Ukradł ciuchy warte majątek

Złodzieje nie wybrzydzają, cenią nie tylko biżuterię i pieniądze. Kradną również markowe ubrania. I to niekoniecznie od znanych projektantów czy z lepszych sieciówek, ale również… odzież ochronną dla robotników. Na taki łup połasił się 44-letni Sylwester K. Nie wiedział jednak, że ubrania miały chipy i niepowtarzalne numery identyfikacyjne. Otwoccy śledczy wytropili złodzieja aż na targach we Włocławku.

7-113761

Sylwestrowi K., mieszkańcowi gminy Wiązowna, zawsze było mało. Nie wystarczała mu dobra pensja, więc po cichu okradał firmę, w której pracował. Mężczyzna od czerwca do końca sierpnia kradł odzież ochronną, maty wejściowe i worki. Straty oszacowano na niemal 40 tys. zł.

Jakiś czas temu 44-latek zatrudnił się w Wiązownie w oddziale europejskiego lidera w branży usługowej związanej z tekstyliami. Firma wynajmuje i serwisuje wysokiej klasy odzież ochronną i roboczą, a także maty wejściowe i urządzenia higieniczne.

Pod koniec sierpnia pracownicy zauważyli, że z magazynów giną różne rzeczy. Wiele razy liczyli towar, ale zawsze czegoś brakowało. Dlatego szefowie zgłosili sprawę na policję. – Asortyment firmy nie jest w sprzedaży, lecz jest dostępny tylko w formie wynajmu. Dlatego podejrzewaliśmy, że kradzieży dokonał jeden z pracowników – wyjaśnia podinsp. Paweł Gniadek z Komendy Powiatowej w Otwocku.

Pracownicy szukali niepowtarzalnego towaru w całym kraju.

– Ubrania ochronne oferowane przez tę firmę posiadały zabezpieczenie w postaci chipów i niepowtarzalnych numerów identyfikacyjnych – tłumaczy podinsp. Gniadek. To była kwestia czasu, aż stróże prawa wytropią przestępcę i postawią go przed sądem. Wiedzieli, że złodziejowi nie uda się szybko sprzedać odzieży. Ale pracownik, który ją ukradł, nie miał pojęcia, że towar ma zabezpieczenia, i wystawił go do sprzedaży na branżowych targach we Włocławku. Pod koniec sierpnia pracownicy firmy zauważyli, że identyczne produkty przemysłowe, które zginęły z magazynu w Wiązownie, są oferowane do sprzedania właśnie podczas targów.

Stróże prawa byli już na tropie Sylwestra K., który próbował sprzedać kradzione rzeczy. – Policjanci odzyskali część utraconego asortymentu, m.in. maty wejściowe, worki i koszulki o łącznej wartości około 22 tys. zł – wylicza podinsp. Paweł Gniadek. Trop prowadził z targów we Włocławku do miejscowości Strzelce w powiecie kutnowskim. Tam policjanci weszli do domu Macieja T., gdzie znaleziono jeszcze część skradzionych rzeczy, m.in. maty wejściowe.

Jak po sznurku policjanci trafili do Sylwestra K., który został następnie aresztowany w swoim mieszkaniu.

– Potwierdziły się przypuszczenia. Okazało się, że 44-latek był pracownikiem firmy w Wiązownie. Mężczyzna został zatrzymany – mówi podinsp. Gniadek. Sylwester K. i Tomasz T. przyznali się do winy i dobrowolnie poddali się karze. Za kradzież i paserstwo grozi im teraz nawet pięć lat więzienia.

REKLAMA

REKLAMA