Słowa nanizane na nitkę

„dotykanie nieskończoności” (mała litera w tytule zgodnie z oryginałem) to debiutancki tomik poezji Joanny Kożan-Łazor. Ta emerytowana nauczycielka języka polskiego, o duszy nomada, często w swym życiu zmieniająca miejsce pobytu, zebrała wiersze z ostatnich 45 lat. To bardzo różne paciorki, ale pochodzące z jednego różańca.

fotki 002

Przy nadziei…
Moja synowa jest
w ciąży.
Rośnie w niej
mała dziewczynka.

Ja też jestem
w ciąży.
Rośnie we mnie
stare babsko.

Ma spore wymagania:
dieta, spacery, polegiwania.
Chciałabym z czasem zatrudnić
babysitter.
Ale czuję,
że jest za bardzo do mnie
przywiązana.

Pisała wiersze od lat. Z wewnętrznej potrzeby. – Każdy to robi, podczas dojrzewania to jest normalna fizjologia. Każdego stać na dzieło sztuki – podkreśla pani Joanna. Zaczęła pisać już jako dziecko, kiedy jeszcze mieszkała z rodzicami na wybrzeżu, gdzie trafili po ucieczce z Wilna w połowie lat 40. (Joanna urodziła się w podróży, więc mawia, że jest „jakby znikąd”). Potem wylądowała na drugim końcu Polski, w Krośnie, gdzie znów rzucił ich los. Wciąż pisała, także będąc już na studiach polonistycznych w Gdańsku. Wreszcie w Otwocku, w którym z przerwami mieszka od kilku dekad (w tzw. międzyczasie jej domem było jeszcze Legionowo). Wszystkie zapisane kartki i zeszyty trafiały jednak do szuflady. Były tylko jej.

– Moje życie często było rezygnacją z planów i marzeń. Nie miałam na nie czasu, bo była praca, dzieci i inne obowiązki. Próbowałam robić doktorat, ale też nie wyszło. Od ponad pięciu lat jestem na emeryturze i teraz wreszcie czas mam – mówi z uśmiechem Joanna Kożan-Łazor. Do swoich wierszy wróciłam z myślą o dzieciach. Kiedyś mocno inspirowały mnie słowa mojego trzyletniego wówczas syna. To, co mówił, było gotowymi tekstami poetyckimi. Drugi syn z kolei świetnie rysował. Mam te ich wierszyki i rysunki, postanowiłam więc wydać im tomik. Gdy się w tym temacie zanurzyłam, zmieniłam plan. Pomyślałam, że zacznę od swoich wierszy i zostawię im taki poetycki testament. Zaczęłam szperać w tym, co się zachowało, ale też pisać nowe rzeczy. Ostatnio wena mi się nasiliła, mam czas, mam dystans, mam bagaż doświadczeń, mam przede wszystkim więcej radości życia – to w pisaniu pomaga. Od strony technicznej pomógł mi Wojtek Mikołajewski, grafik z Otwocka, który pracuje w warszawskim wydawnictwie – dodaje.

Oswajanie
Dziś znowu przyszła do mnie
czarna i rozczochrana.
Wspięła się na kolana
i rozszlochała bezradnie.
Wtuliłam rozpacz w ramiona;
topniała w swoim smutku.
Łkała, wilgotny nosek wpychając pod lewe ramię.
Cichnącą brałam w dłonie,
ostrożnie stawiałam na klepkach podłogi.
A ona malutka znikała między tańczącymi
zajączkami.

Chwile radosne i smutne, nastroje pastelowe i nostalgiczne, łykane lekko okruchy szczęścia i twarde, trudne do przełknięcia gule rozpaczy – wszystkie te emocje możemy w wierszach Joanny Kożan-Łazor odnaleźć i oswoić, bo wszyscy przecież podobnie przeżywamy życie, które jest wieczną huśtawką.

– Światło tekstu powstaje wtedy, kiedy jest wybuch, a przed wybuchem musi być starcie, i ja to czasem w rodzinie mam. Piszę o wszystkich swoich stanach ciała i ducha, jest w tym odrobina ekshibicjonizmu, niewątpliwie, ale inaczej nie można tworzyć poezji. Nie preferuję tych dydaktycznych rymowanek o kwiatkach i motylkach, które dominują w amatorskiej twórczości wielu moich rówieśniczek – mówi poetka.

Rzeczywiście rymów w wierszach otwocczanki jest jak na lekarstwo, nie brakuje za to ironii, żartu, gry słów, prowokacji. Jak choćby w tym:

Świńska bajka
Ciepły tłusty prosiaczku
zaklęty w befsztyki,
kiełbasy
pasztety.
Różowy prosiaczku,
ze śmiesznie dyndającą sprężynką ogonka:
– pędziłeś zbyt szybko
– kwiczałeś zbyt głośno
A w twojej bajce zapomniano
o dobrej wróżce
i pocałunku królewicza.

„dotykanie nieskończoności” jest podróżą przez życie poetki. Bardzo różnorodną, w której natkniemy się na wyznania wiary, miłość duchową i cielesną, obserwacje świata, opowiastki o rzeczach zarówno fundamentalnych, jak i banalnych. Samo życie. Sięga ona też po rzadko spotykaną formę, jaką jest japońskie haiku:

Co rano –
bukiet smrodku
To Casus, mój pies.

Naprawdę warto po ten tomik sięgnąć, nawet jeśli na co dzień nie jest się „pożeraczem” poezji. Nakład jest niewielki, ledwie 50 egzemplarzy – wydanie poetka sfinansowała sama – część powędrowała do rodziny i przyjaciół, ale kilka egzemplarzy trafi do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Otwocku przy ul. Andriollego.

Tomik można również kupić w księgarnio-kawiarni „Niebo w mieście” przy ul. Bazarowej 1. Tam też, w najbliższy piątek, 18 września, o godz. 18.30, odbędzie się spotkanie z Joanną Kożan-Łazor, które polecamy zarówno odbiorcom poezji, jak i jej twórcom. Charakter spotkania jest bowiem otwarty, każdy może przyjść, posłuchać wierszy, przeczytać własne, podyskutować. Bohaterka wieczoru opowie też o tworzeniu haiku i filozofii związanej z tym bardzo specyficznym gatunkiem poetyckim.

Kontakt

05-400 OTWOCK, ul. Górna 9
tel./fax 22 710 12 10
tel. 22 710 0 999
e-mail: redakcja@linia.com.pl