Wróciłem i domu nie było

Trzy i pół roku pan Sławek mieszkał na ulicy. Jego domem były trawniki, parki, osiedlowe ławki, zimą klatki schodowe. Teraz trafił do ośrodka pomocy w Halinowie.
Ostatnie tygodnie pan Sławek koczował na trawniku na terenie  szpitala przy ul. Batorego w Otwocku
Ostatnie tygodnie pan Sławek koczował na trawniku na terenie szpitala przy ul. Batorego w Otwocku

Na forum Wirtualnego Sejmiku Otwockiego na Facebooku pisała dramatycznie internautka: „Bezdomny w Otwocku przed szpitalem: od trzech tygodni na terenie otwockiego szpitala przy ul. Batorego koczuje bezdomny. Podobno jest chory na cukrzycę. Ludzie donoszą mu wodę i jedzenie, po rozmowie z nim wiem, że nie ma się gdzie podziać […]. Mama dzwoniła do MOPS w Otwocku, powiedzieli, że człowiek jest z Józefowa, zadzwoniła do Józefowa, mówią, że to nie ich sprawa, bo to teren Otwocka. Czy ktoś wie, co można zrobić, aby człowiekowi jakoś pomoc?”.

Sprawa wywołała dyskusję i zainteresowała Annę Masik, radną z Józefowa, która z kolei przekazała sprawę do Otwocka. Tu zajął się nią radny Marcin Kraśniewski, przewodniczący komisji spraw społecznych, zdrowia i porządku publicznego.

– Udało nam się porozumieć z Józefowem, w którym przez lata mieszkał pan Sławek, choć teraz – o ile wiem – nie jest tam zameldowany. Straż miejska przewiozła go do tamtejszego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i stamtąd trafi na ul. Skaryszewską. Władze Józefowa zobowiązały się ponieść koszty jego pobytu, za co jesteśmy bardzo wdzięczni – podkreśla Marcin Kraśniewski.

Na terenie Otwocka pan Sławek tułał się od dość dawna. Był znany straży miejskiej, choć wszelkie próby pomocy – jak zaznaczają strażnicy uczestniczący w przetransportowaniu bezdomnego do Józefowa – stanowczo odrzucał.

– Ja jestem nieprzystosowany do takiej sytuacji. Nigdy nie potrzebowałem pomocy i trudno mi ją przyjąć. Jestem inżynierem, ale życie tak jakoś się potoczyło – opowiada pan Sławek. – Mieszkaliśmy z bratem, ale gdy na pół roku trafiłem do szpitala, gdzie leczyłem gruźlicę, brat sprzedał dom i się wyprowadził. Gdy wróciłem, domu nie było. To wydarzyło się trzy i pół roku temu, i od tego czasu nie mam gdzie się podziać. Korzystałem oczywiście z noclegowni, ale tam nie można przebywać za dnia, a ja mam problemy z chodzeniem. To nie dla mnie, już wolę ulicę.

– Formalnie pomóc powinien MOPS w Otwocku, ale ponieważ Józefów był ostatnim miejscem zameldowania pana Sławomira, uznaliśmy, że weźmiemy to na siebie, bo człowiek jest najważniejszy – zaznacza Elżbieta Turek, kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. – Ostatecznie został przewieziony do ośrodka prowadzonego przez Stowarzyszenie Pomocna Dłoń w Halinowie. Otrzyma tam pomoc medyczną, umyje się, wyśpi, naje. Jego organizm jest wycieńczony i musi odzyskać siły. Może tam mieszkać bez ograniczeń, na pewno przez jesień i zimę. Miejmy nadzieję, że wróci jeszcze do normalnego życia i stanie na nogi – mówi Elżbieta Turek.

REKLAMA

REKLAMA