Dzień, w którym pękło niebo

19 sierpnia 1942 roku to jedna z najważniejszych i najtragiczniejszych zarazem dat w dziejach Otwocka. Tego dnia zlikwidowano getto, a około ośmiu tysięcy żydowskich mieszkańców miasta zostało wywiezionych do Treblinki. Pozostałych w większości rozstrzelano. Ich los wspominamy co roku, od 14 już lat, podczas marszów pamięci.
Środowy marsz był okazją do zadumy i refleksji...
Środowy marsz był okazją do zadumy i refleksji…

Powiedział Pan, powiedział Pan:
„Daję Wam ogień, podajcie sobie ręce
I żyjcie w zgodzie,
Żyjcie w zgodzie z ptakami.
Niech płoną serca i oczy Wasze niech
Nigdy nie znają łez. Nie znają łez”.

Odszedł, a ciało swe pogodził z ptakiem.
I wiecznym cierpieniem
I była miłość i była zgoda,
Każdy był wolny, wolny był każdy ptak.

Pewnego dnia, pewnego dnia pękło niebo
I lunął straszny deszcz.
Wtedy krzyknął ktoś
I chłód ogarnął wszystkie serca,
A w oczach pojawił się strach.
Ludzie podali sobie noże zamiast rąk
I upiekli ptaki!

Ten przejmujący metaforyczny tekst Ryszarda Riedla ze słynnej pieśni „Dzień, w którym pękło niebo” grupy Dżem, niezwykle trafnie oddaje naturę człowieka, który – choć stworzony ponoć na podobieństwo boskie – nie potrafi powstrzymać swych prymitywnych instynktów i czyni wciąż zło, czasem niewyobrażalne, potworne, jak choćby nazistowski Holocaust. Mówimy często, że to było nieludzkie, ale jest niestety odwrotnie. Ta zbrodnia jest arcyludzka.

Najsmutniejsze jest to, że nie potrafimy też uczyć się na błędach minionych pokoleń i wciąż, gdzieś na świecie są ludzie, którzy wolą „podawać sobie noże zamiast rąk”. Należy mieć jednak nadzieję, że ci, którzy co roku uczestniczą w otwockim marszu pamięci 19 sierpnia na kolejowej rampie, ci, którzy uczestniczą w spotkaniach, takich jak „Spacer po nie- istniejącym mieście”, śladami dawnego getta, nie tylko oddają hołd zamordowanym, ale też czerpią naukę, która może wyrazić się w prostych słowach: NIE ZABIJAJ, NIE CZYŃ DRUGIEMU, CO TOBIE NIEMIŁE, KOCHAJ BLIŹNIEGO SWEGO JAK SIEBIE SAMEGO.

W tym roku obchody, przygotowane tradycyjnie przez Społeczny Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich oraz Towarzystwo Przyjaciół Otwocka, były wyjątkowe. W marszu pamięci wzięła udział wiceambasador Izraela Ruth Cohen-Dar oraz dawni żydowscy mieszkańcy Otwocka: Marek Oren i Józef Nitzan (niegdyś nosił nazwisko Panicman). Ten drugi przyjechał z Izraela wraz z 14-osobową rodziną, która nie ukrywała ogromnego wrażenia, jakie wywarły na niej otwockie obchody. Dzieci i wnuki Józefa Nitzana odczytały nazwiska zamordowanych przed 73 laty członków swojej rodziny. Ta chwila chwytała za serce i wryła się w pamięć.

...natomiast sobotni spacer śladami dawnych mieszkańców getta – niecodzienną lekcją historii miasta
…natomiast sobotni spacer śladami dawnych mieszkańców getta – niecodzienną lekcją historii miasta

Dziś w ogóle coraz bardziej chcemy pamiętać. Chcemy wiedzieć, interesujemy się historią naszej małej ojczyzny. Nie uciekając od trosk dnia powszedniego, znajdujemy czas na poznawanie minionych dziejów, chcemy celebrować rocznice, uczestniczyć w spotkaniach odsłaniających karty przeszłości. Dowodzi tego choćby „Spacer po nieistniejącym mieście”, który odbył się trzy dni później, w sobotę, 22 sierpnia, towarzysząc obchodom rocznicy zagłady otwockiego getta. Uczestniczyło w nim około 200 osób, które dały się porwać Sebastianowi Rakowskiemu, kierownikowi Muzeum Ziemi Otwockiej i prezesowi Towarzystwa Przyjaciół Otwocka, w fascynującą podróż w czasie. Spacerując, zapuścili się w uliczki i skwery dawnego getta, które były świadkami tragedii, wsłuchali w losy jego mieszkańców, dotknęli wstrząsających historii konkretnych miejsc i ludzi.

Nie mogłem w tym roku być wśród uczestników marszu i spaceru, ale jestem pewien, że na koniec ludzie podali sobie ręce. I mocno je uścisnęli.