Lanie wody

W tych upalnych dniach każdy marzy tylko o wodzie. Ciekaw jestem, czy wiecie, ile jest jej na świecie. Żeby się nie męczyć i szukać po wikipediach, od razu wam odpowiem: bardzo dużo, bo pokrywa ponad 70% naszej planety. Kłopot w tym, że 97% stanowi woda słona, a to nie wszystko, bo jeszcze dochodzi 2% lodu i śniegu. Na słodką wodę zostaje 1%!  I teraz ponad sześć miliardów ludzi używa jej nie tylko do picia, ale i do nawadnia pola, zużywa w przemyśle m.in. 10 litrów na produkcję kartki papieru, 2400 litrów na jednego hamburgera, 4000 litrów na bawełnianą koszulkę…

woda

W ten sposób zostaje nam bardzo mało wody słodkiej. W dodatku jej zasoby są nierównomiernie rozłożone. Nawielkich obszarach Syberii, Alaski, Amazonii czy Konga nie ma problemu. Tyle że ludzi tam tyle co kot napłakał. Na wielkich obszarach Azji i Afryki jest wielki problem, bo ludzi tam mnóstwo, a z kolei wody… co kot napłakał. Woda, którą odkręcamy z kranu, już jest surowcem strategicznym, który powoduje wojny, wypędza ludzi na tułaczkę, zmienia całkowicie oblicze tej Ziemi. Naukowcy biją na alarm, przestrzegając, że jeśli się nie opamiętamy w szastaniu wodą, wyschniemy na wiór.

 W Polsce wydaje się, że nie mamy czym się martwić. Jest Wisła, Odra, Dunajce, Notecie i Jeziora Mazurskie. To jednak złuda, bo już dziś przypada u nas jedynie 1700 m3 wody na osobę, co stawia nas w rzędzie najuboższych w wodę krajów Europy (średnia – 5100 m3) Melioracje, osuszanie bagien, wycinanie lasów powodują, że wody mamy mniej niż w Egipcie. Niewiarygodne? Ale prawdziwe. Dokłada się aura: zeszłoroczna jesień sucha, zima bezśnieżna, wiosna sucha, lato – jakie jest, widać, a raczej czuć. Dlaczego to wszystko piszę? Przecież nie po to, by uświadamiać konieczność oszczędzania wody, bo większość z nas ma założone liczniki i za każdą kroplę zapłaci. Woda to skarb większy od złota.

Aliści, jak mawiał pewien słynny felietonista, nie wpadajmy w przesadyzm. I tu namawiam do używania wody zaoszczędzonej na podlewaniu kwiatków w ogródku, klombów na osiedlach, swoich kochanych aut, polewaniu asfaltu itd. na cele, nazwijmy to, publiczne. Na przykład na urządzenie kurtyny wodnej w mieście. W chwili, gdy piszę te słowa, za oknem są 33oC, a ma być jeszcze goręcej. Nasze otwockie, karczewskie, wiązowskie, celestynowskie dzieci, które zostały na wakacje w domu, nie mają nawet takiej radochy, żeby pobiegać przy fontannach.

A i starsi też by się skusili. Taki np. Józefów ( o, znowu Józefów!) Urządzając skwer przed Domem Kultury, od razu zaplanował wodną atrakcję. I ładne to to, i użyteczne. Drugą rzeczą, wymagającą znacznie skromniejszych wysiłków i nie tak widowiskową, ale wielce potrzebną, jest poustawianie w kilku miejscach miasta i wsi, naczyń z wodą, by napoić psy, koty, ptaki i inne stworzenia Boże, które w te upały przemierzają kilometry w poszukiwaniu czegoś mokrego. Ciekaw jestem, czy organizacje ochrony zwierząt to robią albo czy zwróciły się do kogoś z takim wnioskiem.  A czy ktoś pomyślał, żeby umożliwić napicie się wody za darmo, w sklepach, bogatych marketach (piękne słowo!), na bazarze, dworcu PKP i w innych miejscach publicznych? Myślicie, że nie ma ludzi, których nie stać na kupienie butelki za 1,50 zł? Owszem są. Są też i tacy, dla których dostęp do publicznej wody jest JEDYNĄ możliwością pobieżnego choćby umycia się po potwornym skwarze. Takiej wody nie ma co żałować. Ktoś, kto nie poda nam szklanki wody, sam na nią nie zasługuje.

Podobny artykuł

Lanie wody

REKLAMA

REKLAMA