Krwawy finał zabawy nad wodą

To miało być miłe popołudnie spędzone nad Świdrem. Wyprawa 9-letniej Patrycji i jej przyjaciół zakończyła się jednak dla dziewczynki horrorem. – Wziąłem ją na ręce i wyniosłem na brzeg. Aż nogi się pode mną ugięły, kiedy zobaczyłem, jak z jej stopy leje się krew – wspomina z trwogą Zbigniew Kielak, który razem z dziećmi był nad wodą. Patrycja trafiła do szpitala w Warszawie, gdzie przeszła skomplikowaną operację. Czeka ją jeszcze jeden poważny zabieg, a także rehabilitacja
Przyjaciele Patrycji nie zostawili jej w potrzebie. Codziennie ją odwiedzają i dbają o to, by się nie nudziła
Przyjaciele Patrycji nie zostawili jej w potrzebie. Codziennie ją odwiedzają i dbają o to, by się nie nudziła

We wtorek, 4 sierpnia żar lał się z nieba. Dla 9-letniej Patrycji i jej przyjaciół to był idealny wakacyjny dzień, na spędzenie popołudnia nad wodą. W Woli Karczewskiej (gm. Wiązowna)  na co dzień niewiele się dzieje. Dlatego grupa przyjaciół nie mogła się doczekać wyprawy nad Świder. W tym rejonie rzeka nie jest aż tak płytka jak w okolicach Otwocka i Józefowa. Nurt jest bardziej wartki, a brzegi są strome. – Nie mamy tu plaży ze złotym piaskiem, ale w taki upał trudno zatrzymać dzieciaki w domu. Nudziły się, więc zabrałem je nad wodę – mówi 64-letni Zbigniew Kielak, mieszkaniec Woli Karczewskiej. Pan Zbigniew przygotował kapoki i ponton. Powiadomił rodziców i wszyscy pojechali nad rzekę. Opiekunowie rozsiedli się na kocu na trawie, a dzieci bawiły się w wodzie i pływały na pontonie z panem Zbigniewem.

Tego dnia wielu plażowiczów wybrało wypoczynek na dzikiej plaży w Woli Karczewskiej, która od lat cieszy się dużym zainteresowaniem. Przyjeżdżają tu nie tylko mieszkańcy Wiązowny i Otwocka, ale też plażowicze z Warszawy i okolic Garwolina.

Paraliżujący ból
Około godz. 17 Patrycja wesoło bawiła się z przyjaciółmi w wodzie .

– Chlapałam się blisko brzegu, kiedy w pewnej chwili poczułam w lewej stopie ból. Był przeszywający aż do kości, strasznie mnie bolało – wspomina ze łzami w oczach 9-letnia Patrycja. – Zacisnęłam zęby, bo nie chciałam płakać, ale ból był paraliżujący. Łzy same napłynęły mi do oczu. Strasznie się przestraszyłam, bo nagle woda wokół mnie zrobiła się czerwona. Nie mogłam zrobić kroku. Nie byłam w stanie nawet krzyknąć do mamy, która była na brzegu. Połykając łzy z bólu, poprosiłam koleżankę Izę, aby  zawołała mamę i pana Zbigniewa – wspomina z trwogą Patrycja. Pani Barbara, mama dziewczynki, omal nie zemdlała, kiedy zobaczyła czerwoną wodę wokół swojej córki.

– Wiedziałam, że stało się coś okropnego. Moja córcia była blada i bardzo cierpiała, aż serce się krajało – mówi mama 9-latki. – Nie mogłam jej ulżyć w cierpieniu. Najgorsze w tym wszystkim było to, że wokół niej znajdowało się wielu plażowiczów i nikt jej nie pomógł, nikt nie zwrócił uwagi na to, że mojej córeczce stało się coś okropnego – mówi z żalem pani Barbara. 64-letni pan Zbigniew od razu ruszył dziewczynce na ratunek. Zeskoczył ze stromej skarpy i podbiegł do rannej Patrycji, która z trudem próbowała wyjść na brzeg. Mężczyzna wziął ją na ręce. – Nogi się pode mną ugięły, kiedy zobaczyłem, jak z jej stopy leje się krew – wspomina pan Zbigniew. – Jej paluszki bezwiednie zwisały na skórze. Myślałem, że ma odciętą część stopy. Bałem się, że może się wykrwawić. Chyba Anioł Stróż pomógł mi wejść z nią na rękach po stromej skarpie, gdzie na brzegu czekała już jej przerażona mama – dodaje.

– Okryłam ranę ręcznikiem. Po chwili przyjechał zięć pana Zbigniewa i zabrał nas do szpitala – relacjonuje pani Barbara.

