Sikora wyleciała ze szpitala

Założenie działalności gospodarczej kosztowało Annę Sikorę utratę stanowiska prezesa w Powiatowym Centrum Zdrowia w Otwocku. Od 12 sierpnia jej miejsce zajęła Joanna Pawlak, dotychczasowa dyrektor medyczna w szpitalu,  z zawodu pielęgniarka.
Andrzej Mazek z rady nadzorczej i nowa prezes  Joanna Pawlak (pierwsi z lewej) na spotkaniu z pracownikami szpitala, które odbyło się 13 sierpnia
Andrzej Mazek z rady nadzorczej i nowa prezes Joanna Pawlak (pierwsi z lewej) na spotkaniu z pracownikami szpitala, które odbyło się 13 sierpnia

Decyzja o losie Anny Sikory zapadła w ubiegłym tygodniu, 12 sierpnia, na posiedzeniu Rady Nadzorczej PCZ. Oficjalnie informacja wyszła na jaw następnego dnia, kiedy to Andrzej Mazek w obecności nowej prezes poinformował o tym fakcie załogę szpitala. – Pani Anna Sikora złamała zapisy kontraktu, ponieważ zawiązała działalność gospodarczą do obsługi swojej pensji, i to spowodowało jej odwołanie. Nastąpiło to 12 sierpnia. Tego samego dnia nową prezes została Joanna Pawlak, dotychczasowa dyrektor do spraw medycznych. Uważam, że nic się nie powinno zmienić oprócz osoby zarządzającej. Ufam, że będzie dobrze, proszę pracować bez żadnych obaw – zwrócił się do lekarzy i pielęgniarek Andrzej Mazek, członek rady nadzorczej. Na nasze pytanie, dlaczego decyzja odnośnie do Anny Sikory zapadła właśnie teraz, nie chciał odpowiedzieć.- Nic pani nie powiem, jestem tylko członkiem rady nadzorczej – odpowiedział krótko Mazek.
Kilka słów do pracowników szpitala usłyszeliśmy też od nowej szefowej spółki.

– Sytuacja zmieniła się dynamicznie, ale mam nadzieję, że wspólnie idziemy do przodu. Wiemy, jakie mamy cele. Ze swojej strony mogę zapewnić państwa, że dołożę wszelkich starań, żeby państwa emocje i niepokoje były jak najbardziej wyciszone. Nic się na ten moment nie zmieni, pracujemy tak, jak pracowaliśmy. O wszystkich zmianach będziemy państwa na bieżąco informować. Proszę wszystkich o wsparcie i pomoc, mam nadzieję, że małymi krokami będziemy iść do przodu – mówiła do załogi szpitala Joanna Pawlak.

Pracownicy dopytywali, co będzie z dyrektorem Marcinem Ozdarskim, który, jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, nie cieszy się dobrą opinią wśród pracowników PCZ. –  Decyzja w kwestii pana dyrektora jest w moich kompetencjach, do tej pory nic się nie zmienia. Nie zostają podjęte żadne decyzje, zwłaszcza niepopularne. Pracujemy w tym składzie, w jakim jesteśmy – poinformowała nowa pani prezes. Marcin Ozdarski w rozmowie telefonicznej z „Linią” 14 sierpnia potwierdził te informacje. – Nie wiem nic o planach zwolnienia mnie. Zamierzam normalnie przyjść do pracy w poniedziałek – zapowiedział dyrektor medyczny i dodał:

– Jeśli będzie mi dane kontynuowanie zmian w szpitalu, to rozważę możliwość pozostania tutaj, natomiast jeśli mam tylko administrować szpitalem, czego niektóre gremia oczekują, to nie zamierzam dalej tu tkwić. Przyjście do Otwocka było dla mnie wyzwaniem, ale rozpoczynając tu pracę, nigdy nie zamierzałem tylko administrować szpitalem, ale podejmować przemyślane decyzje, które mają poprawić sytuację finansową spółki. Skoro ten szpital przez lata się nie bilansował, to jakaś przyczyna tego była – mówi dyrektor Ozdarski.

Na spotkaniu w PCZ nie był obecny nikt z zarządu powiatu, czyli zgromadzenia wspólników spółki.

Jak ustaliliśmy, starosta Mirosław Pszonka cały poprzedni tydzień przebywał na urlopie, a wicestarosty Pawła Rupniewskiego, któremu bezpośrednio podlega szpital, po prostu nie było. Nie udało nam się z nim skontaktować tego dnia telefonicznie, a w piątek, 14 sierpnia, jak się dowiedzieliśmy w starostwie, wziął wolne. Chcieliśmy go zapytać, dlaczego decyzja o odwołaniu Anny Sikory ze stanowiska prezesa zapadła dopiero dwa miesiące od momentu, kiedy pojawiły się informacje, że złamała zapisy kontraktu. Przypomnijmy, że Anna Sikora była prezesem PCZ od 23 marca br., a 1 kwietnia rozpoczęła działalność gospodarczą, czego zgodnie z prawem nie może robić prezes spółki.

