Ukradli mojego yorka

Ten śliczny york został porwany z domowego ogródka, przetrzymywano go, a potem sprzedano w internecie obcym ludziom. Mały Brix miał jednak dużo szczęścia. Trafił do kobiety, która odkryła, że jest kradziony. Piesek po kilku dniach wrócił do swojej pani. Jednak pilnuj swojego pupila, bo cwaniacy kradną rasowe pieski, aby potem sprzedać je w internecie.
Cieszymy się, że Brix do nas wrócił – mówi pani Monika
Cieszymy się, że Brix do nas wrócił – mówi pani Monika

Pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Wiedzą o tym także amatorzy łatwych pieniędzy, którzy bez skrupułów kradną małe rasowe pieski z domowego zacisza i sprzedają za pośrednictwem internetu za połowę ceny. Ofiarą przestępców padł m.in. roczny york o imieniu Brix, który mieszkał z rodziną w Otwocku.

W niedzielę, 28 czerwca, kiedy właściciele pieska poszli do kościoła, energiczny Brix biegał po podwórku z czterema innymi yorkami. Musiał wtedy wpaść w oko bandytom. Tak długo majstrowali przy zamku furtki, aż ją w końcu otworzyli. Weszli na podwórze i zabrali pieska. – Szybko zorientowałam się, że nie ma mojego ukochanego Briksa. Szalałam z niepokoju. Cała rodzina go szukała, ale rozpłynął się w powietrzu – mówi pani Monika, właścicielka yorka. – Nie zwlekałam i opublikowałam w internecie ogłoszenie o zaginięciu Brixiego. Wiele osób nas informowało o tym, gdzie może przebywać, ale po sprawdzeniu każdego tropu okazywało się, że to nie mój york. Nie traciłam jednak nadziei. Bardzo za nim tęskniłam, bałam się, że ktoś mógł go skrzywdzić – mówi pani Monika.

Po dwóch dniach mieszkanka Otwocka otrzymała sms. – Kobieta, która przysłała wiadomość, napisała, że kupiła prawdopodobnie mojego yorka, że jest bardzo podobny do tego, który jest na zdjęciu z ogłoszenia, i że jest u niej w domu, że jej córeczka pokochała go od pierwszego wejrzenia – tłumaczy pani Monika. Okazało się, że „nowa” rodzina kupiła Briksa za 400 zł. Dwie rodziny umówiły się na spotkanie we wtorek, 30 czerwca o godz. 23 na przystanku autobusowym w Marysinie Wawerskim. – Byliśmy szczęśliwi. Jechaliśmy po niego całą rodziną. Nie wiedzieliśmy, czy coś nam grozi, dlatego powiadomiliśmy o wszystkim komisariat policji w Wawrze – tłumaczy mąż pani Moniki.

Na miejscu czekała już druga rodzina. – Brix był na rękach dziewczynki, która go przytulała. Było mi smutno, że dziecko musi oddać pupila, którego dopiero co dostało i pokochało. Brix na nasz widok bardzo się cieszył i wyrywał – mówi wzruszona właścicielka. – Oddaliśmy tej rodzinie pieniądze i podziękowaliśmy, że się z nami skontaktowali, chociaż nie musieli. Kobieta powiedziała, że kupiła Briksa na portalu olx.pl i pojechała po pieska do Otwocka. Spotkała się z łysym mężczyzną w wieku około 30 lat na ul. Pogodnej, gdzie dokończyli transakcję. Przyznała, że niedługo potem znalazła moje ogłoszenie i skontaktowała się ze mną – relacjonuje pani Monika.

Brix przez pierwsze kilka dni po powrocie do domu był smutny.

– Widać było po nim, że rodzina, do której trafił, była dla niego bardzo dobra. Nic dziwnego, że przeżywał to rozstanie – mówią córki pani Moniki. – Cieszymy się, że Brix do nas wrócił i dziękujemy tej drugiej rodzinie, że nam go zwróciła. Oby ta dziewczynka znalazła wymarzonego pieska, którego pokocha tak jak naszego Briksa – mówią poruszone dzieci właścicielki psa.

Pani Monika ostrzega, że kradzież jej yorka to niejedyny przypadek. – Coraz częściej słyszę o tym, że złodzieje kradną małe pieski, które potem właściciele odnajdują na portalach internetowych – mówi otwocczanka. – Jeśli ktoś kupuje np. yorka za 400 zł, to jest niemal pewne, że pies mógł zostać komuś skradziony. York, nawet jeśli nie jest rasowy, kosztuje znacznie więcej. Dlatego przed zakupem warto zapytać o szczegóły, np. przeszłość pupila, książeczkę szczepień – radzi pani Monika, przytulając ukochanego Briksa.

Podobny artykuł

Mikołaj robi kata

REKLAMA

REKLAMA