Przecięte ścięgna
W otwockim szpitalu nie było chirurga, który mógłby opatrzyć ranę. Patrycja z mamą musiały pojechać do szpitala dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie. Tam okazało się, że obrażenia są bardzo poważne. Patrycja miała całkowicie przecięte ścięgna w okolicy dużego palca u stopy. Dziewczynka przeszła skomplikowaną operację, podczas której lekarze podwiązali większość tkanek i założyli gips. Jednak za kilkanaście dni Patrycję czeka kolejny zabieg, a także rehabilitacja. – Lekarze ostrzegali, że córka może w przyszłości tracić równowagę i mieć kłopoty z chodzeniem. Stwierdzili, że Patrycja musiała rozciąć stopę na szkle lub krawędzi jakiegoś metalowego przedmiotu – mówi pani Barbara.

– Patrycja jest bardzo młoda i jej organizm na pewno poradzi sobie z regeneracją tkanek. Mam nadzieję, że rana szybko się zagoi, że kiedyś będzie biegała w szpilkach – dodaje półżartem mama dziewczynki. Patrycja jest już w domu. Pod troskliwą opieką rodziny wraca do zdrowia. – Już mnie aż tak nie boli stopa – zapewnia z uśmiechem 9-latka, którą codziennie odwiedzają przyjaciele. Jej koledzy i koleżanki podpisali się na gipsie kolorowymi flamastrami. Dbają o to, aby dziewczynka się nie nudziła.

Niebezpieczna dzika plaża
Ta historia mogła się skończyć tragicznie. Zapytaliśmy innych rodziców, którzy często przychodzą na dziką plażę w Woli Karczewskiej, o to, czy nie boją się puszczać dzieci do wody. – Nie mam co zrobić z dzieciakami w takie upały. Nudzą się i od rana wołają, że chcą nad wodę. Plaża Miejska w Otwocku i Józefowie jest dla nas za daleko, nie mamy jak tam dojechać – tłumaczy mama 10-letniego Kacpra i 4-letniej Zosi.

Dzika plaża wygląda na zaniedbaną. Na brzegu są rozbite szkła i śmieci. Woda w rzece jest mętna, a dno muliste. Plażowiczom to jednak nie przeszkadza. – To jedno z najpopularniejszych miejsc, do którego przyjeżdża wiele rodzin z dziećmi na wodny relaks – tłumaczą Elżbieta i Paweł Domańscy, mieszkańcy Woli Karczewskiej. – Łąka, na której wiele osób zrobiło sobie plażę, jest własnością prywatną. Jej właściciel nie może jej jednak ogrodzić, bo ten teren położony jest na obszarze rezerwatu. To jakiś absurd. Nie można postawić płotu, ale śmiecić i wjeżdżać tu samochodem to już można. – komentuje pan Paweł.

Nie wrzucaj butelek do rzeki
Właściciel działki wiele razy sprzątał łąkę. Pomagali mu w tym nawet kajakarze. Na drodze prowadzącej na łąkę postawił także szlaban, który zamknął na kłódkę. – To nic nie dało. Plażowicze zniszczyli przeszkodę i nadal tu wjeżdżają samochodami – tłumaczy pani Elżbieta. Pan Zbigniew dodaje: – Co wieczór odbywają się tu imprezy, po których zostaje mnóstwo śmieci i rozbitych butelek. Niektórzy nawet przyjeżdżają tu, żeby strzelać do butelek lub puszek z wiatrówki. Potem wszystko ląduje w wodzie. Nic dziwnego, że Patrycja przypłaciła zdrowiem za czyjąś głupotę – podkreśla pan Zbigniew.

Mieszkańcy Woli Karczewskiej tłumaczą, że taka plaża w okolicy bardzo by się przydała. – Władze gminy powinny pomyśleć o miejscu do wypoczynku nad wodą, tak jak to jest w Otwocku i Józefowie – mówią mieszkańcy.
Pan Zbigniew dodaje: – Nie chodzi o to, aby zabraniać robić imprez nad wodą, ale apeluję do wszystkich, aby nie zostawiać śmieci i nie wrzucać puszek czy butelek do rzeki! Dziś rozbijesz ją o kamienie, a kolejnego dnia na takim szkle przetniesz sobie tętnicę i wykrwawisz się na śmierć! – ostrzega pan Zbigniew.

  • artur says:

    Taką mamy rzeczywistość, jedyna rada to wchodzić do wody w obuwiu wodnym lub w obuwiu typu trampki i ja tak robię,odpukać do dzisiaj nie miałem rozciętej stopy……

One thought on “Krwawy finał zabawy nad wodą”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

REKLAMA

REKLAMA