 13 lipca 2015 o 12:27
    Permalink

    P.Stefański, to jeszcze jest lokatorem w domu Z. Szczepaniaka, czy już zmienił miejsce zamieszkania ?

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.