Kto sprzątnął mikrofon?

Przez pół roku miejski monitoring nie działał jak należy, bo ktoś podczas porządków w straży miejskiej wyrzucił do kosza mikrofon do nadawania komunikatów głosowych.

monit

System monitoringu w Otwocku liczy obecnie dziewięć kamer. Na słupach zainstalowano także megafony, które nie były dotąd wykorzystywane do celów prewencyjnych z powodu braku mikrofonu. Zgodnie z protokołem odbioru całego systemu, który kosztował miasto przeszło 243 tys. zł, mikrofon powinien znajdować się w urzędzie. Ale go nie było…  Po przeszło pół roku rozpoczęto więc poszukiwania.

Gdzie jest mikrofon?
Sprawa wyszła na jaw przypadkiem, podczas posiedzenia komisji spraw społecznych, zdrowia i porządku publicznego, która 29 maja wizytowała w centrum dowodzenia monitoringiem w pomieszczeniach zajmowanych przez straż miejską. Radni zwrócili uwagę na brak komunikatów głosowych i zauważyli brak mikrofonu. Jak się okazało, nikt z pracowników urzędu miasta nie potrafił odpowiedzieć, co się z nim stało. Nie wiedział tego nawet sam prezydent.

 – Zadałem pytania, jak realizowany jest system prewencji polegający na komunikatach głosowych emitowanych przez głośniki znajdujące się przy kamerach systemu. Otrzymałem odpowiedź od pracownika wydziału inwestycji, że w tej chwili nie wiadomo, gdzie znajduje się mikrofon umożliwiający nadawanie komunikatów głosowych, i jest to ustalane. Firma wykonująca instalację twierdzi, że mikrofon przekazała, natomiast w urzędzie panuje przeświadczenie, że nie został on dostarczony – relacjonuje Marcin Kraśniewski, przewodniczący komisji spraw społecznych, zdrowia i porządku publicznego.

Porządki w straży miejskiej
Zaginionym mikrofonem zainteresowała się komisja rewizyjna rady miasta, a prezydent przeprowadził własne śledztwo. Zapewnił tylko krótko, że „mikrofon był i będzie”. Mimo tego zapewnienia zakazał wstępu do pomieszczeń monitoringu członkom komisji rewizyjnej. Musiało minąć kilka tygodni, zanim udało się ustalić losy feralnego mikrofonu. – Otrzymałem pismo od prezydenta, że mikrofon został prawdopodobnie wyrzucony razem z opakowaniami podczas prac porządkowych w straży miejskiej, ale dzięki dobrej współpracy z firmą, został przekazany drugi mikrofon – poinformował na sesji 30 czerwca przewodniczący rady miasta Jarosław Margielski. – Nie rozumiem, dlaczego prace porządkowe pomieszczenia są wykonywane po komisyjnym odbiorze urządzeń systemu, a nie przed nim – dziwił się przewodniczący.

Jarosław Margielski zapytał na sesji prezydenta, czy skoro mikrofon już jest, to w końcu komunikaty głosowe będą wydawane. – System jest przygotowany do nadawania sygnałów głosowych. W jakiej formie jest on wykorzystywany, to zależy od straży miejskiej, która zajmuje się jego eksploatacją – odpowiedział enigmatycznie Zbigniew Szczepaniak. – Ale tu chodzi o działania prewencyjne. Jeżeli ktoś źle zaparkował samochód, wystarczy komunikat głosowy, żeby kierowca go przestawił. Nie musimy wtedy wysyłać patrolu straży miejskiej i karać mieszkańców mandatami. Skoro system jest przygotowany, to jaka jest przyczyna tego, że nie jest używany? Może mamy rozumieć, że pracują tam nieśmiałe osoby?! – dopytywał szef rady miasta. W końcu uzyskał od prezydenta satysfakcjonującą odpowiedź. – Zwrócimy uwagę straży miejskiej, żeby takie komunikaty były nadawane. Z informacji od komendanta wiem, że dzięki monitoringowi podjęto kilkaset interwencji – chwalił sobie działanie monitoringu Zbigniew Szczepaniak.

Usterka goni usterkę
Monitoring ma jednak swoje wady. W ciągu półtora miesiąca od rozpoczęcia obsługi systemu uzbierało się już ponad 400 usterek!

– Czy jest to system, który był wart tych pieniędzy? Generuje koszty utrzymania w latach następnych (ok. 50 tys. zł rocznie – przyp. red.). Panie prezydencie, to jest efekt zamówień z wolnej ręki, do tego nieprzemyślanych. Projekt monitoringu nie był z nikim uzgodniony. Pominięto nawet opinie policji i straży miejskiej, które powinny być wyznacznikiem przy tworzeniu takiego systemu. Dopiero gdy kamery zostały zainstalowane, poinformowano o tym komendanta straży, na wniosek którego słusznie zmieniono lokalizację dwóch ka-mer, co kosztowało podatników dodatkowe 12 tys. zł. Tak wyglądała kwestia planowania i budowy monitoringu w naszym mieście – skwitował Margielski.

REKLAMA

REKLAMA