Wyciągnęli Luisa z rowu

Piękny wierzchowiec wpadł w poważne tarapaty! Ponaddwumetrowy Luis brykał po łące jak źrebak, aż wpadł do głębokiego rowu melioracyjnego. Biedak utknął w wodzie i błocie. Nie mógł się wydostać i żałośnie rżał. Nieszczęśnika ratowało z opresji 10 strażaków, którym pomógł traktor.
- To piękny i majestatyczny koń, który jeszcze niedawno przewozi na grzbiecie niejednego jeźdźca,  ale od kilku miesięcy ma problemy zdrowotne – tłumaczy Martyna Borudzka-Grądzka, opiekunka Luisa
– To piękny i majestatyczny koń, który jeszcze niedawno przewozi na grzbiecie niejednego jeźdźca, ale od kilku miesięcy ma problemy zdrowotne – tłumaczy Martyna Borudzka-Grądzka, opiekunka Luisa

Siwy Luis patrzy na świat z góry, i to dosłownie, bo ma ponad dwa metry wysokości. Jest w kwiecie wieku, ale mimo 13 lat lubi brykać po zielonych polanach jak źrebak. W sobotę, 5 września z zapałem biegał ze swoim stadem po wielkiej łące we wsi Człekówka w gminie Kołbiel. Szalał i tarzał się w trawie, dając upust swoim końskim pragnieniom. Tak się zatracił w zabawie, że wpadł do głębokiego rowu melioracyjnego.

Koń w pułapce
Luis przestraszył się, bo utknął w wodzie i grzęzawisku. Brzeg rowu był bardzo stromy. Rumak ze wszystkich sił próbował wydostać się z pułapki, ale z każdą minutą tracił siły. Żałośnie rżał, wzywając pomocy. Usłyszały go inne konie biegające po łące. Nerwowo rżały i biegały od rowu do domu, gdzie byli opiekunowie stada.

– Konie nas zaalarmowały, biegały jak oszalałe, jakby chciały nam coś pokazać. Od razu wiedziałam, że coś się stało – mówi Marta Jaroszewska, właścicielka stajni. – Pobiegłam na miejsce, do którego prowadziło stado. Okazało się, że Luis wpadł w poważne tarapaty. Bałam się, że stała mu się krzywda. Szybko tracił siły. Cały czas starał się wyjść z rowu, jednak każda próba  kończyła się fiaskiem. Luis nie mógł wydostać się z pułapki, bo ma chory kręgosłup. Gdyby był zdrowy, bez problemu wyszedłby stamtąd – podkreśla pani Marta.

Opiekunowie nie potrafili samodzielnie wyciągnąć Luisa, dlatego wezwali na pomoc strażaków. – Nietypowe zgłoszenie o koniu, który utknął w rowie, otrzymaliśmy w sobotę o godz. 18.45 – mówi bryg. Krzysztof Tuszowski z otwockiej straży pożarnej.

Do akcji wkroczyło 10 strażaków i... traktor
Do akcji wkroczyło 10 strażaków i… traktor

Kiedy ratownicy byli już w drodze, opiekunowie nie odstępowali Luisa na krok. Koń szybko stracił siły i bezradnie położył się w rowie, czekając na najgorsze. Pracownicy stajni uspokajali go, pilnowali, aby nie zachłysnął się wodą. Dookoła niego ułożyli słomiane bele, dzięki czemu koń nie zapadał się w grzęzawisku. Wtedy do akcji wkroczyło 10 strażaków i… traktor.

Znów bryka po łąkach
Luis miał szczęście, że tego dnia do stadniny przyjechał na kontrolną wizytę weterynarz. Dzięki temu akcja przebiegła szybko i sprawnie. Koń resztkami sił próbował się jeszcze wydostać z pułapki.
– Zestresowane zwierzę różnie reaguje, nawet jeśli człowiek chce mu pomóc, dlatego lekarz weterynarii podał mu środek usypiający – mówi st. asp. Maciej Łodygowski z otwockiej straży pożarnej. Dopiero wtedy pod brzuchem Luisa ratownicy przeciągnęli węże strażackie, które przymocowano do ciągnika. Traktor miał ładowacz czołowy (wykorzystywany m.in. do przenoszenia ciężkich bel słomy), dzięki któremu udało się podnieść konia i bezpiecznie ułożyć go na brzegu. – Tam zajęli się nim lekarz weterynarii i opiekunowie. Na szczęście skończyło się na strachu i kilku siniakach – mówi Marta Jaroszewska. Już po chwili rumak stał na czterech nogach. – Luis nie podziękował strażakom za pomoc, bo od razu pobiegł na łąkę objadać się trawą – dodaje półżartem pani Marta, która dziękuje ratownikom za udaną interwencję.

Luis szybko odzyskał energię i znów bryka po łąkach, ale okolice rowu omija szerokim łukiem.

REKLAMA

REKLAMA