Radni sparzyli się barszczem

Barszcz Sosnowskiego – śmiertelnie niebezpieczna roślina, której soki potrafią parzyć tak samo jak ogień, pojawiła się w gminie Karczew. Radni próbowali zobowiązać właścicieli działek, na których występuje chwast, do zwalczania go pod groźbą kary grzywny. Przed podjęciem takiej uchwały powstrzymała ich komisja ds. rolnictwa. Kto usunie parzący barszcz?
takaska
Karczewscy radni odrzucili kontrowersyjny projekt uchwały

Dwie złe wiadomości. W Kosumcach pojawiło się pierwsze ognisko barszczu Sosnowskiego, ale gmina nie może walczyć z rośliną, ponieważ znajduje się ona na terenie prywatnym. Parzący chwast rośnie na jednej z zaniedbanych działek – jej właściciel został o tym poinformowany. – Nie mogę na terenie prywatnym nic robić – tłumaczy burmistrz Karczewa Dariusz Łokietek.

Radni, wzorem samorządowców z gminy Regimin spod Ciechanowa, próbowali podjąć uchwałę,  w myśl której obciążeni byliby kosztami usunięcia chwastu właściciele działek, na których barszcz wyrósł. Nic z tego. Uchwałę storpedowała Komisja ds. Rolnictwa, Leśnictwa, Gospodarki Żywnościowej i Gospodarki Wodnej, która powołała się na precedens – Wojewoda Mazowiecki uznał uchwałę z Regimina za niezgodną z prawem.

– Ta uchwała powstawała, kiedy media alarmowały o śmiertelnym zatruciu w okolicach Częstochowy. W tym czasie do gminy wpłynęły liczne zgłoszenia informujące, że barszcz występuje na jej terenie. Nasza pracowniczka, pani Karolina Kasprzak, posiadająca stosowne wykształcenie i zajmująca się tymi sprawami, dokonała kilkunastu wizytacji i stwierdziła, że na terenie gminy występuje tylko jedno ognisko tego barszczu. Ta reakcja wywołała chęć przypomnienia mieszkańcom, że każdy na swojej działce jest odpowiedzialny za to, by zlikwidować niebezpieczną roślinę – tłumaczy Teresa Wyszyńska, naczelnik Wydziału Rozwoju Gospodarczego i Strategii.

Projekt uchwały miał więc zmusić właścicieli działek, by sami usunęli zagrożenie, pod karą grzywny. – Usuwanie barszczu nie odbywa się bez kosztów, trzeba się zaopatrzyć w środ-ki ochrony roślin. Jeśli nie będzie robił tego osobiście właściciel nieruchomości, to musi on nająć wyspecjalizowanych wykonawców usługi.

Z wynikających z przepisów ustawy o ochronie środowiska rozporządzeń, które pozwalają gminie finansować przedsięwzięcia, mamy jeden o do-płatach do usuwania azbestu. Jeśli chodzi o barszcz Sosnowskiego, to takiego przepisu nie mamy – tłumaczy powód braku podejmowanych działań ze strony gminy Wyszyńska.

Gmina nie ma więc obowiązku finansowego wspierania właścicieli działek, na których rośnie barszcz.

W świetle ustawy, to oni muszą zatroszczyć się o pozbycie się szkodliwych roślin ze swojej posesji. Z drugiej strony nie muszą się jednak obawiać, że zostanie na nich nałożona kara grzywny. Barszcz Sosnkowskiego jest bardzo uciążliwy i trudno jest się go pozbyć, dlatego proces ten może być długotrwały.

– Nie można obciążać kosztami usuwania tej rośliny osób prywatnych, bo jest to niebezpieczne. A poza tym, jak to egzekwować i nadawać kary grzywny, skoro program walki z rośliną trawa pięć lat? – zauważył radny Grzegorz Leszczyński, przewodniczący komisji ds. rolnictwa.

Pojawił się także pomysł rozwiązania kwestii barszczu poprzez wsparcie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Radny Leszczyński przypomniał o kwocie czterech milionów złotych, jaką NFOŚiGW zamierza przeznaczyć na usuwanie barszczu Sosnowskiego na terenie całego kraju. Do programu mogą przystąpić tylko jednostki organizacyjne, firmy, parki narodowe lub samorządowe, ale nie osoby prywatne. Koszt przedsięwzięcia musiałby wynosić przynajmniej 300 tys. zł, dlatego radny zaproponował współpracę z innym powiatem czy gminą, np. z Cegłowem położonym w powiecie mińskim, gdzie również odnotowano przypadki występowania barszczu. Gdyby udało się nawiązać współpracę powiatów, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Go- spodarki Wodnej pokryłby aż 90% kosztów pozbycia się rośliny, a więc gminy musiałyby zainwestować wspólnie wyłącznie 30 tys. zł.

– Wystąpiłem z pismem do starostwa, żeby koordynowało ten temat i w imieniu gmin przygotowało wniosek o dofinansowanie – mówi w rozmowie z „Linią” burmistrz Łokietek.

REKLAMA

REKLAMA