Zostały po nim tylko buty…

Nie miał dokumentów ani telefonu. Nie wiadomo nawet, jak wyglądał. Mężczyzna zginął pod kołami rozpędzonego pociągu w piątek, 3 lipca o godz. 15.10 między stacjami kolejowymi w Śródborowie i Pogorzeli. Śledczy nadal nie wiedzą, kim jest. Dlatego zwracają się z prośbą o pomoc w ustaleniu jego tożsamości. Prokurator bada, czy mężczyzna szedł na skróty, czy popełnił samobójstwo.
Wszystkie osoby mogące pomóc w identyfikacji mężczyzny  proszone są o pilny kontakt z wydziałem kryminalnym komendy  policji w Otwocku pod nr tel. 22 604 12 77 lub z najbliższą jednostką policji na terenie całego kraju
Wszystkie osoby mogące pomóc w identyfikacji mężczyzny proszone są o pilny kontakt z wydziałem kryminalnym komendy policji w Otwocku pod nr tel. 22 604 12 77 lub z najbliższą jednostką policji na terenie całego kraju

O śmiertelnym potrąceniu informowaliśmy w dniu zdarzenia na stronie internetowej „Linii Otwockiej” i Facebooku.

– W piątek, 3 lipca o godz. 15.10 na trasie kolejowej między stacjami Sródborów i Pogorzel doszło do tragedii – informuje komisarz Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku. – Pod pociąg osobowy Kolei Mazowieckich z Dęblina do Warszawy wpadł mężczyzna, prawdopodobnie miał około 35 lat. Dotychczas nie udało się ustalić, kim jest ofiara wypadku – tłumaczy komisarz. Mężczyzna nie miał przy sobie dokumentów. Jego ciało zostało całkowicie zmasakrowane przez pociąg, który na tym odcinku pędzi ponad 90 km/h. Widok ludzkich szczątków na torowisku zmroził krew w żyłach nawet najbardziej doświadczonych policjantów. – Nie można nawet określić koloru włosów ofiary. Po mężczyźnie zostały strzępki odzieży. Jedyną ocalałą częścią garderoby są buty, które spadły w chwili uderzenia przez pociąg – wyjaśniają śledczy.

Dlatego policjanci ustalili jedynie szczątkowy rysopis ofiary.

– Mężczyzna był w wieku 30-40 lat, miał ciemne włosy – mówi komisarz Sawicki. – W chwili wypadku ubrany był w niebieskie spodnie dżinsowe, pomarańczową koszulkę oraz charakterystyczne obuwie sięgające ponad kostkę, wiązane, koloru jasnobeżowego z czerwoną wszywką z napisem „STO PROCENT” oraz wytłoczonym na kostce symbolem śmierci tj. czaszki i skrzyżowanych piszczeli z wystającym palcem środkowym – opisuje komisarz.

Prokurator ustala, czy mężczyzna szedł na skróty, czy popełnił samobójstwo. Wiele jednak wskazuje na to, że targnął się na własne życie. Na tym odcinku nie ma dzikich przejść ani ścieżek. Wzdłuż torowiska rosną gęste krzewy i krzaki. Nawet śledczy mieli problem, aby dotrzeć na miejsce zdarzenia.

– Na tym etapie śledztwa wszystko wskazuje na to, że nie doszło do nieszczęśliwego wypadku, ale mężczyzna popełnił samobójstwo – tłumaczy Jolanta Łubkowska, prokurator rejonowy z Otwocka. Potwierdzają to słowa maszynisty pociągu, który dostrzegł idącego z boku torowiska mężczyznę. Nie reagował na sygnały dźwiękowe. Śledczy ustalili, że mężczyzna wszedł na tory w chwili, gdy pociąg miał go ominąć. Wtedy doszło do śmiertelnego potrącenia.  Policjanci proszą o pomoc w ustaleniu tożsamości ofiary. – Dopiero badania DNA określą, kim był mężczyzna, bo dotychczas nie wpłynęło zgłoszenie o zaginięciu nikogo, do kogo pasuje rysopis – podkreśla prokurator.

Z uwagi na zmasakrowane zwłoki policjanci ustalili jedynie szczątkowy rysopis ofiary. W chwili wypadku mężczyzna ubrany był w niebieskie spodnie dżinsowe, pomarańczową koszulkę oraz charakterystyczne obuwie koloru jasnobeżowego z czerwoną wszywką i wytłoczonym na kostce symbolem śmierci.

buty

REKLAMA

REKLAMA