Kobieta mogła zginąć przez „wielką dziurę”

Zabójcza, ale nie piękność, tylko dziura w centrum Otwocka straszy od wielu lat. W ubiegłym tygodniu jej pierwszą ofiarą mogła paść kobieta, która w ostatniej chwili uciekła przed walącym się na nią metalowym ogrodzeniem. Płot zabezpieczający budowę niedokończonej galerii runął na chodnik. Jak długo jeszcze śmiertelna pułapka będzie czyhać na życie mieszkańców?
Metalowe ogrodzenie przez cały dzień leżało na chodniku utrudniając życie pieszym

Metalowe ogrodzenie przez cały dzień leżało na chodniku utrudniając życie pieszym

Po ubiegłotygodniowych wichurach i burzach ogrodzenie wokół tzw. „wielkiej dziury“ przewróciło się na chodnik od strony ul. Andriollego, w pobliżu postoju taksówek, uniemożliwiając przejście. Odsłoniła się tym samym niedokończona budowa, a konkretnie dwupoziomowy podziemny parking, gdzie istnieje zagrożenie osunięcia się gruntu do głębokiego wykopu.

Straż bezsilna
Urząd miasta z samego rana, w poniedziałek, 20 lipca zawiadomił o zajściu właściciela terenu Zbigniewa Baranowskiego. Mimo zapewnień, że jakaś ekipa przyjedzie i naprawi ogrodzenie tak się nie stało. Na miejscu po telefonach taksówkarzy, dwukrotnie interweniowała straż miejska, aby zabezpieczyć ogrodzenie.

– Przyjechali, postawili płot i odjechali. Chwilę potem przechodziła kobieta, wiatr powiał i widzę, jak płot się na nią wali. W ostatniej chwili zdążyła uciec. Byłem już tym wszystkim bardzo poirytowany i zadzwoniłem ponownie do straży miejskiej. Usłyszałem, że to nie jest ich sprawa. Nas nie obchodzi,  czyje to jest, tu cudem nie doszło do wypadku! – bulwersuje się taksówkarz. – Przyjechali jednak, zrobili zdjęcie, popatrzyli i powiedzieli, że chyba lepiej będzie, jak to ogrodzenie będzie leżeć. No tak, wtedy niebezpieczeństwo jest mniejsze, bo przynajmniej na nikogo się nie przewróci… – dodaje mężczyzna.

Policja powiadomiona
O godz. 16.00 metalowe ogrodzenie nadal utrudniało przejście chodnikiem w centrum Otwocka przy
ul. Andriollego. Nikt nie zabezpieczył terenu choćby taśmami, i nie wyłączył go z użytkowania. Można było swobodnie wejść na teren budowy niedokończonej galerii. Zagrożeniem był ok. dziewięciometrowy rów tuż przy chodniku. Gdyby ktoś jechał rowerem i się przewrócił, mógłby tam wpaść.
Dopiero o godz. 18.00, na zlecenie urzędu miasta, pracownicy firmy Tomiraf zabezpieczyli chodnik i wejście do „dziury”. Na miejsce przyjechali też radni, m.in. przewodniczący komisji spraw społecznych, zdrowia i porządku publicznego Marcin Kraśniewski, który o całym zajściu powiadomił policję. – Zgłosiłem sprawę na policję, bo to ogrodzenie zagraża bezpieczeństwu przechodniów. Wykonawca nie przestrzega przepisów budowlanych. Plac budowy nie jest zabezpieczony – powiedział w rozmowie z „Linią” Marcin Kraśniewski.

Radni niebezradni
W trakcie poniedziałkowej interwencji związanej z zabezpieczeniem uszkodzonego ogrodzenia okazało się, że w złym stanie są oszalowania wykopu o głębokości ok. dziewięciu metrów na terenie niedokończonej budowy galerii. Deski są zbutwiałe, nadmiernie obciążone gruntem, co grozi osunięciem. Konieczna jest pilna kontrola. Nie czekając, aż dojdzie do jakiegoś nieszczęścia czy wypadku, radni złożyli też zawiadomienie do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego (PINB) w Otwocku. „W związku z uzasadnioną obawą wystąpienia zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców Otwocka poruszających się ciągami komunikacyjnymi w ul. Andriollego oraz Powstańców Warszawy, proszę o przeprowadzenie kontroli zabezpieczenia wykopu szerokoprzestrzennego” – czytamy w piśmie z 22 lipca przewodniczącego rady miasta Jarosława Margielskiego do PINB-u. Prosi w nim też inspektora o wykonanie kontroli stanu technicznego ogrodzenia, które w czasie porywów wiatru wielokrotnie ulegało uszkodzeniu i powodowało zagrożenie dla pieszych.

Urząd ponagla
Być może te kroki przyniosą w końcu jakiś efekt. Urząd miasta już w kwietniu br. wystąpił do PINB-u, żeby ten nakazał właścicielowi wymienić ogrodzenie, bo zagraża bezpieczeństwu, i w takim stanie być nie może. Mamy koniec lipca i nic się nie zmieniło, poza tym, że trwa postępowanie.

– Zostało wszczęte postępowanie, firma Dorex została wezwana. Pisaliśmy ponaglenia do nadzoru budowlanego, bo to ogrodzenie zagraża bezpieczeństwu, belki są spróchniałe – mówi Marzena Połosak, naczelnik wydziału gospodarki gruntami, rolnictwa, leśnictwa i ochrony środowiska w urzędzie miasta. Z informacji od urzędników wiemy, że pan Baranowski ciągle obiecuje, że naprawi ogrodzenie.

REKLAMA

REKLAMA