Jak swój błąd tłumaczy Anna Sikora? – Mam opinię prawną na ten temat, że deklaracja założenia działalności nie jest tożsama z prowadzeniem działalności gospodarczej. Ale okazało się, że to zbyt mało dla rady nadzorczej. Nigdy nie wystawiłam żadnej faktury, nie odliczyłam żadnych pieniędzy z niczego, to była tylko deklaracja. Zrobiłam to tylko dlatego, żeby nie obciążać szpitala zbędnymi kosztami ZUS, płaciłam je sama – dokładnie 3100 zł. Jestem zaskoczona tą decyzją, ale rozumiem że rada nadzorcza dba o dobro szpitala. Ja tutaj niczego złego nie zrobiłam, w związku z tym przerywanie tego teraz jest dyskusyjne. Nie wiemy, co będzie dalej, mieliśmy jakieś plany. Kibicuję nowej pani prezes. Wierzę, że będzie w stanie dalej pozyskać pieniądze z funduszy unijnych, co ja rozpoczęłam. Cieszę się, że udało mi się jeszcze podpisać 12 sierpnia obligacje, które będą najpóźniej w poniedziałek na koncie szpitala – mówi Anna Sikora. Co zamierza dalej robić? – Mam propozycje pracy, które do tej pory odrzucałam. Do sejmu na pewno nie będę startować – zdradza była już prezes PCZ . A do senatu? – O tym poinformuję – mówi tajemniczo.

 

  • Komentarze:
    Te gorące wieści ze szpitala do wielu osób dotarły wtedy, gdy były one na urlopie. Mimo to udało nam się skontaktować z niektórymi radnymi i poprosić o komentarz w tej sprawie.

  • Radny Krzysztof Szczegielniak
    Przewodniczący rady powiatu miesiąc temu wystosował do zarządu powiatu pismo z wnioskiem o sprawdzenie, czy pani prezes złamała prawo. I była to jedyna korespondencja Pana Grajdy z radnymi. Nie wiemy, czy otrzymał odpowiedź i nam jej nie przekazał, czy, tak jak my, wciąż na nią czeka. Zastanawiamy się także, dlaczego przez miesiąc nastąpiło takie spowolnienie w wyjaśnieniu tej sprawy. Zarządowi na sprawdzenie stanu faktycznego powinno wystarczyć kilka godzin, a nie cały miesiąc. Próbuję wierzyć w to, że zarząd powiatu nic o tym nie wiedział. Ale nie jest to łatwe, skoro tak długo trwało wyjaśnianie tej sprawy. Jestem zaskoczony przede wszystkim tym, że pani prezes złamała prawo. Ale zaskoczyło mnie również to, że Rada Nadzorcza PCZ nie zareagowała przez te kilka miesięcy. Albo nie chcieli reagować, albo nie wiedzieli, a to jeszcze gorsze, bo świadczyłoby to o braku nadzoru nad zarządem spółki. W mojej ocenie rada nadzorcza powinna podać się do dymisji lub powinna zostać odwołana. Tak samo do dymisji powinien podać się jeżeli nie cały zarząd powiatu, to przynajmniej wicestarosta odpowiedzialny za nadzór nad szpitalem. Najgorsze jest jednak to, że na tych wszystkich zawirowaniach cierpi szpital i jego pracownicy.
  • Przewodniczący Rady Powiatu Dariusz Grajda
    Czy miesiąc na podjęcie decyzji to długo czy krótko? Pewnie można było szybciej, pytanie tylko, czy rada nadzorcza mogła zebrać się wcześniej, bo jest okres urlopowy. Już wcześniej wystosowałem pismo do zarządu powiatu, które  wszystkim radnym, bo sytuacja nie była jednoznaczna. Dlatego poprosiłem o podjęcie właściwych czynności i sprawdzenie zaistniałych okoliczności (chodzi o prowadzenie działalności gospodarczej przez prezes Annę Sikorę – przyp. red.). W mojej ocenie właściciel powinien podjąć stosowne kroki. Dla szpitala nie jest to dobra sytuacja, bo najgorsze są częste zmiany, ale prawo jest prawem i niestety jego naruszenie nastąpiło.
  • Radna Bogumiła Więckowska, byłY starosta
    Sprawdziłam w rejestrze działalności gospodarczej i rzeczywiście prezes Anna Sikora od 1 kwietnia zawiązała działalność gospodarczą. Nie chciało mi się w to wierzyć. Nic nie robiłam, bo uznałam, że skoro zarządzający szpitalem o tym wiedzą, to jakieś kroki podejmą, ale musieliśmy czekać na nie do 12 sierpnia. Jak można tak długo to tolerować?! Rada nadzorcza powinna się wcześniej zebrać i podjąć stosowne kroki. A jeśli w tym momencie, mając taką wiedzę, idzie się na urlop, to znaczy, że nie ma nadzoru właścicielskiego. Będziemy żądać wyjaśnień dotyczących tego, dlaczego tak długo to trwało. Dlaczego tak długo dojrzewał do tej decyzji właściciel czyli zgromadzenie wspólników, musiały w grę wejść dodatkowe negatywne sytuacje, które zdecydowały o tym, że z dnia na dzień zapadła taka decyzja.

REKLAMA

REKLAMA